MARYJA!

Gregoriańskie brzmienia
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Gregoriańskie brzmienia

Kwietniowe spotkanie Oddaj się Maryi zgromadziło liczne rzesze czcicieli Niepokalanej oraz osoby, które pragnęły zawierzyć Niepokalanemu Sercu Maryi wszystkie swoje sprawy, a szczególnie osoby powołane do służby Bogu w Kościele.

Gośćmi spotkania byli seminarzyści z franciszkańskiego WSD w Łodzi Łagiewnikach, którzy śpiewami pieśni gregoriańskich ubogacili liturgię Mszy świętej i nabożeństwo wynagradzające. Natomiast Mszy świętej przewodniczył o. Mirosław Bartos - rektor franciszkańskiego seminarium.

Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa - zapytał podczas homilii zebranych pielgrzymów o. Mirosław Kopczewski - inicjator spotkań Oddaj się Maryi. Jezus czeka na każdego z nas, Jezus chce nam przebaczyć nasz grzech, to zależy od nas. On mówi do nas, że już wszystko to odpokutował i od nas zależy czy przyjmiemy jego miłość czy przebaczenie czy też nie - kontynuował o. Mirosław. Dla Jezusa nie ma rzeczy niemożliwych. Kaznodzieja zaproponował zebranym pewne ćwiczenie duchowe, aby każdego dnia poświęcić Jezusowie chociaż 10 minut, przyjść do Jezusa ukrytego w Najśw. Sakramencie i od czasu do czasu powtarzać tylko: Panie, ja wiem, że Ty tu jesteś. O. Mirosław zapewnił, że Jezus wejdzie w ten sposób w nasze życie i rozwiąże każdy nasz problem, stanąć w Jego obecności i uznać, że On tu jest i nasze serca na pewno będą się zmieniać. W dalszej części kazania o. Mirosław zachęcił do trwania przy Jezusie.

Mszę świętą poprzedziła konferencja wyjaśniająca różne aspekty zawierzenia się Niepokalanemu Sercu Maryi, którą poprowadził o. Wikariusz klasztoru Niepokalanów. Ojciec podkreślił, że powołanie, pójście za Jezusem to ekstremalna droga.

Po niej o. Piotr M. Lenart - wiceprezes narodowy MI, zachęcił słuchaczy do wstąpienia do Rycerstwa Niepokalanej. Przyjęcie do MI odbyło się po nabożeństwie wynagradzającym. Do MI zapisało się ponad 400 osób.

Po poczęstunku z klasztornej kuchni, pozostali uczestnicy spotkania wysłuchali konferencji ks. Edmunda Szaniawskiego - marianina, który mówił nt. różnych zagrożeń duchowych i sposobów, jak wyjść ze zniewoleń duchowych.

Nie zabrakło także świadectw, ukazujących owoce zawierzenia się i różnych spraw Niepokalanemu Sercu Maryi.

Katarzyna z Warszawy: Chciałam podziękować za cud uzdrowienia. Dwa lata temu, we wrześniu 2017 r. został u mnie zdiagnozowany złośliwy rak jajnika oraz nowotwór macicy. Oddałam to wszystko w Niepokalanowie Matce Bożej. Nie było to proste, gdyż lekarz mówił, że grozi mi śmierć i muszę poddać się natychmiastowej operacji. W grudniu 2017 r., podczas rekolekcji z o. Jamesem Manjackalem, Pan Jezus przed Najśw. Sakramentem uzdrowił mnie. Jestem całkowicie zdrowa, płodna. Napisałam książkę Dotyk uzdrowienia, w której piszę o uzdrowieniu duszy, emocji, psychiki, ciała, o tych wszystkich cudach, które Pan Bóg Wszechmogący dokonał w moim życiu. Opisuję również czym są zawierzenia. Bardzo ważne jest, by przyjeżdżać tu do Niepokalanowa i oddawać wszystko Matce Bożej, gdyż największą chorobą jest grzech. Książkę można zakupić w niepokalanowskiej księgarni. Dziękuję za jej wydanie i za recenzentów, o których nie było łatwo.

Inna uczestniczka spotkania powiedziała: Pierwszy raz zawierzyłam się Matce Bożej w Częstochowie w 2017 r., gdyż mój mąż zachorował. Były to problemy z kręgosłupem. Na dodatek okazało się, że jestem w stanie błogosławionym, a my wydaliśmy wszystkie oszczędności na leczenie męża. Nie mieliśmy nic. Na dodatek na początku ciąży wyczułam w piersi guzek. Załamywałam się, co z nami będzie i miałam czarne scenariusze, mąż na wózku, ja pewnie umrę, a w dodatku będę musiała wybierać pomiędzy mną a dzieckiem. Ciężko mi było oddać sprawy finansowe, ale ponieważ żyliśmy z opieki społecznej i te sprawy oddałam Matce Bożej. To był luty, a już w sierpniu mąż podjął pracę, w dodatku za bardzo dobre wynagrodzenie. Teraz stać nas na to, by utrzymać naszą 5-osobową rodzinę oraz niepełnosprawną siostrę z dwójką dzieci.

Zawierzyłam też Matce Bożej mój rozwój duchowy. Mieszkamy na wsi i oprócz Żywego Rróżańca nie było tam innych wspólnot. Miesiąc po zawierzeniu zmienił się u nas ksiądz, odbyły się rekolekcji i od dwóch lat jestem w Szkole Nowej Ewangelizacji. Dziś przyjechałam tu z grupą 33 osób z naszej parafii. Będąc w sierpniu w Niepokalanowie chciałam przyjechać tu z grupą i dziś tak się stało, za co dziękuję.

Bożena zaś mówiła: Przyjechałam tu z mężem i synem. Otrzymałam wiele łask i ja i moja rodzina. Nasza droga była trudna i z daleka od Pana Boga. Pierwszy syn kilkakrotnie balansowała na granicy życia i śmierci. Wtedy klękałam z mężem na kolana i błagałam. Nie wiem gdzie, ale miałam obrazek z modlitwą do św. Maksymiliana i modliłam się za jego pośrednictwem, prosząc, by on uratował życie naszemu dziecku. Ofiarowałam życie syna Matce Bożej, który ciągle chorował, a my jeździliśmy po szpitalach i klinikach. Wiem dziś, że Pan Bóg chciał zmiany naszego życia. W 2010 r. moja koleżanka zaprosiła mnie do Częstochowy na zawierzenia Matce Bożej. Od tamtego momentu zaczęły się dziać wielkie rzeczy w naszym domu. Pan Bóg uzdrowił nasze małżeństwo, które stało na skraju rozpadu. Rozmawialiśmy między sobą o rozwodzie. Chłopcy mocno zainspirowali się sztukami walk wschodnich oraz popadli w nałogi. Po zawierzeniu, które dokonaliśmy na Jasnej Górze i które ponawiamy, syn Łukasz został uzdrowiony z wielu nieuleczalnych chorób, w tym epilepsji. Okazało się też, że mimo że przygotowywał się do operacji, nie była ona potrzebna. Drugi syn także został uzdrowiony z nałogu, który mu mocno przeszkadzał. Wiem, że te łaski otrzymaliśmy od Niepokalanej i wierzę, że Ona będzie nas dalej prowadziła. Dziś chcę także zostać rycerką Niepokalanej.

Marzena zaświadczyła: Przez długi okres czasu byłam tylko niedzielną katoliczką, co sprawiło, że brnęłam w grzech. Moje małżeństwo się rozpadło, popadłam w długi. Po ludzku nie było wyjścia. Ja jednak krzyczałam do Pana Jezusa: Ratuj, bo umieram. I On przyszedł z pomocą. Patrząc z perspektywy czasu widzę, że moją najlepszą opiekunką była Matka Boża. Dziesięć lat temu dotknęłam piekła, nie potrafię tego opisać, ale Matka Boża uchroniła mnie. Gdy zauważyłam, że moje życie wieczne miałabym spędzić w nienawiści i w odosobnieniu od Pana Boga, to było straszne. Trzy lata temu po raz pierwszy oddałam się Matce Bożej, ale ja prawie nic z tego zawierzenia nie przyjęłam. W styczniu tego roku po raz pierwszy przyjechałam do Niepokalanowa. Od tego czasu firma, która przynosiła same straty, zaczęła przynosić zyski. Moje relacje z mężem były po ludzku trudne i nie do rozwiązania. Przez dwa miesiące nic się nie działo, mówiłam o tym Matce Bożej. W marcu mieliśmy dochody na takim poziomie, by uregulować wszystkie płatności. Widzę, że największa walka toczy się w moim umyśle, abym całkowicie zaufała. Widzę moje lęki i troski. Dziś jestem tu po to, by uczyć się bezgranicznego zaufania Bogu przez Niepokalaną. Dziękuję Niepokalanej i św. Maksymilianowi za to, co już dokonali w naszym życiu.

Marcin dał świadectwo dwóch łask: Kilka lat temu oddałem swoje życie Jezusowi przed Najśw. Sakramentem. Później obrałem sobie Matkę Bożą za moją Matkę. Byłem na tygodniowych rekolekcjach i przeżyłem je bardzo głęboko z Matką Bożą. Tam zrozumiałem, że Matka Boża zawsze prowadzi do Jezusa. Rozmyślając nad fragmentem z Pisma Świętego, zobaczyłem kilka liści, gdyż to była jesień. Postanowiłem je sprzątnąć. Gdy to zrobiłem, usłyszałem wewnętrzny głos, by pójść do Syna. Poszedłem do figury Pana Jezusa, która też stała w lesie i tam uzbierałem całe wiadro liści. Maryja w ten sposób nauczyła mnie, że Ona zawsze prowadzi nas do Syna, Jezusa. Na rekolekcjach spotykaliśmy się tylko na obiadach. Była też na nich siostra zakonna. Ja znałem tylko jej imię. Gdy rozjeżdżaliśmy się do domów, poczułem ogromne ponaglenie, by podejść do siostry i z nią porozmawiać, ale nie wiedziałem, o czym mam z nią rozmawiać. Poszliśmy do parku i tam poczułem, by jej powiedzieć, że mam być dla niej bratem. Siostra upadła na kolana i zaczęła płakać. Powiedziała mi, że jej brat zmarł zaraz po porodzie, ale miał na imię tak samo, jak i ja, a na dodatek urodził się w tym samym dniu i roku. Spędziliśmy razem pół godziny. Mieliśmy tylko nasze adresy emaliowe. Tydzień później spotkaliśmy się w Licheniu z całą rodziną. Tam zrozumiałem, że nie tylko ona otrzymała brata, ale ja otrzymałem siostrę. Moje dzieci od razu ją polubiły. Podobnie było z moją żoną. Na początku myślałem, że to ja coś dobrego zrobiłem dla Matki Bożej, ale tak naprawdę to ja otrzymałem więcej.

Mieszkałem w starym domu. Postanowiliśmy wymienić okna. Wszyscy orzekli, że to nie będzie trudne. Ja miałem tylko uprzątać gruz. W pewnym momencie uświadomiłem sobie i to bardzo mocno, że Matka Boża mnie chroni. Nie wiem, jak to się stało, ale tam, gdzie stałem, wszystko runęło, a ja, nie wiem jak, znalazłem się w innym miejscu. Mój teść to wszystko widział i też nie mógł opisać, w jaki sposób znalazłem się nagle w innym miejscu. Moje życie zostało uratowane.

Kolejne spotkanie Oddaj się Maryi odbędzie się 4 maja 2019 r.

Teresa M. Michałek, Fundacja Niepokalanej
fot. br. Mieczysław Wojtak OFMConv

Galeria

Kwietniowe spotkanie Oddaj się Maryi zgromadziło liczne rzesze czcicieli Niepokalanej oraz osoby, które pragnęły zawierzyć Niepokalanemu Sercu Maryi wszystkie swoje sprawy, a szczególnie osoby powołane do służby Bogu w Kościele.

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA