MARYJA!

Żyć oddaniem nieustannie
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Żyć oddaniem nieustannie

W maryjnym miesiącu, w pierwszą sobotę miesiąca, 5 maja, do Niepokalanowa przybyli czciciele Niepokalanej, by Jej zawierzyć całe swoje życie.

Wikariusz klasztoru o. Mirosław Kopczewski przywitał zebranym i wygłosił konferencję o działaniu Matki Bożej w życiu człowieka. "Matce Bożej powinniśmy oddać wszystko, bo wiemy, że Ona jest dobra, że Ona ma bardzo dobre zamiary w stosunku do nas. Ona jest naszą Matka. Zawierzenie to nie jeden akt, ale to sposób życia. Oddaniem się Maryi trzeba żyć codziennie, codziennie trzeba Jej się oddawać i zawierzać wszystkie sytuacje i wszystkich ludzi, których spotykamy" - mówił o. Mirosław.

Warto zaznaczyć, że zawierzenia są wcześniej omadlane. Każdy, kto chce, może do Niepokalanowa przyjechać wieczorem w pierwszy piątek miesiąca, by w kaplicy-sanktuarium św. Maksymiliana przez całą noc adorować Pana Jezusa i modlić się za tych, którzy oddają się Niepokalanej.

Maria podzieliła się swoim świadectwem. "W roku ubiegłym zostałam ukąszona przez trzy kleszcze i to w bardzo krótkim odstępie czasu. Szybko zauważyłam, że mam guz na piersi. Wyniki badań nie były dobre, dlatego też polecono mi wykonanie biopsji. Ponieważ choruję na chorobę Addisona, każdy zabieg, nawet leczenie zęba, muszą być wykonywane w szpitalu. Na to fundusz zdrowia nie chciał się zgodzić. Wraz z mężem, w obliczu trudności, 2 września przyjechałam do Niepokalanowa i tu oddałam całą tę moją chorobę Matce Bożej. Już 4 września doznałam pierwszego cudu. Ordynator szpitala wysłał mnie na badanie biopsji. Kilka dni później, 10 września, wraz z mężem pojechałam do sanktuarium Matki Bożej w Wąwolnicy i tam ponownie oddałam się całkowicie Matce Bożej. Po kolejnych badaniach okazało się, że wszystko jest dobrze. Lekarze nie chcieli wierzyć, jednak okazało się, że jestem zdrowa. Wiara rzeczywiście czyni wiele cudów, o czym wielokrotnie się przekonałam".

Agnieszka z Gdyni powiedziała: "W tym roku mija 21 lat, od kiedy jestem żoną. Przez pierwsze 12 lat małżeństwa nie mogliśmy mieć dzieci. Wielokrotnie zastanawiałam się, jak mam pokierować moim życiem. W tamtym okresie dużo pracowałam, bardzo mało za to się modliłam i rzadko chodziłam do kościoła. W pewnym momencie w naszym małżeństwie dopadł nas kryzys i myśleliśmy nawet o rozwodzie. Dla mnie to był trudny czas, chciałam budować nasz związek, ale mój mąż tego nie chciał. Kilka miesięcy toczyłam duchową walkę, w końcu powiedziała Bogu: Ty wiesz, że to jest mój mąż, ja nic nie chcę zmienić, niech się jednak dzieje Twoja wola. Zawierzyłam siebie i moją rodzinę Matce Bożej. Poprosiłam zaprzyjaźnionego księdza o pomoc. On już następnego dnia zaproponował mi, że odprawi Mszę świętą o dar życia w mojej rodzinie. Był to 1 maja, miesiąc Matki Bożej. Dzień wcześniej obiecałam Matce Bożej, że będę chodzić na codzienne nabożeństwa majowe w intencji życia w naszej rodzinie. 2 maja cała moja rodzina pojechała do rodziny na Pierwszą Komunię świętą. Ja postanowiłam zostać w domu i odwiedzić babcię mojego męża, która miała ponad 90 lat. Babcia zaproponowała mi, abyśmy pojechały do sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej w Matemblewie. Nie wiedziałam, gdzie jest to sanktuarium, ale bez nawigacji udało mi się dojechać. Już 7 maja okazało się, ze jestem w stanie błogosławionym. Urodził się syn, który ma już 9 lat. Mam też 5-letnia córkę. W ten sposób nasza rodzina została uratowana".

W następnym świadectwie usłyszeć można było: "Moja znajoma, ginekolog, poprosiła mnie o modlitwę za dziecko i mamę, która chciała usunąć swoje dziecko, gdyż ono nieprawidłowo się rozwijało. Po tygodniu, mimo że dziecku była podawana chemia, to nie tylko, że dziecko się nadal rozwijało, ale zaczęło rozwijać się prawidłowo. Mimo że ciąża powinna obumrzeć, to stało się coś innego, czego po ludzku czy z punktu medycznego nie da się wytłumaczyć. W tej sytuacji matka zdecydowała się nie usunąć ciąży. To dziecko było zawierzone przez lekarza ginekolog Matce Bożej, jak i modliły się za niego siostry karmelitanki, choć działo się to bez wiedzy matki dziecka, to i tak Matka Boża sprawiła cud".

W mojej rodzinie, ponieważ były komplikacje, lekarze zdecydowali na wcześniejsze wywołanie porodu. Wraz z moją mamą zawierzyłem to dziecko i jego mamę Matce Bożej, prosząc, by mogło ono urodzić się w sposób naturalny, bez komplikacji i aby zarówna mama, jak i dziecko były zdrowe. Podczas przygotowania do wywołania porodu lekarz stwierdził, że termin porodu jest inny i że nastąpiła pomyłka, stąd też nie ma potrzeby wywoływania porodu. Dziecko urodziło się około dwa tygodnie później w sposób naturalny i jest zdrowe. Mocno działała w tym wszystkim Matka Boża, która jest najlepszą Matką".

W niepokalanowskim klasztorze nie mogło zabraknąć wyjaśnienia czym jest Rycerstwo Niepokalanej (MI), gdyż całe zawierzenie opiera się w dużej mierze na przesłaniu duchowym założyciela Niepokalanowa. O Rycerstwie Niepokalanej mówił o. Piotr M. Lenart, zaś podczas Mszy św. do grona rycerzy wstąpiło ponad 100 osób.

Ważnym elementem nabożeństw pierwszo sobotnich jest Różaniec święty oraz 15-minutowe rozważanie nad tajemnicami życia Pana Jezusa i Matki Bożej, które po Eucharystii poprowadził o. Mirosław.

Po południu i smacznym obiedzie z klasztornej kuchni, pan Wincenty Łaszewski przybliżał znaczenie i rolę nabożeństw majowych.

TM/red.

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA