MARYJA!

Wniebowzięta a Maksymilian
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Wniebowzięta a Maksymilian

Próżno w Pismach Ojca Maksymiliana szukać wielu wzmianek na temat Matki Bożej Wniebowziętej. Ale tajemnica Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w życiu św. Maksymiliana zatacza sowite koło.

Choć nasz Święty nie urodził się w tę uroczystość, to jednak został ochrzczony w kościele w Zduńskiej Woli pod wezwaniem Wniebowziętej. W tej świątyni w głównym ołtarzu króluje obraz Matki Bożej, Jej pustego grobu oraz aniołów, którzy towarzyszą Najświętszej Maryi Panny w drodze do nieba, gdzie czeka na Nią cała Trójca Przenajświętsza.

W październiku 1935 r. Ojciec Maksymilian wspomina swoją młodość i czas formacji zakonnej we Lwowie "Z twarzą pochyloną ku ziemi obiecałem Najświętszej Maryi Pannie, królującej na ołtarzu, że będę walczył dla Niej. Jak? - nie wiedziałem, ale wyobrażałem sobie walkę orężem materialnym". Zdarzenie to miało miejsce na chórze, a przed młodym Maksymilianem widniał obraz Wniebowziętej. Po II wojnie światowej, kiedy władze sowieckie zamykały świątynię, zakonnicy - w obawie przed profanacją - ukryli obraz i przewieźli go pociągiem ewakuacyjnym w 1946 r. do Krakowa. Klasztor krakowski w latach 90. przekazał go do powstającego Centrum św. Maksymiliana w Harmężach.

Warto zaznaczyć, że św. Maksymilian umiera w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Można pokusić się o stwierdzenie, że Ona towarzyszyła Mu przy narodzinach; w kościele, gdzie Wniebowzięta króluje w ołtarzu, stał się Rajmund dzieckiem Bożym, zaś w wigilię swego święta Ona przyszła, by zabrać swego wiernego rycerza do królestwa Bożego.

Kartki z Pism Maksymiliana

Przyjrzyjmy się wszystkim wpisom, które zostawił św. Maksymilian nt. Wniebowziętej.

W 1922 r. pisze on z Mszany Dolnej do swego brata Alfonsa: "Ojciec Norbert Uljasz dostał już obediencję do Warszawy. Wyobraź siebie humor rekreacyjny z tej okazji. Nasz «warszawiak» odwiedzi przedtem wuja w Sączu i będzie kazał na kalwaryjskim odpuście" (Odpust Wniebowzięcia NMP w Kalwarii Pacławskiej).

Kolejny list, datowany na 15 sierpnia 1931 r., Ojciec Kolbe pisał w Mugenzai no Sono do o. Kornela Czupryka, przełożonego. "Dziś w święto Wniebowzięcia N. Maryi Panny chciałbym posłać słów kilka". I dalej następuje list, a w nim wiele trudnych tematów z codziennego misyjnego życia. Kilka dni później, bo 22 sierpnia również do o. Kornela Maksymilian napisze: "Wczoraj (jeszcze w okresie oktawy Wniebowzięcia) otrzymałem pocztówkę i list z dokumentem erekcyjnym. Cześć Niepokalanej! Myślałem, że biskup się skrzywi, bo Bernardyni specjalnie dla werbowania młodzieży tu przybyli i słyszałem, że uważa się, iż robimy im konkurencję, ale okazało się, że bardzo przychylnie przyjął tę wiadomość dziś w sam dzień oktawy Wniebowzięcia. Każde większe święto Matki Bożej przynosi nam jakiś upominek od Niej. A miesiąc maj przyniósł ciągły ich łańcuch. Ten jednak otwiera na oścież przyszłość «Rycerza» w Japonii. Cześć Jej na wieki".

Kolejny wpis to list do Marii Kolbe, mamy, datowany na 14 sierpnia 1933 r., a w nim radosna wiadomość: "Jutro u nas chrzest matki ministrowej japońskiej - cześć Niepokalanej!" - A za chwilę dopisek: "Nie odbędzie się, bo ministra zdrowie tęgo się pogorszyło - nowa wiadomość". O tym, jak to było z chrztem Japonki, opisuje nasz Święty w liście do Niepokalanowa, napisanym w 1933 r. na Oceanie Indyjskim. "Powróciliśmy i ustaliliśmy chrzest pani Narahary - po pewnym jeszcze przygotowaniu - na święto Wniebowzięcia NMP w Niepokalanowie, a służącej, z braku jeszcze elementarnych wiadomości, na nieco później. W wigilię jednak chrztu tak pogorszyło się zdrowie pana ministra, że cała rodzina pospieszyła do jego łoża i sprawę chrztu trzeba było odłożyć".

Inne dwie wzmianki, które można znaleźć w Pismach, to kartki z pamiętnika. i tak w czwartek, 15 sierpnia 1918 r. w Rzymie zanotował: "Wniebowzięcie NMP. Wczoraj wieczór nieszpory pontyfikalne; dziś Msza święta pontyfikalna i nieszpory z procesją. Rano cztery razy bierzmowanie".

W roku 1929 napisze zaś: "Wniebowzięcie NMP. Otrzymali habit: Kuraś Marian (br. Gerwazy) i Pilarek Józef (br. Nikodem)".

W "Rycerzu Niepokalanej" z 1927 r. Ojciec Maksymilian napisze komunikat: "W intencji wszystkich Czytelników i Dobrodziejów Rycerza Niepokalanej odprawiła się w samą uroczystość NMP Msza święta w Ostrej Bramie przed nowo ukoronowanym Cudownym Obrazem".

Na koniec warto jeszcze zagłębić się w jedyną dłuższą dywagację Świętego na temat Wniebowzięcia Matki Bożej. Jest to artykuł, który Święty napisał w Grodnie, przed sierpniem 1924 r.

Jak to będzie w niebie

Dnia 15 bm. Kościół św., czcząc Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, śpiewa radośnie: "Wzięta jest Maryja do nieba, weselą się Aniołowie, wysławiając błogosławią Pana". Mimo woli usiłujemy w tym dniu odtworzyć w naszej wyobraźni to oczekiwane niebo, ale jednak, mimo wszelkich wysiłków, nie jesteśmy jeszcze zadowoleni. Musi tam być jakoś inaczej, niż to nam opowiadają, albo czytamy po książkach - mówimy sobie. I słusznie, rzeczywiście w niebie jest nie tylko "jakoś" inaczej, ale można powiedzieć całkiem inaczej, niż my to sobie możemy wyobrazić. A dlaczego? Bo my wszystkie nasze pojęcia czerpiemy z rzeczy nas otaczających, rzeczy materialnych, które widzimy tu na tym naszym ziemskim globie, albo wśród przestworzy firmamentu i stąd dopiero przez podobieństwo i przyczynowość wyrabiamy sobie jakie takie pojęcie o niebie. Pojęcie to jednak jest bardzo a bardzo niedokładne. Wszystko, co nas otacza, chociażby było najpiękniejsze i najbardziej pociągające, zawsze jednak jest zewsząd ograniczone. Nie ma tu piękna nieskończonego ani niezmiennego. Cokolwiek widzimy, słyszymy lub kosztujemy, nie zaspokaja całkowicie naszych pragnień. Chcemy więcej; a tego "więcej" nie ma. Chcemy dłużej; a tu już nieubłaganie zawsze następuje - koniec. Zupełnie inaczej w niebie. Tam Dobro, Piękno nieskończone - Bóg i szczęście bez końca. Różnica więc jest ściśle nieskończona. W Piśmie św. i w dziełach Ojców Kościoła znajdujemy liczne podobieństwa z naszych ziemskich stosunków. Tak np. św. Jan porównuje niebo od szczęśliwego miasta i mówi: "Miasto nie potrzebuje słońca ani księżyca, by w nim świeciły, gdyż jasność Boga je a oświeciła i światłem jest Baranek. I będą chodzić narody w jego b świetle..." (Ap 21,23,24). Przy czym opisuje je jako zbudowane z najdroższego i najpiękniejszego materiału, o jakim mógł tylko pomyśleć, więc ze złota i najrozmaitszych drogich kamieni. Często też w kazaniach usiłują księża nakreślić obraz nieba. Zbieramy co najpiękniejsze wokoło nas i co najlepsze, by z tego złożyć ów obraz, ale wszystko to, to tylko podobieństwa dalekie, bardzo dalekie, bo o całą nieskończoność różne podobieństwa. Najlepiej jeszcze opisał niebo ten, który za życia jeszcze był do niego porwany na krótki czas, tj. Paweł św.: "Ani oko nie widziało, mówi on, ani ucho nie słyszało, ani w serce człowieka nie weszło, co zgotował Pan tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2,9). Jest to opis najbardziej jeszcze zbliżony do prawdy, bo wskazuje na ową nieskończoną różnicę pomiędzy naszymi pojęciami o niebie a rzeczywistością. Trochę zaś mogą sobie jako tako uzmysłowić, jak to będzie w niebie ci, którzy nieco z przedsmaku nieba zakosztowali już tu na ziemi. I każdy może tego doświadczyć. Niechaj tylko szczerze, dokładnie, z żalem głębokim za grzechy i mocnym poprawienia się postanowieniem wyspowiada się. Natychmiast poczuje pokój i szczęście, wobec którego wszystkie przemijające a brudne rozkosze świata są raczej wstrętnym utrapieniem. Niech z dobrym przygotowaniem się przyjmie Pana Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie, niech nigdy nie pozwoli duszy pozostawać w grzechu, ale zaraz ją oczyści; niech wszystkie swoje obowiązki wykonuje dobrze; niech pokorne a częste modły śle przed tron Boga, zwłaszcza przez ręce Niepokalanej Dziewicy; niech znosząc dla miłości Bożej cierpienia i trudy, obejmie miłosnym sercem i innych współbraci; niech dla miłości Bożej jedynie, a nie dla pochwały ludzkiej, ani nawet wdzięczności, wszystkim, nawet swoim nieprzyjaciołom dobrze czyni, to wtedy przekona się, co to jest przedsmak nieba i w ubóstwie może nieraz i cierpieniu, niesławie, chorobie znajdzie pokój i szczęście. Przedsmak ten nieba jest też pewną zapowiedzią wiecznej szczęśliwości. Niełatwo co prawda tak się przełamywać, by zdobyć to szczęście, ale pamiętajmy, że kto pokornie a wytrwale Niepokalaną prosi, ten na pewno  otrzyma, bo ani Ona nam, ani Pan Bóg Jej nic odmówić nie potrafi. Dokładnie zaś, jak to będzie w niebie, dowiemy się - już niedługo. Za sto lat na pewno nikt c z nas nie będzie już chodził po tej ziemi. A cóż to jest lat 100 wobec tego, co przeżyliśmy... Ale kto i tylu lat doczeka?... - więc niezadługo, byle się tylko dobrze, pod opieką Niepokalanej, przygotować.

opr. Teresa M. Michałek

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA