MARYJA!

Nawrócenie i pojedanie w rodzinie
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Nawrócenie i pojedanie w rodzinie

Od trzech Zdrowaś Maryjo o. Mirosław Kopczewski - wikariusz klasztoru w Niepokalanowie, rozpoczął spotkanie Oddaj się Maryi w sobotę 4 maja 2019 r.  W konferencji wprowadzającej opowiedział historię objawienia Matki Bożej jako Królowej Polski włoskiemu jezuicie o. Juliuszowi Mancinellemu. "Najświętsza Maryja Panna - mówił o. Mirosław - osobiście poprosiła, żeby Ją nazywać Królową Polski". W tę sobotę w sposób szczególny Matce Bożej zostały zawierzone rodziny.

W tym miesiącu maryjnym ponad 200 osób wstąpiło do Rycerstwa Niepokalanej (MI). O tym, czym jest MI, opowiedział o. Piotr M. Lenart - wiceprezes MI.

Podczas kazania oraz konferencji ks. Marek Dziewicki mówił o pojednaniu i nawróceniu w rodzinie. Na podstawie przypowieści o synu marnotrawnym uwrażliwiał słuchaczy, by zwrócili uwagę, że określanie siebie mianem „nowoczesnego” i „postępowego” świadczy o głupocie (naiwności) i prowadzi do nieszczęścia. Ostrzegał też przed myleniem miłości z uczuciem, a przebaczenia z naiwnością oraz zalecał kierowanie się mądrą miłością. Ks. Dziewiecki pragnął też przekonać słuchaczy, że Pan Bóg nie tylko nie zsyła krzyży, ale wręcz przeciwnie, że On sam przyszedł na świat po to, aby w Chrystusie Jezusie On był ostatnim ukrzyżowanym, a my - wzruszeni Jego cierpieniem i miłością - abyśmy już nikogo więcej nie krzyżowali. Na przykładzie cierpienia i upodlenia syna marnotrawnego pokazał, że kiedy ktoś jest "w strasznie głębokim kryzysie - czy to jakieś uzależnienia, czy zniewolenia grzechami, podłość, cynizm, egoizm skrajny... - nie reaguje już na nasze cierpienie", ani na naszą miłość, ani na miłość Boga, a wręcz kpi sobie z tego. Jedynie jest wrażliwy tylko na własne cierpienie - i ono jest ostatnią deską ratunku.

Podczas popołudniowej konferencji ks. Marek ukazywał drogę pojednania i przebaczenia w rodzinie jako proces, który polega na podjęciu drogi nawrócenia, którego wyrazem są konkretne czyny świadczące o podjęciu wysiłków mających na celu naprawienie i wynagrodzenie wyrządzonych krzywd bliźniemu, a w szczególności najbliższym.

Świadectwa

Tuż przed Mszą świętą kilka osób podzieliło się swoim doświadczeniem otrzymanych łask od Boga z apośrednictwem Maryi Niepokalanej i świętych. Paulina - członkini Legoionu Maryi, bardzo pragnęła mieć osobową relację do Matki Bożej, a nie tylko opartą na wiedzy i wierze. Czuła, że Matka Boża sama ją wybrała. "Zostałam powołana do Legionu Maryi i wraz z osobami z tego ruchu organizujemy rekolekcje z o. Jamesem Maniakalem... Podczas rekolekcji usłyszałam, że jestem uzdrowiona, ale nie wiedziałam z czego, gdyż nie chorowałam. Podczas wizyty u lekarza, dwa dni później  podczas wizyty kontrolnej okazało się, że muszę pójść do szpitala na zabieg ginekologiczny, gdyż byłam chora. Lekarz powiedziała, że będzie to zabieg dość trudnym i obaczonym ryzykiem. Odpowiedziałam jej, że zabieg to formalność, gdyż zostałam już uzdrowiona. Zabieg miał być 13 kwietnia, w piątek. Ucieszyłam się, że to dzień maryjny. Po przyjeździe do szpitala zostałam poddana badaniom. Była tam młoda pani lekarz, dość rzeczowa. Gdy szłam korytarzem na zabieg, czułam zapach róż, zapach Matki Bożej. Drzwi otworzyła mi ta sama lekarz. Pomyślałam, jakie to dziwne, że do wszystkiego mają tu jedną i tą samą osobę. Posadziła mnie ona na fotelu i rozpoczęła zabieg, bez znieczulenia ani narkozy. Zabieg trwał 10 minut. Po zabiegu pielęgniarka zapytała, czy chcę coś przeciwbólowego. Podziękowałam, gdyż nic mnie nie bolało. Wróciłam na salę, a ponieważ czułam się dobrze, poszłam po wypis. Okazało się, że mój wypis był gotowy. Ordynator zdziwił się, że czułam się dobrze i że miałam zabieg bez narkozy. Zapytał później, jak nazywał się lekarz, który dokonywał zabiegu. Opisałam wygląd tej pani, na co usłyszałam odpowiedź, że w tym szpitalu nikt taki nie pracuje. Już o 14-tej byłam w domu. Jestem przekonana, że to stało się dzięki opiece Matki Bożej. Pragnę dodać, że zostałam porzucona przez męża. Byłam w głębokiej depresji i jedyną rzeczą, która mnie trzymała, to była rączka mojej 17-miesięcznej córeczki. Byłam tak załamana, że pewnej nocy oddałam moje dzieci Matce Bożej. Dziś patrzę i widzę, jak bardzo Matka Boża opiekuje się moimi dziećmi, jak żywą relację mają z Bogiem i za to chcę podziękować".

"Miałem guza mózgu - mówił kolejny pan. - Diagnozę otrzymałem w piątek, a w niedzielę moja mama zaproponowała mi udział we Mszy świętej o uzdrowienie w Niepokalanowie. Na tę propozycję zgodziłem się i to z wielkim uśmiechem, gdyż czułem, że wszystko będzie dobrze. W Niepokalanowie wyspowiadałam się z całego mego życia. Podczas modlitwy płakałem, gdyż czułem w sobie miłość, której nie byłem godzien. Gdy zamykałem oczy podczas Eucharystii, widziałem najbardziej radosne momenty ze swego życia, co było niesamowite. Widziałem też moją babcię i siebie podczas modlitwy różańcowej. Słyszałem w głębi duszy: Jestem przy Tobie... Podczas adoracji wiedziałem, że Bóg jest ze mną. Nie da się opisać tej miłości, której tam doświadczyłem. Nie wiedziałem, kiedy będę miał operację, ale moja ciocia uświadomiła mnie, że 13-ty to dzień Matki Bożej Fatimskiej. Obecnie jestem zdrowy i całe swoje życie powierzam Jezusowi i Matce Bożej.

Ponad rok temu -  mówiła kolejna pani - zdiagnozowano u mnie raka jelita. Przed operacją powierzyłam się Matce Bożej. Operacja miała miejsce w Wielki Piątek. Po operacji okazało się, że badania nie wykazały przerzutów. Jestem już ponad rok po operacji, a wiem, że choroba ta prawie zawsze ma przeżuty. To, że jestem zdrowa, zawdzięczam Matce Bożej, której się oddałam.

Kolejne spotkanie Oddaj sie Maryi odbędzie się w Niepokalanowie, 1 czerwca.

Teresa M. Michałek, Fundacja Niepokalanej
fot. br. Mieczysław Wojtak OFMConv

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA