MARYJA!

Orędownik u Niepokalanej

Orędownik u Niepokalanej


Rodzony brat św. Maksymiliana, o. Alfons M. Kolbe - franciszkanin, redaktor "Rycerza Niepokalanej", zmarł 91 lat temu. Miał tylko 34 lata. Miał wielki wpływ na rozwój Niepokalanowa.

Urodził się w Łodzi, 29 stycznia 1896 r. Po ukończeniu szkół powszechnych został przyjęty w 1910 r. do Niższego Seminarium Ojców Franciszkanów we Lwowie, a miesiąc po wybuchu I wojny światowej rozpoczął nowicjat. Śluby zakonne złożył 22 lutego 1920 r., święcenia zaś kapłańskie przyjął z rąk bp. Nowaka w dzień ŚŚ. Ap. Piotra i Pawła 1921 r. Z natury miał dobre serce, a usposobienie romantyka. Grał na organach i skrzypcach, pisał wiersze, a także pięknie malował, był optymistą. W archiwum zachowały się nawet jego szkice. Był też świetnym pedagogiem, choć bardzo wymagającym. Najważniejszym jednak jego obowiązkiem była praca ze swoim bratem św. Maksymilianem, najpierw w Grodnie, a następnie w Niepokalanowie. To jego uporowi zawdzięczamy tak dynamiczny rozwój Niepokalanowa i "Rycerza Niepokalanej", gdyż to on mocno dopingował wsojego brata i wielokrotnie zastępował go w obowiązkach.

W rocznicę jego śmierci przypomnijmy krótki artkuł zamieszczony o nim w 1931 r., upamiętniający jego życie.

Niedawno jeszcze krzątał się wśród nas O. Alfons Kolbe, gorliwy pracownik Niepokalanej, jako gospodarz, organizator a głównie jako redaktor pisemka: "Rycerz Niepokalanej". Zdaje się, że jest wśród nas, ale niestety nie ma go. On jednak jest... bo wśród pracowników żyje Jego duch jaki nadał, gdy był tu ciałem obecny i dziwne, że mimo braku Jego osoby, dalsza gorliwość pracowników dla Niepokalanej dalej trwa i jak gdyby nowego rozpędu nabrała, skoro go brakło ciałem, bo gdy żegnał się z braćmi zapewniał ich: "Choć ciałem nie będę wśród was, u Niepokalanej jednak będę orędownikiem waszym". Był człowiekiem twardego życia; choć złożony chorobą, pracował do ostatniej chwili, nawet w przerwach, gdy ciężkie bóle chwilowo się zmniejszały, wciąż sprawy odnoszące się do pisemka załatwiał.

Krótko cierpiał, bo zaledwie trzy dni - ale bardzo cierpiał. Częstem Jego westchnieniem w boleściach były słowa cierpiącego Chrystusa: "Bądź wola Twoja". Ostatnie Sakramenta z wielką pobożnością i świadomością przyjął. Jego prośbą ostatnią było: "Utrzymajcie nadal ducha ubóstwa Franciszkowego w Niepokalanowie"... Zgasł dnia 3 grudnia 1930 r. Był rzeczywiście Rycerzem Niepokalanej, jak nad grobem 5 grudnia pożegnał Go jeden z redaktorów warszawskich w swej żałobnej mowie."Ojcze kochany! Nie zapominaj, dotrzymaj słowa, że o nas pamiętać będziesz u stóp Niepokalanej".

Jakże radowałby się z nami, witając Nowonarodzonego w ubóstwie. On tak ubóstwo kochał i często mawiał, że ono ułatwia drogę do cnoty, że to jedyne bogactwo naszego franciszkańskiego Zakonu. To też sam pędził życie nadzwyczaj skromne, strawę jadał najprostszą, a nawet, gdy przybywali zwiedzać Niepokalanów różni dostojni goście, nie robił nigdy wyjątków, - częstował obecnych posiłkiem skromnym, jaki sam spożywał. Od tej zasady odstąpić nie chciał i tem właśnie podbijał serca wszystkich.

Pełen radości Bożej, zawsze z uśmiechem na ustach gotów do rady i pociechy, krzątał się po miejscach, gdzie Bracia według jego wskazówek, przykładali cegiełki do dzieła szerzenia czci Niepokalanej. Dzieło to tak ukochał, że pierwszy wstawał do pracy a ostatni szedł na spoczynek. Wszystkiego dojrzał - wszystkim się opiekował, nawet o stróżach nocnych - psach - pamiętał, by Brat nie zapomniał ich nakarmić. Każdy kącik Niepokalanowa był pełen Jego świetlanej postaci. Dużo czasu spędzał w administracji, drukarni, elektrowni, warsztatach, a nawet do młodzieży, kształcącej się na misjonarzy, bardzo często przychodził; wszędzie szerzył i podtrzymywał cichy powiew miłości i wiary.

Po śmierci jest nasz Rycerz Niepokalanej wśród nas - czujemy go na każdym kroku. Sprawdzają się więc jego słowa, które wypowiedział gasnącym głosem na kilka godzin przed odejściem do wieczności: "Będę się opiekował wami z czyśćca; - zachowajcie w Niepokalanowie ducha ubóstwa i miłość bezgraniczną do Niepokalanej!"

Zamknął przedwcześnie powieki na ukochanej placówce, spełniwszy swój obowiązek czciciela Niepokalanej i szerzyciela idei zbliżenia wszystkich ludów do stóp Przeczystej Dziewicy.

Zob.

Oprac. Fundacja Niepokalanej

Ja umrę za Ciebie

W rocznicę śmierci św. Maksymiliana warto przypomnieć sobie nie tylko jego bogaty życiorys, ale sposób życia: jak go widzieli i wspominali inni.

Cela śmierci miejscem pokoju

Ojciec Kolbe oddał wszystko tj. swoje życie, aby drugi człowiek, którego właściwie nie znał, mógł żyć… Nie zważał na to, że może zginąć od razu za samowolne wyjście z szeregu. Chciał pomóc, a powodem Jego decyzji była miłość do Pana Boga i do człowieka –– bo „Nikt nie ma większej miłości, niż ten kto oddaje życie swoje za przyjaciół”… – mówił w homilii z racji kanonizacji św. Jan Paweł II.

95 lat temu

95 lat temu 6 sierpnia od poświęcenia figury Niepokalanej rozpoczęła się historia Niepokalanowa.

Ślady Matki Bożej Anielskiej

Śladów Matki Bożej Anielskiej z Porciunkuli w życiu św. Maksymiliana jest kilka. Przez kilka lat św. Maksymilian mieszkał w Grodnie przy kościele pw. Matki Bożej Anielskiej.

Serce Maryi

Figura Niepokalanego Serca Maryi w klasztornym ogrodzie ma już 75 lat. Została poświęcona 7 lipca 1947 r. przez ówczesnego gwardiana Niepokalanowa o. Witalisa Jaśkiewicza.

ZWIĄZEK
MSZALNY

Każdy może zamówić intencję, która będzie dołączona do Związku Mszalnego, czyli Mszy zbiorowej sprawowanej przez 365 dni w Niepokalanowie.

ZAMÓW

PRZEKAŻ
DAROWIZNĘ

Niepokalanów pragnie kontynuować dzieło św. Maksymiliana. Każdy może wspomóc realizację tego zadania i misji.

WESPRZYJ

MOZAIKA
MĘCZENNIKÓW

Prosimy o finansową pomoc w realizacji tego dzieła.

PRZEKAŻ