MARYJA!

Św. Maksymilian o życiu pozagrobowym
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Św. Maksymilian o życiu pozagrobowym

O tym jak św. Maksymilian zapatrywał się na życie pozagrobowe, możemy dowiedzieć się z konferencji, które głosił do braci.

Zwyczajnie po śmierci jakiejś osoby panuje smutek, a czasem nawet rozpacz... Śmierć w klasztorze nie przedstawia się jako groźny nieprzyjaciel.

Niektórzy ludzie świeccy są przejęci sprawą wieczności, lecz uważają śmierć za coś złego i groźnego. Tymczasem śmierć jest drogą do nieba.

Naturalnie, że śmierć powoduje czasem smutek, zwłaszcza śmierć drogich i bliskich nam osób. Nawet Pan Jezus płakał nad śmiercią swego przyjaciela, Łazarza. W tym smutku nie ma więc nic złego - nawet niedoskonałości. Pamiętam, gdy jeden z pierwszych członków Milicji Niepokalanej zmarł w Rzymie, atmosfera była spokojna, a nawet radosna. Cieszyli się wszyscy, że już dostał się do nieba.

Kto przyszedł do klasztoru, ten na pewno nie po to przyszedł, aby się potępić, lecz aby osiągnąć zbawienie. Ale z czyśćcem mamy kłopot. Wiemy, że prawie wszyscy tam muszą iść i cierpieć srogie męki.

Rozmawiałem nieraz na temat czyśćca z braćmi, którzy mnie o to zapytywali i mówiłem im, że z Niepokalanowa do czyśćca się nie idzie.

Wyglądałoby to może na dziwne powiedzenie, lecz tak jest naprawdę.

Z Niepokalanowa - chodzi tu o ducha!

Jeżeli ktoś tu będzie ciałem tylko, a duchem poza Niepokalanowem, to to powiedzenie nie odnosi się do niego. Ale kto bezgranicznie oddał się Niepokalanej z ciałem i duszą, śmiercią i wiecznością, tak jak to jest napisane w Dyplomiku milicyjnym, ten do czyśćca nie idzie.

Drobnymi upadkami nie należy się zniechęcać, bo to jest pokusą szatańską. Starajmy się o to, by ten duch całkowitego oddania się Niepokalanej coraz bardziej się w nas pogłębiał.

Kto ma tego ducha, to czy on będzie w Niepokalanowie, czy gdzieś poza jego opłotkami, czy to będzie nawet człowiek świecki, a żyjący w tym duchu - trudno nawet przypuścić, tak na rozum biorąc, aby się dostał do czyśćca.

Gdyby ktoś z nas - przypuśćmy - był na miejscu Niepokalanej, czy byłby tak niedobry i tych, którzy oddali mu się bezgranicznie, bez żadnych zastrzeżeń, ze wszystkim - czy posłałby ich jeszcze na męki czyśćcowe? Prawda, że to jest niezgodne z naszym rozumem.

A teraz - czyż Niepokalana nie jest od wszystkich nas lepsza? Zatem jest pewnością moralną, że kto tego ducha oddania się Niepokalanej posiada, to Ona nie potrafi dopuścić, aby on poszedł do czyśćca.

Utarło się u nas takie przekonanie, że gdy jest jakaś wyjątkowa sprawa do przeprowadzenia, to wybiera się ktoś do nieba i staje się tam "działowym" tej sprawy. Tak było i ze sprawą Milicji Niepokalanej; cały rok mnóstwo najróżnorodniejszych kłopotów, trudności i niepowodzeń. Dopiero po śmierci dwu pierwszych członków wszystko się zaczęło rozwijać: jest pozwolenie ojca generała Tavaniego na zaprowadzenie MI wśród seminariów franciszkańskich, jest pozwolenie na przyjmowanie świeckich itd.

Gdy o. Wenanty położył się do grobu, rozpoczyna się wydawnictwo "Rycerza".

W Grodnie umiera jeden z pierwszych braci, który był najbardziej może potrzebny - br. Albert i wtedy wybieramy się na pola teresińskie na poszukiwanie terenu pod Niepokalanów.

I tak jeszcze dalej moglibyśmy przekonywać się o tym. [Ojciec] Alfons umarł właśnie wtedy, kiedy trudności finansowe były tak wielkie, że nawet sam O. Prowincjał płakał, że nie zdoła się z nich wybrnąć, że katastrofa musi nastąpić. Tymczasem po śmierci o. Alfonsa, nie wiadomo skąd, bo całkiem niespodzianie, wpływają większe kwoty i długi się reguluje.

Po śmierci możemy przez modlitwy o wiele więcej pomagać wszystkim, bo mamy już ręce wolne. Święci ze sobą już nie mają kłopotu. Ci, co przeszli do Niepokalanowa niebieskiego, więcej interesują się nami i sprawami Niepokalanowa ziemskiego od nas.

Możemy więc załatwiać sprawy z nimi bezpośrednio, już nie za pośrednictwem karteczek i instytucji, ale bezpośrednio. Jak będziemy mieć jakiś kłopot czy coś innego, zwróćmy się do nich, a oni załatwią to z Niepokalaną. Gdy ktoś odchodzi od nas, można polecić mu różne sprawy do załatwienia, a na pewno tam w niebie będą załatwione.

Wypowiedzi św. Maksymiliana z Konferencji wybrała Teresa M. Michałek

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA