MARYJA!

Niemal amputowana dusza
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Niemal amputowana dusza

Licznie przybyli wierni, pragnący zawierzyć swoje sprawy Niepokalanej, mogli jak co miesiąc wysłuchać wymownych świadectw wyproszonych łask za wstawiennictwem Niepokalanej, a także konferencji nt. niebezpiecznego przenikania praktyk magicznych w różne dziedziny życia, także wśród najmłodszych.

Spotkanie rozpoczął o. Mirosław Kopczewski - wikariusz klasztoru, odmawiając 3 razy Zdrowaś Maryjo - tak, jak to miał w zwyczaju czynić św. Maksymilian. O. Mirosław przypomniał, że zawierzamy siebie samego Matce Bożej w formie pisemnej.

Konferencję wyjaśniającą, czym jest akt oddania się Niepokalanej według św. Maksymiliana, wygłosił o. Dariusz Myszk - franciszkanin z Niepokalanowa. "W tym akcie zawiera się nasz sposób podejścia do Matki Bożej - mówił o. Dariusz. - Ja niegodny grzesznik - konkretna osoba, konkretny grzesznik, nie ktoś obok mnie, ale ja sam. Św. Maksymilian wie, jaka jest różnica między człowiekiem obarczonym grzechem a Niepokalaną. Wie, że zwracanie się do Niepokalanej jest łaską. Pokornie uznaje swoją prawdę o tym, że jest grzesznikiem".

Do wstąpienia do Rycerstwa Niepokalanej zachęcał o. Piotr M. Lenart - wiceprezes narodowy MI. Ze względu na bardzo dużą liczbę uczestników zawierzenia, przyjęcie do MI z wręczeniem dyplomika i nałożeniem Cudownego Medalika dokonało się zaraz po zakończeniu nabożeństwa wynagradzającego Niepokalanemu Sercu Maryi. Do Rycerstwa wstąpiło ponad 150 osób.

Uroczystej Mszy świętej przewodniczył wikariusz prowincji o. Piotr Szczepański. W homilii zwrócił uwagę na potrzebę naśladowania Jezusa i zachwycania się Jego Matką. "Musimy umieć zachwycić się Matką Bożą, tak jak św. Maksymilian, który zachwycił się Niepokalaną - mówił - i do Niej się upodabniał dzień po dniu. On poszedł za Nią i stawał się jak Ona, całym sercem był Jej oddany".

O owocach zawierzenia opowiedziało kilka osób.

Na zawierzenie jeżdżę od dwóch lat. Zawierzyłem swoją rodzinę i firmę. Matka Boża uwolniła mnie z pracoholizmu, pracowałem bowiem po 15 godzin dziennie. Po zawierzeniu zacząłem się zastanawiać nad sensem pracy. Zrozumiałem, że muszę mieć czas na modlitwę i tak się stało. W pracy codziennie modlimy się Koronką do Miłosierdzia Bożego. W działach odmawiamy w południe Anioł Pański. Widzę też łaski jakie otrzymują moi pracownicy. Jedna z pań została uwolniona od nadmiernego naużywania alkoholu. Po uwolnieniu mnie od pracoholizmu zacząłem jeździć na pielgrzymki. Wcześniej tylko pracowałem a tu zacząłem podróżować. Zawierzałem także uzdrowienie toksycznych relacji z niektórymi osobami i to czego doświadczyłem było niesamowite. Niektóre relacji były na jakiś czas zatrzymane, a później po roku czy nawet dwóch ożywały i to w sposób ożywiony. Były to jednak już inne relacje. Zawierzyłem też Matce Bożej ochronę swojej rodziny przed atakami innych ludzi. W biurze pewnego dnia mieliśmy człowieka, który był w trakcie demonstracji demonicznej. Krążył po biurze, my w tym czasie puszczaliśmy utwory do Ducha Świętego. Ostatecznie udało nam się tego pana wyprosić z biura. Zawierzyłem też Matce Bożej sprawę mieszkania. Po powrocie z pielgrzymki do ziemi świętej zostałem wyrzucony w mieszkania, które wynajmowałem. Matka Boża się jednak zajęła tą sprawą. Dała mieszkanie, które jest cztery razy większe od tego poprzedniego a cena jest o wiele niższa niż to pierwsze. W jednym z pokoi urządzamy teraz niewielka salę kinową, by prowadzić akcje ewangelizacyjne. Wiem, że to mieszkanie nie jest dla mnie ale dla dzieł Bożych. Zostałem też uzdrowiony z boreliozy. Moja noga, która mocno zaatakowana była przez chorobę została uleczona całkowicie. Zostałem też uzdrowiony z paradontozy. Zawierzyłem tę sprawę Matce Bożej. Otrzymałem tez dar życia w czystości czy łaskę postu. Poprosiłem też o uzdrowienie mojej rodziny z nadwagi. Matka Boża zajęła się i tą sprawą. Matka Boża nieustannie pomaga i prowadzi nawet w najprostszych sytuacjach naszego życia.

Bartek

Moja sytuacja miła bardzo ścisły związek z Pismem Świętym. Zawsze byłem osobą wierzącą. Z babcią chodziłem często na majówkę. Gdy dorosłem, otworzyłem farmę i bardzo dobrze zarabiałem. Ponieważ bardzo dobrze wiodło mi się materialnie, dlatego też chciałem pomóc rodzinie. Jednak w mojej rodzinie bardzo źle się działo. Doszło do rozwodu i do tego, że musiałem wyprowadzić się z domu. Żona zostawiła mi firmę, której z powodu bólu nie umiałem prowadzić i w końcu ona upadła. Został mi jednak obraz Matki Bożej nad moim biurkiem. Przy tym obrazie codziennie się modliłem na początek i na koniec dnia. W końcu popadłem w alkoholizm. Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że jednak nie mogę zniszczyć daru życia, który otrzymałem. Następnego dnia obudziłem się z myślą, by kupić Pismo Święte. Tak upłynęło wiele dni, myślałem o odebraniu sobie życia, jednak cały czas myśl o tym, by kupić Pismo Święte nie dawała mi spokoju. Jednak sprawy firmy tak mnie pochłonęły, że nie kupiłem Pisma Świętego. Gdy już późnym wieczorem, po podpisaniu kontraktu, wracałem do domu, zauważyłem na moim samochodzie książeczkę i był to Nowy Testament. Nie wiedziałem, kto go tam położył. Zacząłem czytać i zrozumiałem, że Bóg ma rozwiązanie na moje wszystkie problemy, gdy cierpisz, gdy nie umiesz się modlić, gdy czujesz się samotny. Musiałem nauczyć się na początku modlić. Chodziłam do kościoła, ale okazało się, że nie umiałem się modlić i nie umiałem iść drogą Chrystusa. Powoli uspokoiłem się wewnętrznie. Taka sytuacja trwała 7 lat. Czasami opowiadałem moją historię innym. Po tych wszystkich latach postanowiłem wydrukować Pismo Święte i rozdawać go. Do Niepokalanowa zdecydowałem przyjechać się na "Sylwestra z Maryją". To były trzy dni modlitwy w ciszy. Dzięki tym dniom udało mi się wydrukować Pismo Święte, które teraz rozdaję innym. Matka Boża uratowała wiele osób dzięki temu apostolatowi.

Jacek

Należałam do pewnej grupy, którą kilka miesięcy temu zawierzyłam Matce Bożej. Źle się tam czułam i przyjechałam tu do Niepokalanowa i Matka Boża od razu mi pokazała, że ta grupa nie była dla mnie. To była wielka łaska, inaczej miałabym amputowaną duszę, a tego nie dało by się łatwo odbudować.

Mieszkanka Skierniewic

Dwa miesiące temu zawierzałam sprawę pewnej osoby ode mnie z pracy. Myślę, że wiele osób doświadczyło, że Matka Boża czasem w ekspresowym tempie wysłuchuje prośby o dziecko. W pracy miałam znajoma pielęgniarkę, która bardzo chciała zostać babcia, ale jej córka nie bardzo spieszyła się do macierzyństwa. Pewnego dnia spotkałyśmy się na dyżurze i ona zaczęła płakać. Myślałam, że stało się coś tragicznego, a ona spytała mnie, czy pamiętam o co się modliłam. Odpowiedziałam tak, modliłam się o dziecko. Z radością wpadła mi w ramiona mówiąc, że jej córka jest w ciąży. Za to dziękuję.

W roku ubiegłym mój syn miał wile problemów w szkole. Dużo z nich wynikało z jego lenistwa. Zawierzyłam syna i jego naukę, jego oceny. Nie wiem, jak to się stało, ale udało się mu nadgonić wszystkie zaległości w szkole.

Mieszkanka Warszawy

Teresa M. Michałek

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA