data-matched-content-rows-num="4,3" data-matched-content-columns-num="1,3" data-matched-content-ui-type="image_stacked" data-ad-format="autorelaxed"

MARYJA!

Błogosławieni Męczennicy z Niepokalanowa
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Błogosławieni Męczennicy z Niepokalanowa

Pobłogosław, Panie Boże, nas cierpiących i daj nam wolność przez śmierć i mękę o. Maksymiliana Kolbe - tak pisał do braci z Auschwitz o. Pius Maria Bartosik, którego 13 czerwca 1999 r. w Warszawie Ojciec Święty Jan Paweł II wyniósł do chwały ołtarzy.

Ci błogosławieni Męczennicy z okresu II wojny światowej, w wielu miejscach zagłady, w warunkach poniżenia wszystkiego, co Boże i ludzkie, złożyli w męczeńskiej ofierze swoje cierpienia i życie za Chrystusa, za Kościół katolicki, za Polskę, za bliźnich. Wśród nich jest czterech franciszkanów z Niepokalanowa. Poniżej zamieszczamy modlitwę do błogosławionych męczenników z Niepokalanowa oraz ich sylwetki życia.

Modlitwa do Błogosławionych Męczenników Franciszkańskich

Boże, nasz Ojcze, który w Swoim Synu ukrzyżowa­nym i zmartwychwstałym dajesz nam źródło życia i świętości, nadziei i radości, pokoju i dobra, wysławiamy zwycięstwo Twoich darów objawione w męczeństwie Twoich sług błogosławionych: Piusa i Antonina, Tymoteusza i Bonifacego z Niepokalanowa, kapłanów i braci z zakonu św. Franciszka w czasie drugiej wojny światowej.

Błagamy Cię pokornie doprowadź nas za ich wstawiennictwem do blasku prawdy ewangelicznej, która nie zna zniewolenia i zdrady oraz rozpal płomień miłości serafickiej, która wszystko przetrwa i przetrzyma, abyśmy bez lęku i przygnębienia, lecz z ufnością kroczyli drogami trzeciego tysiąclecia we wspólnocie Kościoła.

Szczególnie prosimy o łaskę... Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Błogosławieni Męczennicy Franciszkańscy

Bonifacy Piotr Żukowski - ur. 13 stycznia 1913 r. w Baran-Rapa, nad urokliwą rzeką Wilią, w powiecie wileńskim. Miał brata i dwie siostry. Rodzina Żukowskich pochodziła z chłopów pańszczyźnianych, którzy w 1864 r., po ukazie cara Aleksandra II Romanowa znoszącym pańszczyznę przenieśli się w okolice Wilna, gdzie założyli niewielkie gospodarstwo.

Chrzest prawdopodobnie przyjął w kościele św. Michała Archanioła, w gminnym mieście Niemenczyn, ok. 15 km od miejsca urodzenia. Pierwszy kościół w tej miejscowości powstał w 1387 r., jako jeden z siedmiu kościołów ufundowanych przez króla Władysława II Jagiełłę na pamiątkę przyjęcia wiary katolickiej. W niedalekiej wsi Rudowsie, ok. 4 km od miejsca urodzenia, ukończył cztery klasy szkoły powszechnej. Przez następne kilka lat pomagał rodzicom w pracach na roli. W 17. roku życia podjął decyzję o wstąpieniu do zakonu franciszkanów. Po okresie próbnym, 14 czerwca 1931 r. rozpoczął nowicjat. Po jego ukończeniu, 16 sierpnia 1932 r. złożył pierwsze śluby i przyjął zakonne imię Bonifacy (łac. "Czyniący dobro"). Trzy lata później, 2 sierpnia1935 r. złożył w Niepokalanowie, na ręce o. Floriana Michała Koziury - ówczesnego gwardiana, śluby wieczyste. O. Koziura zanotował w sprawozdaniu: Pod każdym względem bardzo dobry. Oby takich więcej!

Całe życie zakonne posługiwał jako brat zakonny w klasztorze w Niepokalanowie. Br. Bonifacy pracował w drukarni, m.in. nad wydawaniem miesięcznika "Rycerz Niepokalanej", "Małego Rycerzyka Niepokalanej" oraz wydawanego po łacinie kwartalnika "Miles Immaculatae". Należał ponadto do Ochotniczej Straży Pożarnej. W Niepokalanowie zastała go też II wojna światowa. Już w pierwszym dniu wojny przerwano w Niepokalanowie kolportaż czasopism i gazet, w drugim - prace przy budowie kościoła, w czwartym - zamknięto redakcje czasopism i druków. Niemieckie samoloty zrzuciły na budynki klasztorne kilka bomb. Piątego dnia niemieckiej agresji, przełożeni zostali zmuszeni do wydania polecenia, by zakonnicy opuścili klasztor i udali się w strony rodzinne.

Pozostało niewielu, wśród nich był br. Bonifacy. Mógł wyjechać, ale zdecydował się pozostać. Zabezpieczał sprzęt drukarski przed zagrabieniem i zniszczeniem. 19 września 1939 r. Niemcy aresztowali 34 ojców i braci zakonnych w Niepokalanowie - wśród nich Ojca Maksymiliana Kolbego. Wszystkich wywieziono do obozów jenieckich. Przetrzymywani byli kolejno: w Stalagu VIII-B w Lamsdorf (Łambinowice), w filii Amtitz (Gębice), w Stalagu III-B w Fürstenbergu (Przybrzeg), a od 22 września 1939 r. w Ostrzeszowie. 8 grudnia 1939 r. zostali oni zwolnieni i wrócili do Niepokalanowa. Zakonnicy rozpoczęli mozolne odbudowywanie Niepokalanowa.

17 lutego 1941 r. niemiecka tajna policja państwowa aresztowała Ojca Maksymiliana wraz z czterema innymi ojcami zakonnymi. Br. Bonifacy tym razem pozostał w Niepokalanowie. Zakonnicy próbowali dalej prowadzić swą posługę. 20 zakonników podpisało list z prośbą o zwolnienie Ojca Maksymiliana, ofiarowując w zamian swoje życie. Był wśród nich br. Bonifacy. Wręczono go Niemcom w siedzibie gestapo przy ul. Szucha w Warszawie. Odpowiedzi nie było, a zamiast zwolnienia, na początku września 1941 r. nadeszła wiadomość o śmierci Ojca Maksymiliana w Auschwitz.

Półtorej miesiąca później, 14 października 1941 r. Niemcy wywieźli z Niepokalanowa kolejnych sześciu zakonników, w tym br. Bonifacego, br. Tymoteusza Trojanowskiego, br. Ferdynanda Władysława Kasza i br. Wacława Józefa Rucińskiego. Niemiecki gestapowiec - odpowiedzialny za aresztowanie, miał stwierdzić, iż zostali zatrzymani za współpracę z polskim ruchem oporu.

Przewieziono ich na Pawiak w Warszawie. Następnego dnia wszystkich przesłuchiwano, zarzucając im czytanie, zrzucanych z samolotu, zakazanych ulotek. Wszyscy zaprzeczyli. Byli torturowani. Brat Bonifacy nie przestawał modlić się, w szczególności na różańcu, wieczorami śpiewał z braćmi pieśni religijne. Był tym, który podnosił na duchu innych więźniów, a także dzielił się z nimi żywnością, otrzymywaną w paczkach z Niepokalanowa. 8 stycznia 1942 r. został z Pawiaka wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz–Birkenau. Otrzymał numer obozowy 25447 oraz obozowy pasiak z naszytym czerwonym trójkątem, z literą "P" na oznaczenie więźnia politycznego, Polaka.

Skierowano go do szczególnie ciężkiej pracy przy transporcie materiałów budowlanych. Bracia zakonni Ferdynand Kasz i Wacław Ruciński, którzy przeżyli obóz, wspominali: Mroźny wiatr gwiżdże i ziębi skurczone wynędzniałe członki, a głód i ciężka praca wyczerpują do reszty. Kapowie biją i nie pozwalają odpocząć. W południe półgodzinna przerwa: pół litra gorącej kawy i nic więcej.

Brat Bonifacy, kilkakrotnie ciężko pobity, starał się znosić swoje cierpienia w duchu wiary, nieustannie się modląc. Trudne warunki obozowe, głód i zimno spowodowały, że zachorował na zapalenie płuc. Zmarł 10 kwietnia 1942 r. w Auschwitz.

Tymoteusz Stanisław Antoni Trojanowski - ur. 29 lipca 1908 r. we wsi Sadłowo w okolicach Płocka. Był drugim z czworga synów Ignacego - skromnego, ubogiego zarządcy folwarcznego. Po śmierci ojca podczas I wojny światowej, Stanisław Antoni musiał porzucić naukę po trzech zaledwie latach szkoły elementarnej i podjąć pracę, pomagając matce w utrzymaniu rodziny. W domu panowała bieda. Powoli przejmował obowiązki głównego żywiciela rodziny. Dopiero w wieku 22 lat mógł pójść za głosem powołania. 5 marca 1930 r. wstąpił do franciszkanów konwentualnych w Niepokalanowie. Przyjmował go ówczesny gwardian klasztoru o. Alfons Kolbe - młodszy brat św. Maksymiliana.

Odtąd cała posługa Brata Tymoteusza związana była z Niepokalanowem. Po niecałym roku próby, 6 stycznia 1931 r. przyjął habit franciszkański i zmienił imię. Za dewizę przyjął słowa: W każdym czasie i w każdym miejscu, do swobodnego rozporządzania Woli Bożej. Rok później, 2 lutego 1932 r. złożył pierwsze śluby zakonne, ślubując życie w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie. Zaczął pracować przy kolportażu "Rycerza Niepokalanej" - pracę, którą miał wykonywać, jak się okazało, do końca swego życia. Często opiekował się chorymi braćmi w infirmerii. 11 lutego 1935 r. na ręce o. Floriana Koziury - ówczesnego gwardiana, złożył śluby wieczyste.

Niedługo potem, 6 sierpnia 1938 r. odbył jedyną w swoim życiu pielgrzymkę do Matki Bożej Częstochowskiej. Brat Tymoteusz był jednym z tych, którzy w pierwszych dniach wojny pozostali w niepokalanowskim klasztorze. Jako jeden z trzech zakonników, których Niemcy pozostawili, musiał obserwować rabunek mienia zakonnego. Dopiero po powrocie aresztowanych współbraci, 9 grudnia 1939 r. rozpoczęło się mozolne odbudowywanie życia klasztornego. Zaczęli powracać inni zakonnicy. Po aresztowaniu Ojca Maksymiliana również Brat Tymoteusz znalazł się w gronie 20 zakonników, którzy ofiarowali swoje życie w zamian za uwolnienie swojego przełożonego.

14 października 1941 r. Niemcy wywieźli z Niepokalanowa kolejnych sześciu zakonników, w tym Brata Tymoteusza. Mógł on, uprzedzony przez współbraci, ukryć się, ale odmówił. Przebywał najpierw na Pawiaku w Warszawie, a 8 stycznia 1942 r. przetransportowano go do obozu Auschwitz. Brat Tymoteusz, choć nie miał święceń kapłańskich, zaliczony został do grona księży. Otrzymał numer 25431. Zmuszono go do transportowania materiałów budowlanych, kopania żwiru, przebierania zgniłej i zmarzniętej brukwi. W łachmanach, w 20–stopniowym mrozie, o głodzie.

Brat Tymoteusz znajdował w wierze siłę do przetrwania, ale i podtrzymywał współwięźniów na duchu. Wkrótce nabawił się zapalenia płuc. Przeniesiony został do obozowego "szpitala", gdzie cierpiących w zasadzie nie leczono. Odszedł do Pana 28 lutego 1942 r. W Auschwitz przetrwał niewiele ponad półtora miesiąca. Miał 34 lata.

Antonin Jan Eugeniusz)Bajewski - ur. 17 stycznia 1915 r. w Wilnie. Był synem zecera, a później właściciela drukarni. Miał trzech braci, którzy zmarli zaraz po narodzinach. Wychował się zatem jako jedynak. Ochrzczony został 14 marca 1918 r. w kościele dominikańskim Świętego Ducha w rodzinnym mieście. W szóstym roku życia zaczął uczęszczać do szkoły powszechnej w Wilnie. Po jej ukończeniu kontynuował naukę w Gimnazjum Realnym im. Joachima Lelewela, a następnie w Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie. Był wybitnie zdolny. Miał łatwość przyswajania języków obcych i poznał kilka z nich w stopniu biegłym. Tam też narodziło się jego powołanie. Mimo oporów rodziców, rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym św. Józefa w Wilnie. Po roku podjął bardziej radykalną decyzję. Zrezygnował z seminarium diecezjalnego i wstąpił do zakonu franciszkanów konwentualnych.

Do zakonu został przyjęty 17 sierpnia 1934 r. Dwa tygodnie później, 1 września przyjął habit zakonny oraz nowe imię Antonin Maria i rozpoczął roczny nowicjat w Niepokalanowie. Rok później, 2 października 1935 r., na ręce gwardiana o. Floriana Koziury, złożył pierwsze śluby zakonne. Zaraz potem, 10 października 1935 r. wyjechał na dalsze studia filozoficzno–teologiczne do Krakowa. Kraków był wówczas stolicą prowincji polskiej franciszkanów. Tam kontynuował studia, które rozpoczął dwa lata wcześniej w Wilnie. W Krakowie 1 października 1938 r. złożył profesję wieczystą, a pół roku później, 1 maja z rąk sufragana arch. krakowskiej bp. Stanisława Rosponda otrzymał święcenia kapłańskie. Wysłany został do posługi w klasztorze w Niepokalanowie. Gwardian klasztoru Ojciec Maksymilian Kolbe uczynił go swoim drugim zastępcą oraz redaktorem pisma "Miles Immaculatae". Ze względu na słaby stan zdrowia, pierwsze miesiące po przybyciu do Niepokalanowa spędzał w oddalonym od klasztoru domu wypoczynkowym, w "Niepokalanowie Lasku" (dziś dom rekolekcyjny i ośrodek formacyjny). Tam zastała go wieść o niemieckim najeździe na Rzeczpospolitą. Po aresztowaniu większości zakonników z Niepokalanowa o. Antonin powrócił do macierzystego klasztoru. 17 lutego 1941 r. Gestapo aresztowało Ojca Antonina wraz z czterema innymi franciszkanami, w tym z Ojcem Maksymilianem i Ojcem Piusem Bartosikiem. Wywieziono go do więzienia na Pawiaku w Warszawie. Ponieważ Pawiak był formalnie "tylko" więzieniem śledczym, przetrzymywani mogli zachować własne ubrania. Ojciec Antonin zatem zatrzymał habit zakonny i zachował przez cały czas aresztu, co tylko wzmagało wściekłość i prześladowania niemieckich strażników. Mimo szykan oprawców, podtrzymywał innych współwięźniów na duchu, a nawet oddawał im swoje skromne racje żywnościowe.

Z Pawiaka 4 kwietnia 1941 r. wywieziono go do niemieckiego obozu zagłady w Auschwitz. Pierwszego dnia pobytu w obozie oprawcy niemieccy skatowali go koronką franciszkańską. Nakazali mu rzucić różaniec na ziemię i go podeptać. Odmówił, więc sami go zerwali, a Ojca Antonina pobili. Otrzymał numer 12764. Okrutnie skatowanego natychmiast umieszczono w izbie chorych. Tam zachorował na dur brzuszny. Mimo wyczerpania, wspierał chorych współwięźniów, szczególnie przez sakrament spowiedzi, nierzadko ryzykując życiem. Wieczorami prowadził wspólne modlitwy. Powtarzał często: Z Chrystusem jestem przybity do krzyża. Śmierć nadeszła szybko. Już po miesiącu, 8 maja odszedł do Pana ze słowami na ustach "Jezus i Maryja" w wieku 26 lat.

Pius Maria Ludwik Bartosik - ur. 21 sierpnia 1909 r. we wsi Kokanin, niedaleko Kalisza. Był najstarszym dzieckiem ubogiego szewca. Uczył się dzięki wsparciu proboszcza. By dojść do szkoły, musiał codziennie pokonać pieszo ok. 10 km. W wieku 17 lat postanowił wstąpić do zakonu franciszkanów konwentualnych. 4 października 1926 r. zapukał do bramy klasztoru przy kościele Niepokalanego Poczęcia NMP we Lwowie. Został przyjęty i skierowany do tzw. Małego Seminarium Duchownego, gdzie kontynuował dalszą naukę. Po roku nauki, 8 grudnia 1927 r. przywdział habit franciszkański i przyjął imię zakonne Pius Maria.

Nowicjat, w trakcie którego przygotowywał się do złożenia ślubów zakonnych, odbył w klasztorze w Kalwarii Pacławskiej; tam też złożył pierwsze śluby czasowe. Dalszą naukę kontynuował w klasztorze w Łodzi-Łagiewnikach i w Krakowie. 21 lutego 1931 r. złożył śluby wieczyste na ręce o. Kornelego Czupryka - ówczesnego prowincjała. Święcenia kapłańskie przyjął 23 czerwca 1935 r. z rąk sufragana krakowskiego bp. Stanisława Rosponda. Rok wcześniej wykryto u niego pierwsze ślady gruźlicy. Dlatego też po ślubach wysłano go do klasztoru w Krośnie, gdzie w suchym, górskim powietrzu miał podreperować zdrowie. W 1936 r. Ojciec Kolbe ściągnął Ojca Piusa Marię i uczynił go swoim wikariuszem. Niepokalanów był wówczas szybko rozbudowującym się ośrodkiem apostolstwa i ewangelizacji. Do obowiązków Ojca Piusa Marii, oprócz duszpasterskich (wiele godzin spędzał w konfesjonale), zajmował się również redagowaniem czasopism "Rycerza Niepokalanej" i "Małego Rycerzyka Niepokalanej".

Z czasem Ojciec Pius Maria stał się piątym z kolei redaktorem naczelnym "Rycerza Niepokalanej", którego nakład w latach 1938-1939 wahał się w granicach 800 tys. egz. Spokojny czas posługi, pełen wytężonej pracy, uległ gwałtownemu zahamowaniu, gdy 1 września 1939 r. rozpoczęła się II wojna światowa. 19 września Niemcy aresztowali 34 braci, wśród nich był też Ojciec Pius Maria. Podobnie jak inni został zwolniony z obozu w Ostrzeszowie i powrócił do klasztoru 9 grudnia 1939 r. Ale 17 lutego 1941 r. Ojciec Pius Maria został ponownie aresztowany przez gestapo. Po półtorej miesiąca, 4 kwietnia przewieziono go do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz–Birkenau. Otrzymał numer obozowy 12832. Pracował w tzw. komandzie budowlanym, gdzie był wielokrotnie bity i maltretowany. 14 sierpnia 1941 r. zmarł śmiercią męczeńską Ojciec Maksymilian Kolbe. Ojciec Pius Maria był tym, który wiadomość o jego śmierci przekazał pozostałym w Niepokalanowie braciom zakonnym. Wraz z nią zamieścił ułożoną przez siebie modlitwę o wstawiennictwo Ojca Maksymiliana: Pobłogosław, Panie Boże, nas cierpiących i daj nam wolność przez śmierć i mękę o. Maksymiliana Kolbe. Pamiętne były słowa Ojca Piusa Marii, wypowiedziane w maju 1941 r., po trzymiesięcznym pobycie Auschwitz: Dotychczas pisaliśmy i mówiliśmy innym, jak należy znosić cierpienie – teraz musimy sami praktycznie to przejść, bo w przeciwnym razie co warte byłyby nasze słowa.

Z powodu zapalenia skóry i bolesnej rany w nodze trafił do obozowego, niemieckiego "szpitala". Nawet tam, mimo cierpień, niósł pomoc duchową współwięźniom; udzielał sakramentu pokuty i rozgrzeszenia. Często słyszano, jak powtarzał: Dzisiejszych cierpień nie da się porównać z przyszłą chwałą, ze szczęściem, którego doświadczymy u Pana Boga, w królestwie niebieskim. W Auschwitz ten "apostoł cierpienia", jak go nazywano, nie przeżył nawet roku. Zmarł w baraku, zwanym "szpitalem" obozowym, wyspowiadany i zaopatrzony na śmierć przez współwięźnia ks. Konrada Szwedę w nocy z 12 na 13 grudnia 1941 r.

st

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA