data-matched-content-rows-num="4,3" data-matched-content-columns-num="1,3" data-matched-content-ui-type="image_stacked" data-ad-format="autorelaxed"

MARYJA!

Urodziny Świętego
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Urodziny Świętego

Życie i działalność św. Maksymiliana M. Kolbego do dziś wzbudzają zainteresowanie i to nie tylko katolików. Ojciec Kolbe doczekał się już licznych opracowań biograficznych w wielu językach. Urodził się w Zduńskiej Woli 8 stycznia 1894 r. Wyszedł z klasy robotniczej. Był członkiem zakonu franciszkańskiego. Swoją osobowość kształtował w okresie międzywojennym. Jakie było środowisko, z którego wyszedł?

Koniec XIX w. i początek XX w. w Polsce był okresem trudnym, i to zarówno pod względem materialnym jak i kulturalnym czy religijno-moralnym. Łatwo odpowiedzieć sobie na pytanie: Dlaczego tak się działo? Polska była pod zaborami, co uniemożliwiało postęp. Juliusz i Marianna Kolbowie - rodzice Świętego, mimo że należeli do klasy robotniczej, nie należeli jednak do ludzi biednych. Byli robotnikami z dziada, pradziada, stąd też znali się na swojej pracy. Posiadali samodzielny warsztat tkacki w Zduńskiej Woli przy ul. Browarnej - dziś ul. św. Maksymiliana M. Kolbego. W Pabianicach posiadali mały sklep i stałą pracę w fabryce, która dawała im około 10 rubli tygodniowo zarobku. To wszystko stawiało ich w kategorii robotników uprzywilejowanych. Oczywiście nie mogli pozwolić sobie na luksusowe życie, ale nie musieli się też martwić o zaspokojenie potrzeb tak materialnych jak i kulturalnych. Warto zauważyć, że obydwoje rodzice byli piśmienni. Kolbowie często zmieniali miejsce zamieszkania. Początkowo mieszkają w Zduńskiej Woli, tu zawierają sakramentalny związek małżeński w kościele Wniebowzięcia NMP - obecnie sanktuarium diecezjalne św. Maksymiliana M.Kolbego. W Zduńskiej Woli przychodzą na świat dwaj ich synowie: Franciszek (1892) i Rajmund (1894 - późniejszy św. Maksymilian). Dom, w którym mieszkali, zachował się i obecnie jest w nim muzeum św. Maksymiliana.

Ze Zduńskiej Woli przenoszą się do Łodzi, a w końcu osiadają w Pabianicach, gdzie aż 8 razy zmieniają miejsce zamieszkania. Świadkowie mówili o Juliuszu Kolbe, że był człowiekiem bardzo czynnym i ofiarnym dla Kościoła. Organizował adoracje niedzielne. Przyczynił się do założenia biblioteki parafialnej u św. Mateusza w Pabianicach. Rozprowadzał książki katolickie. Matka Rajmunda zajmowała się akuszerstwem. Służyła bezinteresownie, pomagając głównie biednym. Rodzina Kolbów była rodziną polską i patriotyczną. Kolportowali tajne czasopismo Kiliński i Polska, za które w czasach caratu groził Sybir. Należeli do III Zakonu św. Franciszka, włączając się w działalność wspólnoty. Przez wiele lat byli zelatorami. Życie rodzinne opierało się na wzajemnej miłości, zrozumieniu i pomocy. W ich domu nie było nigdy nieporozumień ani kłótni. Razem chodzili codziennie rano na Mszę świętą i często przystępowali do Komunii świętej. Do ich domu przychodzili ci, którzy przez lekturę i rozmowę pragnęli pogłębić życie religijne. Marianna z nadzwyczajną zręcznością potrafiła prowadzić rozmowy o Bogu i Matce Najświętszej. Szczególnym rysem ich religijności był kult maryjny. Posiadali domowy ołtarzyk z obrazem MB Częstochowskiej i krzyżem. Przed nim wspólnie modlili się rano i wieczorem. Juliusz Kolbe co roku uczestniczył w pielgrzymce do Częstochowy, która wyruszała ze Zduńskiej Woli. Chętnie tym, co mieli, dzielili się z potrzebującymi. Takie postępowanie zjednało im szacunek do tego stopnia, że znajomi nazywali ich świętym małżeństwem.

Warto zwrócić uwagę na szczególny fakt, który świadczy o wielkiej religijności i duchowym urobieniu wszystkich członków rodziny, tzn. złożenie ślubu dozgonnej czystości przez rodziców po wstąpieniu trzech synów do Małego Seminarium Franciszkańskiego we Lwowie. Matka pragnęła zostać zakonnicą, ojciec zamierzał studiować teologię, by zostać kapłanem lub zakonnikiem. Niestety, zginął podczas I wojny światowej, walcząc o wolność i niepodległość Polski. Taka atmosfera domu rodzinnego ukształtowała w dużej mierze przyszłego Świętego, jego postawę, wybory i osobowość. Rodzice za najważniejszy obowiązek uważali wychowanie dzieci. Najlepiej świadczy o tym fakt, że zdecydowali się na opuszczenie Łodzi, gdyż miasto to według nich miało ujemny wpływ na dzieci. Kolbowie wychowywali dzieci w karności i poszanowaniu wartości, głównie szacunku i miłości do drugiego człowieka. Takie wychowanie wywarłona św. Maksymiliana ogromny wpływ, o czym świadczy jego dorosłe życie. Maksymilian nauczył się właściwej, krytycznej oceny siebie, odrzucając wyidealizowane pojęcie o własnym ja.

W domu, pomimo rygoru, nie tłumiło się w dzieciach rozwoju osobowości tak, iż swoje obowiązki mogli wykonać, używając własnych zdolności, oryginalności i pomysłowości. Odpowiedzialność za pewne prace domowe, praca społeczna rodziców, szacunek do innych ludzi wyrobiło w przyszłym świętym zdolność wczuwania się w psychikę i potrzeby drugiej osoby, i oceny sytuacji z jej punktu widzenia. Kolbowie pragnęli wykształcić swoje dzieci. Wymagało to dużego poświęcenia i oszczędności. Wiemy, że św. Maksymilian w swoim późniejszym życiu był oszczędny i ofiarny. Na tym fundamencie budował cnotę ubóstwa zakonnego, na które położył duży nacisk w apostolskiej działalności.

Trudno jest scharakteryzować system wychowawczy rodziny Kolbów, ale jest pewne, że wyrabiał on w chłopcach poczucie obowiązku, uczył hierarchii wartości, temperował ich wybuchowy charakter, a jednocześnie pobudzał do samodzielności, samokontroli i odpowiedzialności. Mimo że pani Kolbowa - jak zeznaje Marianna Zaleska - trzymała synów silną i sprężystą ręką, to jednak w domu nie dominował rygor zabijający swobodę dziecka. Warto zwrócić uwagę na pielęgnowanie więzi rodzinnych. Mimo że mieszkali w Pabianicach, to bardzo często odwiedzali rodzinę i krewnych w Zduńskiej Woli. Dowodem na to jest chociażby to, że w Zduńskiej Woli Rajmund przyjął sakrament bierzmowania. Dzieci wzrastały w atmosferze miłości do Ojczyzny, języka polskiego i kultury.

Z domu rodzinnego św. Maksymilian wyniósł żywą wiarę oraz miłość do Matki Bożej. Sam Święty odpowiadając na pytanie swoich przełożonych, gdzie zaczęła się jego szczególna miłość do Matki Bożej, sugeruje, że było to w okresie dzieciństwa. Pisze on:

Pamiętam, że jako mały chłopiec, kupiłem sobie figurkę Niepokalanej za 5 kopiejek.

Było to podczas odpustu, ku czci św. Antoniego Padewskiego w Łodzi Łagiewnikach. Duży wpływ na jego maryjną duchowość i późniejszą działalność miało objawienie się mu Matki Bożej z dwiema koronami, białą i czerwoną, w kościele w Pabianicach. Całe życie Maksymiliana można streścić jednym zdaniem: było to życie ofiarne nacechowane miłością do Niepokalanej. Z miłości do Niepokalanej wypływał cały jego zapał apostolski. Dziś wielu pyta: Co robić, bo nasze rodziny, nasza przyszłość jest zagrożona. św. Maksymilian daje odpowiedź: Miłować! Tylko miłość uratuje ludzkość.

Ojciec Kolbe znany jest ze swojej heroicznej ofiary z życia w obozie koncentracyjnym. W Auschwitz, gdzie nie było szacunku do człowieka, on był świadkiem miłości, godności i szacunku do drugiego człowieka. Swoim życiem dał świadectwo, jak bardzo Bóg kocha człowieka. W drugiej, nieznanej, sponiewieranej osobie, której odebrano imię, zastępując go numerem, godność i wszelkie prawa, rozpoznał swego brata w Chrystusie, dziecko Boże stworzone przez Boga na Jego obraz. Ta miłość do człowieka ukształtowała się w jego rodzinnym domu.

Ojciec Kolbe znany jest też jako czciciel Niepokalanej i organizator ośrodka prasowego w Niepokalanowie. Cała jego działalność ma maryjną pieczęć. Nie sposób nie wspomnieć o Rycerstwie Niepokalanej - organizacji, którą Święty założył w 1917 r. Dziś jest to stowarzyszenie międzynarodowe. W 2017 r. obchodziliśmy 100. rocznicę jego powstania. Cel i treść całego życia św. Maksymiliana zawarty był w pierwszym statucie. Czytamy w nim, że celem Rycerstwa Niepokalanej jest: jak największa chwała Boża przez nawrócenie wszystkich, aby z pomocą Niepokalanej doszli jak najprędzej do uznania Boga i Jego prawa oraz do jedności z Kościołem, i przez uświęcenie wszystkich i każdego z osobna na podobieństwo Niepokalanej.

Św. Maksymilian o celu MI pisał:

Naszym pierwszorzędnym celem jest zawsze nawrócenie i uświęcenie dusz, czyli zdobycie ich dla Niepokalanej, miłość ku wszystkim duszom, nawet masonów i heretyków. Celem MI jest starać się o nawrócenie grzeszników, niekatolików i uświęcenie wszystkich, czyli miłość ku wszystkim bez względu na różnicę wiary i narodowości, by im przybliżyć szczęście, które daje zbliżenie się do Boga, pierwszego źródła wszelkiego szczęścia; praktyczne umiłowanie Boga, czyli uświęcenie. Ostatecznym celem MI jest chwała Boża i to nie tylko większa chwała Boża, ale jak największa.

Cel Rycerstwa Niepokalanej: podbić dla Niej jak najwięcej dusz, bo gdzie Ona zakróluje, tam wnet umysły jaśnieją, serca oczyszczają się z grzechu, a szczęście prawdziwe, czyste, święte, płynące z Najświętszego Serca Jezusowego zagości. Warunki przynależności do MI ujęte są w trzech punktach:

  1. Oddać się całkowicie Niepokalanej jako narzędzie w Jej macierzyńskich rękach.
  2. Nosić Cudowny Medalik.
  3. Wpisać się do księgi Rycerstwa w siedzibie kanonicznie założonej.

Rycerstwo Niepokalanej (Militia Immaculatae) MI powstało 16 października 1917 r. w Rzymie. Było ono odpowiedzią na wystąpienia loży masońskiej przeciwko Bogu, Kościołowi i papieżowi. Maksymilian był wtedy jeszcze klerykiem. Będąc świadkiem ataków na Kościół katolicki, postanowił przeciwstawić się złu siłą dobra. Tak ujawnia się jego dewiza życiowa: zło dobrem zwyciężaj.

Zakładając MI, Maksymilian chciał po prostu przemienić oblicze tej ziemi i pomóc grzesznikom w nawróceniu, a wszystkim ochrzczonym w uświęceniu. Najskuteczniejszą pomoc w realizacji tego widział w Maryi Niepokalanej. Przez Niepokalaną do Jezusa - to hasło dobrze streszcza jego ideę. Św. Maksymilian tak o tym pisał:

Wszyscy wiemy dobrze, że Niepokalana ustanowiona jest przez Boga Pośredniczką wszelkich łask. Nie ma zaś nawrócenia i uświęcenia bez łaski Bożej, owszem łaska Boża sprawia nawrócenie i uświęcenie, o ile tylko dusza zechce z tą łaską współpracować. Tak więc nie może być mowy ani o nawróceniu, ani o uświęceniu bez Niepokalanej Matki Łaski Bożej.

To, dlatego głównym i najważniejszym warunkiem przynależności do MI jest oddanie się Matce Bożej Niepokalanej. Oddanie to jest bezgraniczne, bezwarunkowe jako rzecz, narzędzie i własność. Słowem - jak pisał Święty - mamy być pod każdym względem Niepokalanej, jak najściślej, jak najdoskonalej Jej, jakby Nią samą. Celem MI jest: Zdobyć cały świat, wszystkie serca i każde z osobna dla Królowej nieba i ziemi. Dlaczego dla Niej? Bo Ona jest najczystsza, najpiękniejsza, bo Ona jest naszą Matką i jako Matka troszczy się i pragnie tylko tego, abyśmy tak jak i Ona przebywali w Domu Ojca. Ona oddaje nas nieustannie Bogu Ojcu. W ten sposób i my oddamy Bogu chwałę i to jak największą. Do osiągnięcia tego celu św. Maksymilian postanowił użyć: wszelkich środków byle godziwych, na jakie pozwala stan, warunki i okoliczności według roztropności i gorliwości każdego z członków.

Do tych środków Święty zaliczał w pierwszej kolejności te nadprzyrodzone, nadnaturalne, do których należą: modlitwa, ofiarowanie Bogu cierpień fizycznych, psychicznych, moralnych, dawanie dobrego przykładu, rzetelne wykonywanie swoich codziennych obowiązków itd. Wśród uprzywilejowanych środków znalazło się także noszenie cudownego medalika Matki Bożej Niepokalanej. Medalik ten objawiła sama Niepokalana w 1830 r. w Paryżu siostrze Katarzynie Labouré. Polecał on także, aby korzystać ze zdobyczy techniki. Pisał on: Wszelkie najnowsze wynalazki niechaj nasamprzód posłużą sprawie uświęcenia dusz przez Niepokalaną.

Czym dla niego było MI? MI to: całość życia katolickiego w nowej formie polegającej na łączności z Niepokalaną. Również dzisiaj MI jest aktualne i pozostanie aktualne aż do skończenia świata, gdyż jego celem jest dojście do pełni człowieka, do człowieka doskonałego, którym jest Jezus Chrystus. Obecnie MI jest od 1997 r. jest stowarzyszeniem publicznym międzynarodowym. Rycerstwo Niepokalanej stanowi nieodłączną wspólnotę Kościoła, dlatego działalność MI, metody i środki, a także pełnienie misji odbywają się zgodnie z wytycznymi pasterzy i pod ich kierunkiem. Rycerze włączają się w misję Kościoła na różny sposób, zależnie od okoliczności, warunków życia, powołania i potrzeb. Jedni starają się osiągnąć cel MI indywidualnie (MI-1), inni tworzą koła, mające wspólny program pracy, modlitwy i formacji (MI-2), a jeszcze inni całkowicie poświęcają się celowi Rycerstwa (MI-3, Niepokalanowy).

Ważną działalność MI prowadzi poprzez Centrum Narodowe, którym jest Niepokalanów, i centra regionalne z własnymi zarządami. Na uwagę zasługuje Ośrodek Formacyjny MI w Niepokalanowie Lasku, który jest dziełem rycerzy z całej Polski, służący duchowej i chrześcijańskiej formacji dzieci, młodzieży i dorosłych. Aby skutecznie realizować cel MI, św. Maksymilian założył w 1927 r. specjalny klasztor na polach Paprotni, zwany Niepokalanowem. W ciągu zaledwie 12 lat, w latach międzywojennych, klasztor-wydawnictwo w Niepokalanowie osiągnęło rozgłos i nawet do dziś można go porównać do współczesnych koncernów prasowych. Przed wojną, oprócz książek, wydawano tu 9 czasopism. Najbardziej znany jest Rycerz Niepokalanej, który powstał w 1922 r. W latach 1938-39 nakład tego pisma wynosił 750 tys. egz. Jednorazowo został on wydany w milionowym nakładzie. Inne czasopisma to: Rycerzyk Niepokalanej - miesięcznik dla młodzieży, założony 1933 r. Jego miesięczny nakład wynosił 165 tys. egz. Ponadto wydawano Mały Rycerzyk - czasopismo dla dzieci oraz Milles Immaculatea w języku łacińskim dla duchowieństwa. Był też Informator Rycerstwa Niepokalanej - pismo dla kół MI; Biuletyn Misyjny; Echo Niepokalanowa oraz od 1935 r. Mały Dziennik.

W okresie międzywojennym św. Maksymilian z całą pewnością należał do osób, które odważnie ewangelizowały poprzez media. On w tej dziedzinie zrobił chyba najwięcej. W jakiś sposób dał podwaliny do dzisiejszej ewangelizacji, jaką mamy obecnie w Polsce. Mimo że nie miał on przygotowania medialnego, dziennikarskiego, to jednak wiedział, że ten środek jest skuteczny i bardzo szybki w apostolstwie. Papież Pius XI 1 listopada 1934 r. poprosił Episkopat w Polsce o utworzenie dziennika katolickiego. Maksymilian, jako syn Kościoła, szybko odpowiedział na tę prośbę. Już w maju 1935 r., czyli już pół roku później ukazuje się Mały Dziennik. Był to dziennik informacyjny, ponadpartyjny, niezależny. Pismo katolickie. Używa ono zdrowej sensacji. Poucza wszystkich o wszystkim - czytamy w ulotce reklamowej. Historycy polskiej prasy uważają, że zarówno Mały Dziennik, jak i Rycerz Niepokalanej, były wyjątkowym sukcesem wydawniczym. Jeśli zestawimy nakład tylko trzech tytułów, wychodzących z niepokalanowskiego wydawnictwa: Mały Rycerzyk, Mały DziennikRycerz Niepokalanej - to dadzą one połowę całej prasy katolickiej wydawanej w Polsce przedwojennej.

Św. Maksymilian nie tylko wiedział, co się dzieje w mediach, ale też interesował się nimi. Był jednym z pierwszych Polaków, który w 1938 r. w Berlinie brał udział w pokazie telewizji. 8 grudnia 1938 r. Maksymilian nadał w Niepokalanowie pierwszą audycję radiową. Nowa stacja nosiła nazwę Stacja Polska 3 - Radio Niepokalanów (SP3-RN). Radio to nie miało szans rozwoju, gdyż 9 miesięcy później wybuchła II wojna światowa. Św. Maksymilian, mimo że nigdy nie opracował żadnego schematu ewangelizacji świata poprzez media, to jednak w jego działalności można dostrzec kilka ciekawych cech. Jego pragnieniem było, aby każdy kraj posiadał swój Niepokalanów, na wzór polskiego, czyli potężnego ośrodka ewangelizacyjnego, który używałby wszystkich środków, byle godziwych, szczególnie tych najnowocześniejszych, w celu zdobycia całego świata dla Chrystusa przez Niepokalaną. W jego założeniu wszelkie wynalazki miały służyć sprawie Kościoła i ewangelizacji. Nie bał się nowych technik. Wręcz przeciwnie, cenił naukę. Sam był uzdolniony i wynalazł jeszcze w 1918 r. eteroplan - prototyp statku kosmicznego.

W niepokalanowskim klasztorze był specjalny dział, w którym pracowali bracia nad wynalazkami. Wiedział i rozumiał, że opieszałość w tym względzie sprawi, jak mawiał, że ludzie źli wykorzystają wynalazki w złych celach, w celu zniszczenia i zabijania. On zaś wszystkie nowe techniki chciał, aby służyły najpierw Bogu, gdyż od Niego pochodziły. Pewnie dlatego już w 1937 r. miał do dyspozycji dalekopis. Do wydawania prasy katolickiej i książek sprowadzał najnowocześniejsze maszyny drukarskie. Myślał też o tym, aby do kolportażu czasopism używać samolotów. W tym celu wysłał dwóch braci na kurs pilotażu. Św. Maksymilian wiedział też, że Niepokalanów, jako ośrodek prasowy, musi być opiniotwórczy. Liczne ataki, kierowane pod adresem Niepokalanowa, świadczą o tym, że czasopisma przez niego wydawane, głównie Mały Dziennik, pełniły taką rolę.

Kard. Stefan Wyszyński już po wojnie tak pisał o czasopismach niepokalanowskich:

Może dopiero dzisiaj lepiej to rozumiemy, gdy uświadomimy sobie, ze miliony zeszytów Rycerza Niepokalanej, zapisane przez Ojca Maksymiliana, rozrzucone po całej Polsce, były niemal jedyną krzepiącą nas lekturą w czasie długoletniej wojny. Co więcej! On przygotował Polskę na zbliżające się wielkie dni tysiąclecia naszego chrześcijaństwa. On mówił, że przyjdą takie czasy, w których najlepiej będzie wołać do Matki. Ojciec Maksymilian swoją wiarą w Niewiastę, która zetrze głowę węża, przygotował naród do przetrwania.

Na uwagę zasługuje jeszcze jeden fakt. Maksymilian wiedział, że przeciwnicy Kościoła, obyczajów, moralności są silni, gdyż działają wspólnie. Dlatego też czuł on potrzebę, aby media katolickie współpracowały ze sobą. Wiedział, że tylko w ten sposób można skutecznie ewangelizować, gdyż w jedności tkwi siła. Doskonale wiedział też, że media katolickie muszą być zarówno dobre, ogólnodostępne i tanie. To, dlatego Mały Dziennik kosztował tylko 5 groszy. Był najtańszym dziennikiem. Jego cena wynosił tyle, co cena jednej bułki. Rycerz Niepokalanej był dostępny na terenie całego kraju, we wszystkich kioskach. Kładł on też duży nacisk na reklamę. Gdy Rycerz Niepokalanej wychodził w nakładzie 700 tys. egz., to aż około 300 tys. egz. było przeznaczone na reklamę. Maksymilian wiedział dobrze, że media nie mogą być używane przez katolików jako środek, narzędzie ewangelizacyjne. One muszą się stać miejscem ewangelizacji, tj. miejscem modlitwy, katechezy, świadectwa życia. To dlatego utrzymywał on żywą więź z czytelnikami. Każdy mógł się podzielić świadectwem swojego życia. Do dziś najpopularniejszym działem w Rycerzu NiepokalanejPodziękowania Matce Bożej za udzielone łaski. Wiele osób mówi, że czyta Rycerz Niepokalanej ze względu na Podziękowania, gdyż tam, dzięki tym stronom, ich wiara, nadzieja i miłość jest umacniana. Podziękowania są swoistą perełką Rycerza Niepokalanej.

Media są dla nas ciągle wielkim wyzwaniem. Na pewno od św. Maksymiliana możemy uczyć się, że media mają mówić o wartościach chrześcijańskich, patriotycznych jasno, prosto i odważnie. Tylko tak użyte media mogą pomóc w budowaniu cywilizacji miłości. Oczywiście, aby tak ich używać, trzeba mieć przed oczyma, tak jak św. Maksymilian, jasno wytyczony cel i ideał życiowy. Tym ideałem była dla niego Niepokalana. Wszystko było Jej oddane. On tak starał się pisać, aby Ona mogła się podpisać pod każdym artykułem, aby Ona nie wstydziła się swoich pism. Do dziś redaktorzy czasopism wydawanych w Niepokalanowie kierują się tą zasadą. Wiedzą, że redaktorem naczelnym jest Niepokalana i starają się tak żyć, aby Ona swobodnie mogła nimi kierować - jak czytamy w słowie od redaktora w jednym z numerów Rycerza Niepokalanej.

Oczywiście Maksymilian wiedział, że media katolickie będą się dobrze rozwijały tylko wtedy, gdy nie będą kładły nacisku na zarobek, ale na cel, którym jest Bóg. Ojciec Maksymilian, choć umarł, to nadal żyje i oddziaływuje poprzez pozostawione po sobie dzieła, głównie MI i Niepokalanowy. Już za swego życia był osobą znaną i wzbudzał zainteresowanie.

Dziś MI jest obecne w około 50. krajach na wszystkich kontynentach. Liczba członków MI, która w 1939 r. w Polsce wynosiła ok. miliona, obecnie przekracza 2 miliony osób. Rycerz Niepokalanej ukazuje się w przeszło 17 językach. Aby lepiej poznać spuściznę i duchowość św. Maksymiliana, co 4 lata organizowane są Międzynarodowe Kongresy Kolbiańskie. Na świecie istnieje kilka rozgłośni radiowych oraz stacji telewizyjnych, które prowadzone są w duchu św. Maksymiliana przez jego duchowe córki i synów. Wciąż powstają nowe pozycje biograficzne czy naukowe o nim. Istnieje 7 instytutów żeńskich i 5 męskich życia konsekrowanego, żyjących duchowością Ojca Kolbego. Nieustannie powstają nowe instytuty czy dzieła opierające się na spuściźnie życia Ojca Maksymiliana.

Trudno jest ująć w liczby ilości pomników dedykowanych temu świętemu, placów czy też ulic, nie mówiąc już o kościołach czy kaplicach, których jest około 200, z czego ok. 150 w Polsce. Kult tego Świętego jest wciąż żywy i wciąż zachwyca. Kard. S. Wyszyński powiedział, że św. Maksymilian nie jest postacią, którą dałoby się opisać, posegregować i odłożyć na półki, gdyż on ciągle będzie wychodził z półek. Jest to prawda. Sekretu jego życia należy upatrywać w jego oddaniu się Niepokalanej. Dzięki całkowitemu zawierzeniu się Maryi Maksymilian jest wciąż żywy, a dzieła, które pozostawił, oraz te, które wciąż powstają, zachwycają, ale i przemieniają świat, gdyż dzięki nim człowiek staje się bardziej człowiekiem.

Dzieło św. Maksymiliana nie kończy się jedynie na MI ani na Niepokalanowach, jak to już zostało ukazane, ale trwa, trwa przez pamięć i zainteresowanie jego osobą i duchowością. Świadczą o tym łaski duchowe i doczesne, które za jego wstawiennictwem niezliczone osoby otrzymują od Boga. Te łaski mówią chyba najlepiej o czci i działalności Świętego w ludzkich sercach i umysłach. Poznaniu życia i działalności służą też wystawy. Jedną z nich możemy obejrzeć w Zduńskiej Woli, odwiedzając dom, w którym Święty przyszedł na świat, czy tę w Niepokalanowie.

Na uwagę zasługują liczne instytucje o charakterze kulturalno-oświatowym, charytatywnym czy apostolskim, którym patronuje św. Maksymilian. Ten Święty jest patronem m.in.: rodzin, naszego trudnego wieku, życia, dziennikarzy, drukarzy, wydawców, radioamatorów, krótkofalowców, esperantystów, strażaków, kolejarzy, hutników, energetyków, lotników, honorowych dawców krwi, ruchu trzeźwościowego i wielu innych. To sami zainteresowani wychodzą z taką inicjatywą. Św. Maksymilian jest też patronem kilku miast, do których należy też Zduńska Wola - miasto, w którym urodził się nasz Święty.

Teresa Michałek OV / o. Piotr M. Lenart OFMConv

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA