MARYJA!

Przyjaciel Polski św. Józef z Kupertynu
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Przyjaciel Polski św. Józef z Kupertynu

Ci, którzy nie są z historią naszego kraju na bakier, wiedzą, jak połączyć hasła: obraz Matki Bożej Częstochowskiej, Jasna Góra czy król Jan Kazimierz. Jak do tego zestawu dorzucimy św. Józefa z Kupertynu, to już pewna harmonia zostaje zachwiana. Pojawia się zdziwienie na twarzy. Cóż bowiem ma wspólnego ten ubogi franciszkanin, który ledwo przebrnął przez egzaminy na księdza, z królem Polski, a tym bardziej z cudownym wizerunkiem Jasnogórskiej Pani?

Św. Józef z Kupertynu, czyli Giuseppe Maria Desa, urodził się w 1603 r. w Copertino we Włoszech. Największy krzyż, jaki musiał dźwigać, to nauka i zdawanie egzaminów, które wymagane były do święceń kapłańskich. Józef nie był leniwym uczniem, dziś, jako święty i patron zdających egzaminy, także nie oponuje za leniuchami liczącymi na łatwą piątkę. Uczył się pilnie i długo, jednakże wiedza trudno wchodziła mu do głowy. Na egzamin uczył się najkrótszych fragmentów z książek i z Pisma Świętego. Dzięki Opatrzności Bożej egzaminatorzy zawsze pytali go z tych właśnie fragmencików, które umiał. I tak Józef otrzymał święcenia kapłańskie w 1628 r.

Książę Jan Kazimierz po raz pierwszy spotkał o. Józefa w klasztorze Sacro Convento w Asyżu. Książę oznajmił wtedy o. Józefowi, że zamierza wstąpić do nowicjatu jezuickiego. Św. Józef miał wtedy odpowiedzieć, iż Bóg ma co do niego inne plany. Owo zdanie wywarło ogromny wpływ i zapadło Janowi Kazimierzowi głęboko w serce. Przez czas nowicjatu szukał, rozeznawał i modlił się o światło do poznania swej drogi. Józef bowiem nie powiedział mu dokładnie, jakie plany ma dla niego Stwórca. Zostawiał mu otwartą drogę i możliwości szukania Bożej woli.

Tymczasem rodzina Jana Kazimierza czyniła wszystko, co możliwe, aby utrzymać w swoich rękach władzę królewską. Król Władysław, brat Jana Kazimierza, oraz dwór królewski podejmowali wszelkie działania, aby nie dopuszczono do ślubów zakonnych Jana Kazimierza i by w ten sposób zamknąć mu drogę do kapłaństwa w zakonie jezuitów. Sam Jan Kazimierz tak pisał w pierwszym roku swego nowicjatu do św. Józefa: "Król, mój brat, czyni wszystko, aby odwieść mnie od mego powołania". W życiu Jana Kazimierza pojawia się rozterka, czy poświęcić się Bogu, czy też zabiegać o tron Polski.

O. Clavero, który był łącznikiem miedzy nowicjuszem Janem Kazimierzem a św. Józefem, wspomina, że Jan był zachwycony osobą o. Józefa; podziwiał jego wielką dobroć i miał go zawsze na swoich ustach oraz przy wszystkich okazjach prosił, aby w spotkaniach z Józefem "pamiętano o przypomnieniu mu o nim".

Ten sam o. Clavero wspomina, że brat Jana Kazimierza Władysław interweniował u papieża Innocentego X, 5 sierpnia 1644 r., aby ten dla dobra Polski, Kościoła i rodziny królewskiej nie dopuścił do ślubów jego brata.

Jan Kazimierz w 1644 r. udał się z Rzymu do Asyżu, by szukać pomocy w rozeznaniu swej drogi u św. Józefa z Kupertynu. Ten widząc go w stroju jezuity, powiedział: "Nie leży ci dobrze ten habit". Józef i Jan Kazimierz długo rozmawiali, po czym Jan udał się do Loreto na drugi rok nowicjatu. Papież Innocenty nakłania jezuitów, aby nowicjusz Jan Kazimierz został odesłany do domu. W 1645 r. książę opuszcza zakon i udaje się do Asyżu, aby spotkać się z o. Józefem. Ten, widząc go już w stroju świeckim, powiedział: "Widzisz, co ci mówiłem. Idź teraz. Uczynisz więcej dla Polski i chrześcijaństwa, niż będąc zakonnikiem". Te słowa sprawdziły się, gdy Jan Kazimierz zatrzymał ekspansję Tatarów i szerzącego się protestantyzmu w Polsce.

28 marca 1646 r. Innocenty X postanowił uczynić Jana Kazimierza kardynałem, co nie spodobało się jego bratu Władysławowi. Sam Jan Kazimierz udał się na braterskie spotkanie ze św. Józefem do Asyżu. To tam dowiedział się od niego, że więcej uczyni dla Polski szpadą, niż jako kardynał: "Idź, nie będziesz ani jezuitą, ani kardynałem, lecz królem, który wycierpi wiele, ale ufaj mocno Bogu, On zawsze Ci pomoże".

Listem z Warszawy 9 listopada 1647 r. Jan Kazimierz zrezygnował z tytułu kardynalskiego, papież Innocenty X na konsystorzu 6 lipca 1648 r. przyjął jego rezygnację. 20 maja 1648 r. umarł król Władysław. Na nowego króla został wybrany Jan Kazimierz. Jeden z pierwszych listów, które wysłał z pieczęcią królewską, był list do św. Józefa z Kupertynu. Wyraził w nim swoją miłość, wdzięczność oraz błagał o modlitwę, pomoc i światło dla siebie, Polski i ludów sobie powierzonych. 26 sierpnia 1650 r. św. Józef odpisał, że to "łaska Boża powołała Jego wysokość na króla dla dobra ludów oraz Świętej Wiary, proszę się nie lękać, bo Bóg we wszystkim wesprze Wasze poczynania dla dobra ludów i Swej większej chwały". Jan Kazimierz wysłał bardzo wiele listów do św. Józefa. Przeważały w nich tematy związane z rodziną, intrygami wewnętrznymi i wojnami, które nękały Polskę. Św. Józef w liście do króla Jana Kazimierza napisał 28 lipca 1651 r.: "nigdy nie zapomniałem i nie zapomnę o Waszej Królewskiej mości w moich modlitwach oraz Mszach świętych, proszę Wszechmogącego Boga, aby oświecał waszą duszę w rządach waszych".

Król posłał do o. Józefa bp. Piotra Gembickiego, który przybył do Sacro Convento 15 stycznia 1653 r. Św. Józef przekazał wtedy wiadomość następującej treści: "Proszę być dobrych myśli, nie bać się, ale powierzać się temu "Wizerunkowi", który Wasza królewska mość ma w swojej komnacie". Chodziło o obraz Matki Bożej Jasnogórskiej. O. Józef wiedział, że zarówno król, jak i cały naród Polski otacza ten wizerunek ogromną czcią.

W 1663 r. o. Ottavio Lelli, przejeżdżając przez Warszawę, odwiedził króla Jana Kazimierza. W rozmowie z jego żona Marią Luizą Gonzaga-Nevers usłyszał od niej: "Król bardzo ceni o. Józefa z Kupertynu, ponieważ wszystko to, co mu przepowiedział i doradził, jak dotąd spełniło się". W 1655 r., podczas ucieczki przed Szwedami na Śląsk, król Jan Kazimierz zatrzymał się na Jasnej Górze i przed cudownym obrazem Matki Bożej złożył swoją koronę i królestwo w Jej ręce. Ufny w to, co mówił mu św. Józef, powierzył wszystko Matce Boga z Częstochowskiego wizerunku.

O. Józef z Kupertynu zmarł w 1663 r. w Osimo, gdzie do dziś znajdują się jego relikwie. Ogłoszono go świętym w 1767 r.

W Wydawnictwie Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie można zakupić pozycje o św. Józefie z Kupertynu:

Józef z Kupertynu. Święty patron studentów - Gustavo Parisciani

Nowenna za przyczyną świętego Józefa z Kupertynu - Ks. Pawel Klys

Zbigniew Deryło OFMConv, Piotr Socha OFMConv, "Rycerz Niepokalanej" 2014 r.

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA