data-matched-content-rows-num="4,3" data-matched-content-columns-num="1,3" data-matched-content-ui-type="image_stacked" data-ad-format="autorelaxed"

MARYJA!

Modlitwa za masonów trwa
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Modlitwa za masonów trwa

To była potężna duchowa siła. Prawie stu franciszkanów z różnych klasztorów w Polsce i z zagranicy, wraz z osobami świeckimi z całej Polski i zagranicy, trwało na modlitwie, prosząc o "nawrócenie grzeszników, heretyków, schizmatyków, żydów, a zwłaszcza masonów". Po raz kolejny Niepokalanów stał się miejscem modlitwy za masonów.

Podczas specjalnego nabożeństwa w intencji nawrócenia grzeszników o. Piotr M. Lenart, który przewodniczył tej modlitwie, prosił słowami św. Ojca Pio:

Pokornie proszę Cię, Panie, abyś ze względu na Twoją dobroć i miłosierdzie powstrzymał gromy Twego gniewu na nieszczęsnych grzeszników i udzielił im łaski nawrócenia i pokuty. Ty, Panie, przez Autora "Pieśni nad Pieśniami" powiedziałeś, że "jak śmierć potężna jest miłość", dlatego z całym żarem proszę Cię: spojrzyj okiem niewypowiedzianej dobroci na tych braci i siostry, pociągnij ich ku sobie i złącz nierozerwalnymi więzami miłości.

W dalszej części czuwania została sprawowana ofiara Mszy świętej w intencji urzeczywistnienia się celu Rycerstwa Niepokalanej.

Czas świadectw to kolejny ważny punkt czuwania. Swoim świadectwem prowadzenia w życiu przez Niepokalaną podzielili się Robert i Grażyna z Błonia.

To dzięki prowadzeniu Najświętszej Panienki - mówił Robert - udało mi się w życiu wiele osiągnąć. Podzielę się trzema przykładami. Mam 48 lat, a w tym wieku, wiadomo, człowiek nie jest w stanie łatwo przyswajać sobie wiedzę. Mimo trudności udało mi się zdać egzamin na prawo jazdy, które mam od czerwca br. Do egzaminu przystąpiłem trzy razy. Gdy po raz trzeci zdawałem egzamin, byłem bardzo zdenerwowany. Wtedy przyszła mi myśl, abym zaczął odmawiać Różaniec. Tak też zrobiłem. Nie wiem, jak to się stało, ale byłem w stanie modlić się i słuchać poleceń instruktora. Egzamin oczywiście zdałem. Wiem, że zawdzięczam to Matce Bożej. Inny przykład to dzisiejszy wieczór. Gdy jechaliśmy na to czuwanie, stanąłem na czerwonym świetle, na skrzyżowaniu tzw. bezkolizyjnym, gdy światło zmieniło się na zielone, samochód zgasł. W tym samym czasie przejechał samochód z przeciwka. Przejechał on szybko na czerwonym świetle. Gdyby nasz samochód nie zgasł, uczestniczylibyśmy w zderzeniu czołowym. Czyż nie jest to ewidentna pomoc Matki Bożej?

Drugim świadectwem podzieliła się pani Maria z Warszawy. Mówiła:

To było tuż po tej nocy z 16/17 października, kiedy rozpoczęły się te nocne modlitwy. Myślę że to było 18 października wieczorem. Modliłam się wówczas w swoim domu w intencji pewnego chłopaka z mojej rodziny, który jest chory na trudną do rozpoznania chorobę psychiczną i często przebywa w szpitalu. O jego chorobie przypomniała mi wizyta jego dziadków. W ostatnim czasie, od podjęcia tych modlitw za masonów, często rozmawiano w rodzinie tego chłopca o rzeźbie Lucyfera, który postawił w ogrodzie ich przodek, bardzo gorliwy mason. Po rozmowie z jedną z osób z tej rodziny dowiedziałam się, że ojciec rodziny, kierując się tym, o czym rozmawiałam o św. Maksymilianie, zapalił tyle świeczek, ile było osób w rodzinie przed figurą Niepokalanej w kościele franciszkanów - tam, gdzie Maryja dała kiedyś pieniądze św. Maksymilianowi na pierwszy numer "Rycerza Niepokalanej". To miał być taki znak z jego strony, że poświęca się Niepokalanej. Kupił też figurę Niepokalanej z przeznaczeniem poświęcenia jej i umieszczenia w domu, aby zdetronizować posąg Lucyfera. Będzie też przygotowywał siebie i swoją rodzinę do poświęcenia się Niepokalanej w duchu św. Maksymiliana. W tym przypadku dobrze widać działanie łaski, ale potrzeba jeszcze więcej modlitwy za masonów.

Następnie swoim świadectwem podzieliła się Kasia z Sopotu. Jej świadectwo potwierdził o. Bogdan pracujący w Gdańsku, który w tym czasie przebywał w Niepokalanowie na rekolekcjach.

Miesiąc temu podczas tej modlitwy - mówiła Kasia - zostałam rycerką Niepokalanej. 28 października bardzo cierpiałam, gdyż bolały mnie korzonki. Mimo wszystko postanowiłam jednak pojechać do Gdańska. Trochę pobłądziłam, i znalazłam się na ul. Świętej Trójcy. Tam spotkałam o. Bogdana, który rozmawiał z jakimś człowiekiem. Podeszłam do nich. Okazało się, że był to pan Grzegorz, który miał wielkie pretensje do Pana Boga, gdyż 12 lipca br. urodziła mu się córeczka, Ania, która zaraz po porodzie zmarła. On nie radził sobie z tym cierpieniem, obwiniał Boga o tę śmierć. Widząc jego cierpienie, podzieliłam się swoim świadectwem oddania się Matce Bożej w cierpieniu, jakim jest brak potomstwa. Mówiłam mu o tym, że Pan Bóg ma we wszystkim jakiś swój plan, którego nie zawsze rozumiemy, ale który na pewno jest dla nas najlepszy.

Do świadectwa Kasi nawiązał o. Bogdan, który jako jeden z uczestników rekolekcji zakonnych, wszedł do kaplicy św. Maksymiliana, nie wiedząc, że spotka i tu Kasię.

Te proste słowa Kasi - mówił o. Bogdan - sprawiły, że ten człowiek, zrozpaczony ojciec rodziny, zaczął słuchać. Proste spotkanie sprawiło, że od nowa zrozumiałem, jaką wielką moc mam jako kapłan. W dzień sobotni zobaczyłem łagodną potęgę Boga i działanie Matki Bożej, która mówi przez człowieka. Tego dnia doznałem głębokiego uzdrowienia swoich funkcji kapłańskich. Przez Kasię, jej łagodność, mimo jej wielkiego cierpienia, zrozumiałem, że Bóg się nią posłużył, aby uzdrowić mnie i tę zagubioną rodzinę”.

Słowa o. Bogdana stały się wyjątkowym wprowadzeniem do Apelu Maryjnego, który rozpoczął całonocną adorację Najświętszego Sakramentu. Przez pierwszą godzinę wspólnej modlitwy, śpiewem i rozważaniem w oparciu o teksty św. Maksymiliana uwielbiano Boga, który daje miłość i działa przez Niepokalanej. Następnie w ciszy, razem z franciszkanami przebywającymi na rekolekcjach zakonnych w Niepokalanowie, modlono się o realizację celu, który wyznaczył Rycerstwu Niepokalanej św. Maksymilian.

Nad ranem została odprawiona Msza święta w intencjach uczestników czuwania. W krótkiej homilii o. Piotr M. Lenart zwrócił uwagę, jak wczorajsze świadectwa ukazały moc Boga, który chętnie działa przez Maryję. Wielką siłę widzi w modlitwie.

To nas zmienia - mówił. - Z jednej strony wydaje się prosta, że to jest takie proste: modlić się. Jednak tak do końca nie jest. Nie jest łatwo trwać całą noc przed Panem. Dlatego Pan przyjmuje nasz trud, zmęczenie i udziela łaski nawrócenia tym, którym chce. Nie zawsze widzimy skutki naszej modlitwy, ale każda modlitwa, która jest połączona z poświęceniem i wyrzeczeniem, przynosi owoce.

Na zakończenie czuwania uczestnicy ponowili swoje całkowite oddanie się Niepokalanej oraz otrzymali symboliczny "pakiet misyjny" i błogosławieństwo na odwagę do ewangelizowania w swoim środowisku.

Kolejne czuwanie modlitewne odbędzie się w Niepokalanowie z 16 na 17 grudnia 2016 r.

TM/red.

Galeria

Po raz kolejny Niepokalanów stał się miejscem modlitwy za nieprzyjaciół Kościoła świętego, a szczególnie za masonów. To była potężna duchowa siła...

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA