MARYJA!

Święty Maksymilian czeka na pociąg
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Święty Maksymilian czeka na pociąg

Od lipca 2018 r. na stacji kolejowej Teresin-Niepokalanów stoi ławeczka, na którą przysiadł się na stałe Święty z Niepokalanowa, Ojciec Maksymilian Kolbe. Oczekując stosownej chwili odjazdu do wyznaczonego celu, zajął stanowisko ponadczasowe. Siedzi w swobodnej pozycji, nieco bokiem do klasztoru. Prawą rękę oparł na poręczy ławki, lewą ułożył na lewym kolanie. Ubrany jest w habit, na głowie kapelusz z epoki, teczka przy lewej nodze, na nogach buty. Co w tej teczce? Egzemplarze "Rycerza", brewiarz, koperty z podaniem do Kurii Archidiecezjalnej lub do Ojca Prowincjała, torebka papierowa z Cudownymi Medalikami, może jeszcze kanapka ze smalcem przygotowana przez troskliwego współbrata.

Buty Ojca Maksymiliana

Buty w życiu Ojca Maksymiliana mają swoją historię. Br. Gabriel Siemieński wspomina z pobytu w Grodnie: "O. Maksymilianowi wystarczyła jedna para butów z cholewami na cały okres pobytu w Grodnie. Widziałem, jak w tych butach chodzili na spółkę o. Redaktor z bratem Zenonem. Dzielili się mianowicie w ten sposób, że kiedy br. Zeno buty te naprawiał, a często potrzebowały naprawy, zaraz je używał, a o. Redaktorowi pozostawiał swoje nienaprawione, gdyż - jak mówił - ja muszę się uganiać w mieście za sprawunkami, a o. Redaktorowi po domu i te wystarczą. Jeśli będzie jechał do Warszawy, to wówczas się zamienimy".

Inna zabawna historia z butami zdarzyła się, gdy przebywał w Zakopanem. Wiemy o niej z listu o. Maksymiliana do o. Alfonsa: "Dzisiaj otrzymałem kamasze, za które wręcz br. Zenonowi »Bóg zapłać«. Br. Zeno owinął buty w papier, na którym były moje tezy filozoficzne. Oby one czasem gdzieś się nie zarzuciły. Byś wiedział, o co chodzi, wycinek z tego papieru załączam". Buty siedzącego na ławeczce są tylko nieco widoczne, przysłania je habit. Jednak wystające noski buta wydają się być wymuskane, jakby prosto od szewca.

Ku niebu wznoszę oczy...

Ważne buty, ważniejsza głowa. Twarz i wzrok skierowany w kierunku pomnika, poświęconego rozstrzelanym przez gestapo 30 Polakom 1 grudnia 1943 r. jako odwet za wysadzenie niemieckiego pociągu w pobliżu stacji Szymanów. Wiadomo, ofiary mordu dokonanego przez okupanta są mu bardzo bliskie. Podziwia też strumienie wody z pobliskiej fontanny. Siostra woda, czysta i przeźroczysta, tryskająca pionowo w górę, wskazuje kierunek do nieba.

Okulary

Na nosie okulary. Przez nie widać lepiej. Od dawna nosił je na co dzień. One też coś dla niego znaczyły. Gdy był chory, poprosił swego brata, aby przy figurce Matki Bożej położył jego zegarek i okulary. Pytającemu, co to znaczy, wyjaśnił: "Zegarek, to symbol czasu, oddaję go bez reszty Niepokalanej. Odtąd już żadna chwila nie należy do mnie, wszystko jest Jej własnością. Okulary zaś to symbol oczu: w Nią i tylko w Nią chcę nieustannie się wpatrywać. Jej oddaję siebie całego, niech czyni ze mną, co chce". Ojciec Maksymilian używał kieszonkowego zegarka, skrytego w górnej kieszeni habitu pod kapturem.

Nie tak dawno głośno było w środowisku czcicieli św. Maksymiliana o jego okularach w sposób dziwny podanych egzorcyście. O. Cypraino de Meo - egzorcysta z zakonu ojców kapucynów, w czerwcu 2017 r. gościł w Niepokalanowie. Opowiedział wtedy, jak na oczach ponad 20 świadków, w rękach opętanego mężczyzny zmaterializowały się okulary św. Maksymiliana. Pokazał je zebranym zakonnikom, nawet obiecał, że je zostawi w Niepokalanowie.

Broda, znaczy misjonarz

Dodatkową ozdobą twarzy jest długi, gęsty zarost. Ówczesne prawo kościelne pozwalało nosić zarost tylko misjonarzom i kapucynom. Broda Ojca Maksymiliana świadczy, że powrócił już z japońskiej misji. Z polecenia przełożonego ostrzygł brodę tuż przed wybuchem wojny, aby nie kojarzyć jej ze zwyczajem starozakonnych. Współbrat, który strzygł Ojca Maksymiliana, z jakiegoś natchnienia i dyskretnie zebrał włosy i przechował je aż do czasów beatyfikacji i kanonizacji Ojca Maksymiliana. Wtedy zostały uznane za prawdziwą i jedyną relikwią Świętego Męczennika, spalonego w krematorium w Auschwitz.

Skąd pomysł?

Dzieło chwali mistrza, a przynajmniej do niego prowadzi. Ławeczka Ojca Maksymiliana ma kilku ojców: pomysłodawcę - ma być ławeczka ze Świętym, rzeźbiarza - jaka ma być i odlewnika - akuszera rodzącego się dzieła. Pomysł ławeczki poddał Marek Olechowski, wójt gminy Teresin, która inwestowała w remont, rozbudowę i zagospodarowanie stacyjnego budynku i Skweru Wolności. Rozwiązania przestrzenne skweru wybrano z ogłoszonych konkursów.

Pomniki w formie ławeczki stały się modne. Mają też swoją wymowę - z cokołu na ławeczkę, jak deszcz - z chmury na ziemię. Wiele miast i wsi szczyci się jakąś ławeczką z usadzoną na niej osobistością, którą się ceniło i lubiło. Najczęściej bohaterami ławeczek są ludzie kina, literatury, polityki, sztuki i służby ojczyźnie. Możemy także wyliczyć kilka ławeczek z osobami duchownymi: ks. Stanisława Staszica w Pile, ks. Piotra Wawrzyniaka w Śremie, ks. Bolesława Domańskiego w Złotowie, ks. Augusta Szaniawskiego i ks. Wojciecha Raczkowskiego w Środzie Wielkopolskiej oraz ks. Jana Twardowskiego w Warszawie przy kościele sióstr wizytek. Ta ostatnia ławeczka jest wyjątkowo atrakcyjna. Kto na niej przysiądzie, może posłuchać poezji ks. Twardowskiego w jego wykonaniu.

Czy ławeczka św. Maksymiliana w Teresinie jest ostatnią, tego nie wiemy, ale prawie na pewno jest pierwszą z osobą świętego. Rzeźbienia jej podjął się artysta Robert Sobociński - absolwent wydziału rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Znany i lubiany artysta ma na swoim koncie kilkadziesiąt prac, w tym kilka ławeczek. Przygotowanie do rzeźbienia zaczął od przeglądu fotografii z podobizną Ojca Maksymiliana. Jedna wpadła mu w oko: lato 1940 r.

Pierwowzór

Maksymilian z panem Jączyńskim, administratorem majątku Teresin, i o. Florianem Koziurą, siedzą na ławce w pełnym zieleni Lasku, który kilka lat wcześniej nabył o. Maksymilian od księcia Jana Druckiego Lubeckiego na potrzeby klasztoru. Następnie poprosił o teczkę i kapelusz używanych w tamtym czasie. Odlewu z brązu dokonano w odlewni, którą założył i prowadzi sam artysta rzeźbiarz. Stop brązu jest jego ulubionym tworzywem. Odznacza się dobrą wytrzymałością na ścieranie. Jego walory znano już w epoce brązu, czyli ponad 4 tys. lat temu. Nie wiadomo, jak długo powstawała rzeźba ławeczki. W sobotę 7 lipca 2018 r. odbyło się otwarcie i poświęcenie całej inwestycji. Pobłogosławił i skropił ją obficie święconą wodą o. prowincjał franciszkanów Wiesław Pyzio, który przekazując gratulacje za pięknie wykonane prace wyraził obawę, że obiekt może stać się konkurencją dla klasztoru i zmniejszyć liczebność pątników.

Przesłanie

Ławeczka służy do odpoczynku. Ojciec Maksymilian wprawdzie przeżył tylko 47 lat, ale "w krótkim czasie przeżył czasów wiele". Jest w nim co podziwiać i naśladować. Zakonnik, kapłan, redaktor, wychowawca, misjonarz, męczennik. Wszystko, co czynił, było dobre. Niech więc przysiądą na ławeczce ci, którzy dobrze żyli i czynili. I to jest ideowe przesłanie ławeczki. Święty na cokole, a święty na ławeczce, to zupełnie co innego. Na ławeczce siedzi się blisko świętego. Bardzo familijna sytuacja. Można spojrzeć w oczy, postawić pytanie, przedstawić problem, chwycić go za rękę. Jest świętym i wie wszystko. Dyskrecja zapewniona. Można go zapytać, co myśli o dzisiejszym Niepokalanowie, o jego przełożonych? Dlaczego usiadł bokiem do klasztoru? Czy cieszy się z dzisiejszego "Rycerza Niepokalanej", wydawnictwa, sanktuarium, Kolbianum i innych dzieł Niepokalanowa? Do którego z trzech niepokalanowskich klasztorów najchętniej by zaglądał: do klasztoru Matki, do Lasku, czy do Radia Niepokalanów? Na pytania, które sam sobie kiedyś stawiał: "Gdzie szczęście?", "Dlaczego dobrzy cierpią?" "Kim jesteś Niepokalana?" i "Na co to wszystko?" on dziś zna pełną odpowiedź. Święty Maksymilianie, nasz współbracie, dobrze, że jesteś, nie odjeżdżaj stąd, zostań z nami na zawsze.

Roman Aleksander Soczewka, franciszkanin z Niepokalanowa

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA