data-matched-content-rows-num="4,3" data-matched-content-columns-num="1,3" data-matched-content-ui-type="image_stacked" data-ad-format="autorelaxed"

MARYJA!

Grudniowe zawierzenia w Niepokalanowie
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Grudniowe zawierzenia w Niepokalanowie

Tradycją staje się, że w pierwsze soboty miesiąca do Niepokalanowa przyjeżdżają ci, którzy chcą zawierzyć siebie i swoich najbliższych Niepokalanej. W tym miesiącu, oddając się całkowicie Matce Bożej,.ponad 120 osób wstąpiło także w szeregi Rycerstwa Niepokalanej.

W konferencji przygotowującej do zawierzenia się Maryi o. Mirosław Kopczewski - inicjator spotkań, przypominał, aby Matce Bożej zawierzać wszystko i aby ponawiać to zawierzenie. "Matka Boża zawsze prowadzi nas do Jezusa - mówił. - Jednie zdanie, jakie Matka Boża do nas powiedziała, to zarazem najlepsza katecheza: zróbcie wszystko, co powie wam mój Syn. Maryja jest tylko pomocą, jest Tą, która prowadzi nas do Boga. Maryja zawsze działa, ale czasami zaczyna od uporządkowania naszego życia, od przyprowadzenia nas do Boga i sakramentów. Musimy tylko Jej zaufać".

W dalszej części można było wysłuchać świadectw, dotyczących zawierzenia Niepokalanej.

"Od dzieciństwa miałam bardzo trudną sytuację, ponieważ rodzice mnie nie chcieli - można było usłyszeć od pierwszej osoby, dzielącej się swoim świadectwem. - Moja chrzestna się mną zaopiekowała, wzięła mnie z domu dziecka. Później moja mama zabrała mnie do siebie, ale to bycie niechcianym ciążyło mi. Mając 17 lat, oddałam się Matce Bożej. Przyniosłam figurkę Matki Bożej do mojego domu i modliłam się za swoją rodzinę. Gdy miałam 19 lat, znajomi klerycy w podzięce za zaproszenia, jakie im zrobiłam, podarowali mi obraz Matki Bożej, który zawsze od tego dnia był ze mną. Po wielu latach, bo dopiero w wieku 50 lat, przyjęłam szkaplerz i wtedy zauważyłam, że na tym obrazie jest Matka Boża Szkaplerzna, że Ona opiekowała się i była za mną przez całe życie. Wielu rzeczy nie widzimy, dopiero po wielu latach zauważamy, jak działa Niepokalana i jak się nami opiekuje".

Zdzisław z Szydłowca mówił: "We wrześniu ubiegłego roku byłem na zawierzeniu w Częstochowie i tam się zawierzyłam. 17 listopada miałem wypadek. Z czterech i pół metra spadłem na schody uderzając głową. Miałem połamane ręce, połamaną czaszkę. Lekarze mówili, że moja lewa ręka będzie niewładna. Jednak już w lutym zacząłem piłą spalinową ciąć drzewo na podwórku. Mówiono mi także, że trudno mi będzie wrócić do pracy budowlanej. Już w marcu wróciłem do pracy. Tak działa Matka Boża. W ubiegłym miesiącu też byłem na zawierzeniu tu w Niepokalanowie. Poprosiłem Matkę Bożą, żeby pokazała mi moje słabości. Jedną z nich była telewizja, od której trudno mi się było oderwać. Jednak od 11 listopada telewizja dla mnie nie istnieje, nie oglądam jej, nawet meczów (mimo że byłem zapalonym kibicem). Po prostu to przestało mnie interesować. Tak działa łaska Boża, tak działa Maryja".

Następna osoba, składająca świadectwo, wyznała, że o Niepokalanowie i zawierzeniach dowiedziała się od swojej przyjaciółki z pracy. "Wszystko to, co mogłam zrobić - mówiła - to był Internet i zawierzenie swojej córki Matce Bożej. Całkowicie powierzyłam siebie i swoją córkę Matce Bożej. To było dla mnie ciężkie, gdyż jestem osobą logicznie myślącą, zawsze stawiałam bardziej na naukę niż na wszystkie inne możliwe aspekty życia duchowego. Ale bardzo szybko Maryja zadziałała, przede wszystkim odzyskałam pokój. Podczas tego miesiąca pojawiło się wokół mnie wiele osób, które pomagają mi, które mnie rozumieją, gdyż przeszły podobną drogę. Widzę, że Matka Boża działa, może nie tak od razu, ale daje siłę i pokój do niesienia krzyża".

"Maryja nie była nigdy obecna w moim życiu - zaświadczyła kolejna osoba.- Nigdy Jej nie zawierzałam siebie. Dopiero w maju dowiedziałam się o tym. Maryja sama mnie odnalazła i sama za mną chodzi. Widzę ciągle Jej działanie. W czerwcu zawierzyłam mojego syna, który ma depresję. Widzę, że Matka Boża robi porządki w moim życiu. Na początku, ponieważ nie jest to przyjemnie, to nawet wydaje się nam, że po zawierzeniu dzieje się gorzej. Jednak tak ma być. Po zawierzeniu syn znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. Wydawało mi się, że to jest tragedia. Czułam też z drugiej strony, że jest to pomoc od Matki Bożej. I rzeczywiście jest lepiej. Syn wyszedł ze szpitala, powrócił do szkoły. Matka Boża dała mi też wiele łask, przede wszystkim wlała pokój, dała tą świadomość, że Ona się nami opiekuje. Od tamtego zawierzenia w czerwcu noszę też Cudowny Medalik i widzę, że Matka Boża mi pomaga. Ten medalik chcę też dać mojemu synowi. Warto zawierzyć się Maryi, bo Ona działa, Ona nas prowadzi, Ona porządkuje nasze życie".

"Byłem zupełnie zmarnowanym alkoholikiem - przyznał Edward, rozpoczynając swoje świadectwo. - Wszyscy machnęli na mnie rękę, mówiąc, że nic ze mnie nie będzie. A ja już od dwudziestu lat nie piję. W Częstochowie zawierzyłem się Matce Bożej, oddając Jej swoją chorobę. Wiedziałem, że to było dla mnie bardzo ważne, stałem się jakby nowym człowiekiem. Od tamtego dnia wszystko w moim życiu się zmieniło. Od tego dnia nie miałem potrzeby picia, otrzymałem też pokój ducha. Matka Boża mnie prowadzi. Od 22 lat żyję w abstynencji i to jest dla mnie nowe życie, jakie otrzymałem od samego Boga. Miałem też tętniaka mózgu, stan był beznadziejny. Podczas operacji przeżyłem śmierć kliniczną. Jednak przeżyłem, dzięki Matce Bożej. Nawet lekarz, który mnie operowała, mówił, że nie powinienem przeżyć, że to, że żyję, to cud. Za ten ogrom łask i Boże prowadzenie, dziękuję”.

Uroczyste zawierzenia Niepokalanemu Sercu Mary siebie i wszystkich spraw dokonało się jak zwykle podczas Eucharystii w niepokalanowskiej w bazylice, po kazaniu, które wygłosił o. Mirosław Adaszkiewicz - kustosz sanktuarium w Niepokalanowie. Miało ono przygotować słuchaczy do uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Ojciec zwrócił uwagę na to, że Maryja jest błogosławiona między niewiastami i błogosławiony jest owoc Jej łona, Jezus. "Wszelkie błogosławieństwa można sprowadzić do podwójnego źródła - mówił kaznodzieja. - Maryja pełna jest błogosławieństwa Bożego i ludzkiego. Bóg po raz pierwszy w dziejach świata poprzez Anioła Gabriela nazywa Maryję błogosławioną". W dalszej części homilii Ojciec Kustosz zwrócił uwagę na to, że w Starym Testamencie niewiasty były błogosławiona z trzech powodów: z powodu ich nienaruszalności, z powodu ich płodności i z powodu męstwa. Maryja na pewno wykazała się tymi cechami. "Anioł błogosławił Ją z powodu dziewictwa - kontynuował o. Mirosław. - Elżbieta, która sama była w stanie błogosławionym z powodu macierzyństwa, a starzec Symeon z powodu męstwa". Homilia zakończona została modlitwą św. Efrema:

Tyś z oblicza ziemi otarła wszystkie łzy,
Tyś napełniła całe stworzenie wszelkimi dobrodziejstwami.
O ty, jedyna Niepokalana,
w Tobie pełna łaski,
w Tobie weseli się całe stworzenie".

TM/red.

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA