MARYJA!

Święty Józef - wzór rycerza Niepokalanej
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Święty Józef - wzór rycerza Niepokalanej

Jak zapewne każdy święty, podobnie i Ojciec Maksymilian Maria Kolbe odnosił się ze szczególną czcią do św. Józefa, Oblubieńca Najśw. Maryi Panny - widząc w nim prawzór Rycerza Niepokalanej, całkowicie poświęcającego się powołaniu, które z Woli Bożej otrzymał jako Opiekun Świętej Rodziny. Krótko mówiąc św. Józef dla Świętego z Niepokalanowa to człowiek całkowicie oddany Niepokalanej i doskonale posłuszny Bogu. Oto kilka wypowiedzi, które św. Maksymilian pozostawił o św. Józefie.

Święci nic innego nie robili, jak tylko odtwarzali życie Pana Jezusa. Im kto więcej odzwierciedli w sobie obraz Zbawiciela, ten tym więcej się uświęci. Zatem naśladowanie Pana Jezusa jest naszym zadaniem. Pan Jezus przez całe 30 lat na ziemi wiódł życie ukryte i był posłuszny Matce Najświętszej i św. Józefowi. Gdy św. Józef umarł, a została Matka Najświętsza, Pan Jezus i Jej był posłuszny. Oto nasze "amen" – być posłusznymi Matce Najświętszej. (konferencja #33)

Tymczasem wola Boża jest nieskończona i nieomylna. I najwięcej dla sprawy Niepokalanej zrobić może ten, kto doskonale, jak najdoskonalej pełni we wszystkim wolę Bożą. Powiem coś więcej: ten, co doskonale wolę Bożą pełni, może śmiało powiedzieć, że robi tak dużo, iż Bóg wszechmocny i nieskończony na jego miejscu nie mógłby więcej zrobić. Kto więc pełni jak najdoskonalej wolę Bożą, robi nieskończenie dużo dla szczęścia dusz. I to jest droga najdoskonalsza, bo tę drogę wskazał sam Pan Jezus. Gdyby była inna doskonalsza, na pewno wybrałby tę drugą. Oto przez trzydzieści lat był posłuszny Matce Najświętszej, św. Józefowi i mówił, że stale pełni wolę Ojca. (konferencja #70)

Pan Jezus, będąc na ziemi, wszystko spełniał z największą doskonałością. Nic jednak doskonalszego nie obrał – tylko przez trzydzieści lat był "posłuszny i poddany" stworzeniom własnym: św. Józefowi i Matce Bożej. Chciał nas przez to nauczyć, jak ważne i miłe Jemu jest posłuszeństwo. (konferencja #98)

Tak starajmy się wprowadzić Niepokalaną w dusze, jak św. Józef w Betlejem. Prośmy św. Józefa, byśmy tak byli oddani, tak się poświęcali, tak pracowali dla Niepokalanej i tak dla Niej żyli – jak on. (konferencja #202)

Ojciec Maksymilian, jeszcze jako kilkunastoletni Mundek, idąc z rodzicami na niedzielną Eucharystię, miał powiedzieć do swoich rodziców: "Teraz, jak idę z mamą i tatą do kościoła, to zdaje mi się, że to nie mama i tata idą, tylko św. Józef i Matka Boża". Jako kleryk Maksymilian w zapiskach z medytacji odnotował: św. Józef "jest ponad wszystkimi świętymi (z wyjątkiem Najświętszej Maryi Panny)" [...], jest "potężnym patronem".

Jeden ze współbraci wyznał: "Ojciec Maksymilian ukochał św. Józefa, oblubieńca Niepokalanej". W niepokalanowskim archiwum można zobaczyć medaliki, które Ojciec Kolbe nosił na swojej piersi i jednym z nich jest medalik z wizerunkiem św. Józefa. Jako młody kapłan podczas pierwszych piętnastu miesięcy swego kapłaństwa aż 45 razy sprawował Msze św. przy ołtarzu św. Józefa. W kościołach, w których były ołtarze poświęcone św. Józefowi, starał się odprawić Mszę św. Tak uczynił np. w Osace, w Japonii, 19 marca 1931 r., czy później w Poznaniu, 12 czerwca 1933 r.

Br. Pelagiusz - osobisty sekretarz św. Maksymiliana, tak wspomina czasy II wojny światowej: "Nasz kochany ojciec gorąco zachęcał nas do nieustannej modlitwy do św. Józefa. On sam również modlił się i polecał św. Józefowi Zagrodę Niepokalanej, której trwanie tak leżało mu na sercu. Starał się też, by w każdą środę była Msza święta wotywna na cześć św. Józefa. My też, zachęceni słowami i przykładem naszego ojca, uciekaliśmy się do św. Józefa. Każdego dnia, zanim zaczęliśmy pracę, modliliśmy się do Niego o pomoc i błogosławieństwo. Już od wielu lat, jeszcze przed wojną, co roku przed 19 marca odprawialiśmy nowennę ku czci tego Świętego. Również w każdy październik po różańcu kierowaliśmy nasze rzewne błagania do św. Józefa".

W marcu 1940 r. niemiecka żandarmeria wydała polecenie, by wszyscy bracia, którzy powrócili do klasztoru przed styczniem 1940 r., opuścili Niepokalanów. Takich braci było ponad 400. Ojciec Maksymilian poprosił, aby każdy modlił się o opiekę i pomoc w tej tak trudnej sprawie do św. Józefa. Sam targował się z okupantem niemieckim, pisał listy, jeździł do urzędów, dowodząc, że wszyscy ci bracia byli w Niepokalanowie przed wybuchem wojny. Wreszcie Niemcy odpuścili i pozwolili braciom pozostać w opłotkach Niepokalanowa.

Innym razem, już po śmierci św. Maksymiliana, w 1942 r. żandarmeria niemiecka plądrowała klasztor, a wielu braci było przekonanych, że zostaną rozstrzelani. W tym trudnym czasie zaczęli modlić się do św. Józefa. Taką myśl dał jeden z braci, mówiąc, że Założyciel Niepokalanowa tak by postąpił. Już po kilku godzinach od rozpoczęcia modlitw za wstawiennictwem św. Józefa bracia zostali wypuszczeni, a niemiecka policja odjechała.

Maksymilian Maria Kolbe uczył braci, jak potężnym orędownikiem jest św. Józef i jak wielką czcią powinniśmy otaczać tego, którego sam Pan Bóg wybrał na Opiekuna Niepokalanej i Jej Syna Jezusa.

ster

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA