MARYJA!

Miłosierny Maksymilian

Miłosierny Maksymilian


Święty Maksymilian czuł się otoczony Miłosierdziem Boga, doświadczał Bożego Miłosierdzia w swoim życiu, o którym mówił jako o darze Jezusa otrzymanym przez Niepokalaną.

Objawienia Jezusa Miłosiernego św. Faustyny są znane na całym świecie. Jednak mniej znana jest relacja św. Faustyny z Maryją jako Matką Miłosierdzia Bożego. Św. Maksymilian często nazywa Maryję Matką Miłosierdzia - co więcej, utożsamiał misję Niepokalanej Dziewicy z Bożym Miłosierdziem. "Mamusia jest narzędziem Miłosierdzia Bożego, a nie sprawiedliwości - pisał Ojciec Maksymilian. - Dobry Bóg dał nam Mamusię, by nas nie karać. Bądź spokojny: oddaj się cały w ręce miłosiernej Opatrzności Bożej, to jest Niepokalanej" (Pisma, nr 852)

"Oddać się zupełnie, z ufnością bez granic, w ręce Miłosierdzia Bożego, którego uosobieniem z Woli Bożej jest Niepokalana - pisał św. Maksymilian w 1925 r. - Nic sobie nie ufać, bać się siebie, a bezgranicznie zaufać Jej i w każdej okazji do złego do Niej jak dziecko do matki się zwracać, a nigdy się nie upadnie. Twierdzą święci, że kto do Matki Bożej modli się w pokusie, na pewno nie zgrzeszy, a kto przez całe życie do Niej z ufnością się zwraca, na pewno się zbawi".

Świadek miłosierdzia

Męczeńska śmierć św. Maksymiliana, której 80. rocznicę będziemy obchodzić w 2021 r., jest wymownym świadectwem miłosierdzia. Owocem życia oddanego Niepokalanej było pójście na głodową śmierć przez św. Maksymiliana zamiast współwięźnia Franciszka Gajowniczka. "We wszystkim całkowicie zaufaj Miłosierdziu Bożemu, co przez Niepokalaną cię prowadzi. Resztę zostaw cudom miłosierdzia Opatrzności Bożej i Niepokalanej. Daj się w pokoju i ufności prowadzić Miłosierdziu Bożemu przez Niepokalaną" - czytamy w Pismach św. Maksymiliana (nr 849). Jerzy Bielecki - współwięźień z Auschwitz zaświadczył, że "nawet w strasznych warunkach niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Ojciec Kolbe promieniował spokojem, który nie był niczym innym, jak złożeniem nadziei w Bogu wbrew nadziei. Błędem byłoby mówienie, że Ojciec Maksymilian umarł dla jednego współwięźnia i jego rodziny. Świadectwo miłosierdzia, jakie dał zakonnik, było bowiem umocnieniem dla wielu z nas, więźniów. Oto w obozowym piekle okazało się, że prawdziwy świat istnieje, jak istniał, że nasi oprawcy i mordercy nie potrafią go zniszczyć, że ten świat wcale nie zaczyna się za drutami naszego obozu, że jest i tutaj. Niejeden zaczął szukać w sobie samym tego prawdziwego świata, odnajdywał go i dzielił się nim z obozowym kolegą, by siebie i jego wzmocnić w szamotaniu się ze złem. Ojciec Kolbe dał świadectwo, że nawet w świecie, zdawałoby się bez miłosierdzia, ostatecznie zwyciężają miłość i miłosierdzie".

Dar miłosierdzia

Święty Maksymilian doświadczył Bożego Miłosierdzia w historii swego życia jako dar Jezusa i Niepokalanej. Sam wspomina o tym w liście do mamy Marianny. Gdy bowiem dowiedział się, że jego rodzony brat Franciszek zdecydował się na opuszczenie życia zakonnego, napisał: "Biedny Franuś... Nie mogę pojąć miłosierdzia Bożego nade mną... On pierwszy prosił o przyjęcie do Zakonu... Razem przyjęliśmy pierwszą Komunię świętą; sakrament bierzmowania; razem w szkole; razem w nowicjacie; razem złożyliśmy profesję sympliczną... Przed nowicjatem ja raczej nie miałem chęci prosić o habit i jego chciałem odwieść... i wtedy była ta pamiętna chwila, kiedy idąc do O. Prowincjała, aby oświadczyć, że ja i Franuś nie chcemy wstąpić do Zakonu, usłyszałem głos dzwonka - do rozmównicy. - Opatrzność Boża w nieskończonym miłosierdziu swoim przez Niepokalaną przysłała w tej tak krytycznej chwili Mamę do rozmównicy. - I tak potargał Pan Bóg wszystkie sieci diabelskie... Zostawmy wszystko Opatrzności Bożej, w której to rękach jest cały świat i wszystkie jego wypadki" (Pisma, nr 23).

Zaufanie Matce Miłosierdzia

Przeczytajmy jeden z tekstów Dla św. Maksymiliana czas pobytu na misjach w Japonii był bardzo trudny. Brakowało mu środków materialnych, ciężko przechodził zmiany klimatyczne. To w tym okresie tak źle się czuł, że doszła do Europy nieprawdziwa wiadomość o jego śmierci. W 1933 r., będąc na trudnej japońskiej ziemi, Święty napisał:

Maryja! Tak nieraz ciężko w życiu. Zdaje się, że już wyjścia żadnego nie ma. Głową muru nie przebije. I smutno, i ciężko, i straszno nieraz, i rozpaczliwie. A dlaczego? Czyż naprawdę tak straszno na świecie? Czyż Pan Bóg nie wie o wszystkim? Czyż nie jest wszechmocny? Czyż w Jego rękach nie są wszystkie prawa natury i nawet wszystkie serca ludzkie? Czyż cośkolwiek może się stać we wszechświecie, jeżeli On na to nie zezwoli?... A jeżeli zezwala, czyż może zezwolić na coś, co nie byłoby dla naszego dobra, dla większego dobra, jak największego dobra?... I gdybyśmy na chwilkę otrzymali rozum nieskończony i zrozumieli wszystkie przyczyny i skutki, nie wybralibyśmy dla nas niczego innego, tylko właśnie to, co Pan Bóg dopuszcza, bo On jako nieskończenie mądry, wie najlepiej, co dla naszej duszy lepsze, i jako nieskończenie dobry, tego tylko chce i na to tylko zezwala, co nam posłuży do większego szczęścia w niebie.

Dlaczegośmy więc czasem aż zrozpaczeni? Bo nie widzimy tego związku pomiędzy naszym szczęściem a tymi okolicznościami, co nas trapią, a nawet z powodu ciasnoty naszej głowy (wchodzi w czapkę czy kapelusz) nie możemy wszystkiego wiedzieć. Cóż więc mamy czynić? Zaufać Bogu. Przez to zaufanie, bez zrozumienia bezpośredniego rzeczy, oddajemy nawet wielką chwałę Bogu, bo uznajemy Jego mądrość, dobroć i potęgę.

Zaufajmy więc Bogu, a zaufajmy bez granic. Ufajmy, że jeżeli tylko starać się będziemy pełnić Jego Wolę, nic nas prawdziwie złego spotkać nie może, choćbyśmy i w tysiąc razy trudniejszych czasach żyli.

Więc czy nie należy starać się o odwrócenie, uchylenie trudności? Owszem, można i trzeba; o ile tylko to od nas zależy, trzeba zrobić wszystko, by usunąć trudności na drodze naszego życia, ale bez niepokoju, bez czarnego smutku, a tym bardziej rozpaczliwej bezradności. Te stany duszy nie tylko nie pomagają do rozwiązania trudności, ale czynią nas niezdolnymi do mądrej, roztropnej i rzutkiej zapobiegliwości.

Teresa M. Michałek

Ja umrę za Ciebie

W rocznicę śmierci św. Maksymiliana warto przypomnieć sobie nie tylko jego bogaty życiorys, ale sposób życia: jak go widzieli i wspominali inni.

Cela śmierci miejscem pokoju

Ojciec Kolbe oddał wszystko tj. swoje życie, aby drugi człowiek, którego właściwie nie znał, mógł żyć… Nie zważał na to, że może zginąć od razu za samowolne wyjście z szeregu. Chciał pomóc, a powodem Jego decyzji była miłość do Pana Boga i do człowieka –– bo „Nikt nie ma większej miłości, niż ten kto oddaje życie swoje za przyjaciół”… – mówił w homilii z racji kanonizacji św. Jan Paweł II.

95 lat temu

95 lat temu 6 sierpnia od poświęcenia figury Niepokalanej rozpoczęła się historia Niepokalanowa.

Ślady Matki Bożej Anielskiej

Śladów Matki Bożej Anielskiej z Porciunkuli w życiu św. Maksymiliana jest kilka. Przez kilka lat św. Maksymilian mieszkał w Grodnie przy kościele pw. Matki Bożej Anielskiej.

Serce Maryi

Figura Niepokalanego Serca Maryi w klasztornym ogrodzie ma już 75 lat. Została poświęcona 7 lipca 1947 r. przez ówczesnego gwardiana Niepokalanowa o. Witalisa Jaśkiewicza.

ZWIĄZEK
MSZALNY

Każdy może zamówić intencję, która będzie dołączona do Związku Mszalnego, czyli Mszy zbiorowej sprawowanej przez 365 dni w Niepokalanowie.

ZAMÓW

PRZEKAŻ
DAROWIZNĘ

Niepokalanów pragnie kontynuować dzieło św. Maksymiliana. Każdy może wspomóc realizację tego zadania i misji.

WESPRZYJ

MOZAIKA
MĘCZENNIKÓW

Prosimy o finansową pomoc w realizacji tego dzieła.

PRZEKAŻ