MARYJA!

DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE

Nowenna przed uroczystością Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

Modlitwa na każdy dzień: O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo, Ucieczko grzesznych i Matko nasza najmiłościwsza. Proszę Cię, abyś mnie za rzecz i własność swoją przyjąć raczyła i uczyniła ze mną cokolwiek Ci się podoba. Obym w Twoich niepokalanych i najmiłościwszych rękach stał się użytecznym narzędziem do rozszerzenia błogiego Królestwa Najświętszego Serca Jezusowego. Gdzie bowiem Ty wejdziesz, tam łaskę nawrócenia i uświęcenia wypraszasz, przez Twoje bowiem ręce wszelkie łaski z Najsłodszego Serca Jezusowego na nas spływają.

Dozwól mi chwalić Cię, Panno Przenajświętsza.
Daj mi moc przeciw nieprzyjaciołom Twoim

Dzień pierwszy - 29 listopada

Rozważanie

Maryja Niepokalana, nazwana "Błogosławioną między niewiastami", została obdarzona nieskończenie wielkim Darem - macierzyństwem Bożym. Ten niezwykły DAR w sposób oczywisty wywołał u Niej niewypowiedzianą radość - radość, której wyrazem był taniec i radosny śpiew wobec swej krewnej Elżbiety - hymn Magnificat, codziennie śpiewany przez Kościół w Liturgii Godzin - Nieszporach.

Jeśli chcemy wzrastać w wierze i radości, koniecznie musimy kroczyć przez życie z Maryją, być jak najbliżej Niej. Nie ma lepszej drogi. Mamy, tak jak Ona, żyć w Duchu Świętym, a tym samym być bliżej Jezusa. Maryja bowiem prowadzi nas do życia w Duchu Świętym, do wspólnoty z Kościołem i pełnego zjednoczenia z Jezusem.
My, oddając się całkowicie Niepokalanej jako rzecz, narzędzie i własność, przyjęliśmy Maryję do naszych domów. Teraz mamy pozwolić Jej rozgościć się tam do tego stopnia, żeby go umeblowała, jak Jej się podoba.

Fundamentem tej postawy w naszym życiu duchowym jest miłość do Maryi. Ona zaprasza, aby i nasze życie było nieustannym hymnem Magnificat. W tym hymnie można wyłonić siedem dróg kroczenia za Maryją do Jezusa. Jej drogę chcemy przyjąć jako własną, by tym sposobem stać się jak Nie-pokalana - córką Ojca, matką Syna, rozradowaną w Duchu Świętym.

Komentarz

Niepokalana - nie było dotąd w historii ludzi tak oddanej Bogu istoty. Cokolwiek czyniła Maryja, pełna miłości i zaufania, czyniła zawsze w odniesieniu do Jahwe - Boga Żywego. Kiedy porodziła Jezusa - okazała Mu do końca najwyższą wierność, pozostając przez Ducha Świętego całkowicie zanurzoną w życiu swojego Syna. Jako Matka wszystkich ludzi - dziś promieniuje swoją pokorą i uczy nas, jak być oddanymi Panu, by życie owocowało w pełni.

Modlitwa: Pomnij...

Świadectwo

Pochodzę z Warszawy, mam na imię Jadwiga.

Czekając w kolejce  na badania, pewna pani zaproponowała mi do poczytania „Rycerza Niepokalanej”, podarowała mi też Cudowny Medalik. Zaczęłam przeglądać pismo. Moją uwagę przykuły „Podziękowania”. Pomyślałam sobie nawet, że jeśli doznałabym łaski uzdrowienia na własnej skórze, to na pewno też bym podziękowała. Po badania lekarka powiedział: przykro mi, ale pani ma duży guz. Oczywiście od razu pobrano wycinek i wysłano na badania. Po dwóch tygodniach zgłosiłam się na odbiór wyników. Przez cały ten czas bardzo dużo się modliłam do Matki Bożej, prosząc o łaskę zdrowia. Okazało się, że guz jest złośliwy. Lekarka w szczerej rozmowie nie dawała dużych szans na odzyskanie zdrowia. Pobrała ponownie wycinek, aby jak mówiła lepiej móc dopasować sposób leczenia. Nie wiedziałam co ze mną będzie, dużo się modliłam. Na kolejnej wizycie lekarz oznajmiła, że nie wie jak to się stało, ale tym razem otrzymała całkiem inny wynik badanego guza. Chciała go ponownie zbadać. Po ponownym badaniu okazało się, że guza nie było, mimo, że jeszcze dwa tygodnie wcześniej miał wielkość małego pomarańcza. Za tę łaskę zdrowia dziękuję Niepokalanej.

Razem z Maryją uwielbiajmy naszego Boga: "Wielbi dusza moja Pana".


Dzień drugi - 30 listopada

Rozważanie

W tym dniu Nowenny wyruszamy w drogę do Jezusa, prowadzeni słowami hymnu Magnificat. Na tym etapie drogi Maryja uczy nas Dziękczynienia. Tak jak Niepokalana otwórzmy się na to, aby dziękować Bogu za wszystko. Podnieśmy nasze oczy i ręce ku górze, ku niebu, do Dobrego Boga. Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu zbawcy moim. Podziękujmy teraz Bogu przez Niepokalaną za jego dobrodziejstwa.

Komentarz (słowa św. Maksymiliana Kolbego)

Kim jesteś, o Pani? Kim jesteś, o Niepokalana? Nie mogę zgłębić, co to jest być stworzeniem Bożym. Już przechodzi me siły zrozumieć, co znaczy być przybranym dzieckiem Bożym. A Ty, o Niepokalana, kim jesteś? Nie tylko stworzeniem, nie tylko dzieckiem przybranym, ale Matką Bożą i to nie przybraną tylko Matką, ale rzeczywistą Bożą Matką. I to jest nie tylko przypuszczenie, prawdopodobieństwo, ale pewność, pewność zupełna, dogmat wiary. A czy jeszcze jesteś Bożą Matką? Tytuł matki się nie zmienia. Na wieki Bóg będzie Ci mówił "Matko moja"... Dawca czwartego przykazania czcił Cię będzie na wieki, zawsze... - Kim jesteś, o Boża?... I lubował się On, Bóg wcielony, w nazywaniu siebie Synem Człowieczym. Lecz ludzie tego nie zrozumieli. I dziś jakże mało dusz i jak niedoskonale jeszcze pojmuje.

Modlitwa: Pod Twoją obronę...

Świadectwo

Pochodzę z Gdyni i mam na imię Wiesław.

Przez wiele lat chorowałem na niewydolność krążenia w nogach. Lekarze kierowali mnie na operację, ale to było niemożliwe, gdyż moja żona była obłożnie chora i potrzebowała stałej opieki. Mimo, że moje nogi wielokrotnie dawały mi się mocno we znaki, wiedziałem, że nie mogę pozwolić sobie na zajęcie się sobą. 8 stycznia 2015 r. słuchałem audycji o św. Maksymilianie. Znalazłem obrazem z nim i pomodliłem się, prosząc Go za wstawiennictwem Matki Bożej o pomoc i zdrowie dla mnie, abym miał siły i mógł do końca opiekować się żoną. Obrazek położyłem na nogach i zacząłem odmawiać różaniec. Nagle poczułem silny ból w nogach. To nie trwało długo, a następnie poczułam w obu nogach ciepło oraz pulsowanie w opuszkach palców. Myślałem, że to efekt choroby. Jakaż była jednak moja radość, gdy rano okazało się, że w nogach wróciło krążenie bez leków i bez operacji.

Razem z Maryją uwielbiajmy naszego Boga: "Wielbi dusza moja Pana".


Dzień trzeci - 1 grudnia

Rozważanie

Dzisiaj, na tym etapie drogi, prowadzeni słowami hymnu Magnificat, widzimy, jak Maryja oddaje Bogu jak największą chwałę. Jest to zaproszenie do bycia pokornym i cichym, a jednocześnie zaproszenie do tego, by całą swą siłę czerpać z Boga. Bóg daje się nam, im bardziej jesteśmy bezsilni i ubodzy - jak naczynie, które można napełnić świeżą wodą tylko wtedy, jeśli jest ono puste. Im bardziej się uniżymy przed Bogiem, tym bardziej On nas wywyższy. Bo wejrzał na uniżenie służebnicy swojej. "Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię." Dlatego oddając cześć i uwielbienie Bogu zatańczmy przed Bogiem na jak największą Jego chwałę, tak jak tańczyli: król Dawid, Miriam - siostra Mojżesza, czy sama Maryja.

Komentarz (słowa św. Maksymiliana Kolbego)

Niepokalana... Szczyt doskonałości stworzenia, Boża Matka, najbardziej ubóstwiona ze stworzeń. Celem stworzenia, celem człowieka, to coraz większe upodobnienie się do Stwórcy, coraz doskonalsze ubóstwienie. "Bóg staje się człowiekiem, żeby człowiek stał się Bogiem" - mówi św. Augustyn.

Naśladujemy ludzi dobrych, cnotliwych, świętych, ale żaden z nich nie jest bez niedoskonałości; tylko Ona, niepokalana od pierwszej chwili swego istnienia, nie zna żadnego chociażby najlżejszego upadku. Ją więc naśladować, zbliżyć się do Niej, stać się Jej, stać się Nią - oto szczyt doskonałości człowieka.

Modlitwa: Witaj, Królowo...

Świadectwo

Pochodzę z Wielunia i mam na imię Małgorzata.

Gdy zostałam poddana operacji usunięcia macicy byłam spokojna, ale gdy czekałam później na wynik, miałam duże obawy? W końcu przyszedł wynik. Zabrałam go przed obraz Matki Bożej, by otworzyć. Wynik jest zły. Pojechałam do szpitala i profesor powiedział do mnie: "Ma pani nowotwór złośliwy". W maju miałam jedną operację, a 6 tygodni później drugą. Modliłam się bardzo do Matki Bożej. Po operacji znowu oczekiwanie na wynik. Leżąc jeszcze w Centrum Matki Polki chodziłam do kaplicy przed ołtarz zawierzając wszystko Bogu. W myślach brzmiały tylko słowa "Jezu ufam Tobie, oraz Matko moja nie opuszczaj mnie nawet na moment, bo nie poradzę sobie bez Ciebie".

Pewnego razu modląc się przed ołtarzem Matki Bożej, olśniło mnie - "Różaniec". Zaczęłam więc odmawiać różaniec codziennie. Odzyskałam też upragnione zdrowie.

Moja córka po 2,5 roku małżeństwa zaszłą w ciążę, choć lekarz mówił, że bez operacji się nie uda. Ja wiem, że Matka Boża znowu mnie wysłuchała. Dziękuję, Maryjo.

Razem z Maryją uwielbiajmy naszego Boga: "Wielbi dusza moja Pana".


Dzień czwarty - 2 grudnia

Rozważanie

Na tym etapie drogi, inspirowani słowami hymnu Magnificat, wpatrujemy się w Maryję, która uwielbia Boga za Jego nieskończone miłosierdzie. Zobaczmy więc Boga i Jego działanie w nas i wokół nas. Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją. "Miłosierdzie Boże ponad wszystkie dzieła Jego" (Ps 144,9). "Przeto Miłosierdzie Pańskie na wieki wychwalać będę" (Ps 88,2). Postanówmy teraz, że w najbliższym czasie uczynimy konkretny dobry uczynek – uczynek miłosierdzia względem bliźniego. Jednak niech będzie to coś, co nie jest dla nas zbyt łatwe.

Komentarz (słowa św. Maksymiliana Kolbego)

Nazywamy Ją Matką, ale matka ziemska nie jest wolna od ułomności, stąd też ustawy ludzkie zawierają miejsce o prawach dzieci wobec rodziców; tymczasem ta Matka - to Matka bez skazy, niepokalana, i jakiekolwiek zastrzeżenie ze strony dziecka sprawiłoby Jej niewymowną przykrość i krzywdę, gdyż zawierałoby przypuszczenie, że nie jest niemożliwy w Niej choćby cień skazy. Owszem, Jej oddane dziecię pragnie, by Ona go używała i zużyła, pragnie się dla Niej wyniszczyć.

Modlitwa: O Maryjo bez grzechu poczęta...

Świadectwo

Pochodzę z Mławy mam na imię Jadwiga.

Zadzwoniła do mnie siostra przerażona, zrozpaczona, że jej mąż umiera. Serce zwalniało i przestawało bić. Prosiła: módl się!

Padliśmy na kolana, łzy i… pustka. Nic nie pamiętałam. Wołałam tylko - Maryjo ratuj! Potem przyszła myśl, że za zdrowie szwagra powinnam odmówić Nowennę Pompejańską. Szukałam książeczki z Nowennę i nie znalazłam. Myśl podpowiedziała, nie panikuj, odmówisz jak przyjdzie na to czas. A Matka Najświętsza działała, postawiła na drodze szwagra dobrych i kompetentnych ludzi, ratownika medycznego i lekarzy, którzy czyniąc wiele wysiłków uratowali mu życie.

Odmówiłam Nowennę Pompejańską, część błagalną i dziękczynną. Wiem, że to nie jest tylko moja zasługa. O uratowanie życia modliły się siostry zakonne i wiele dobrych ludzi. Pod koniec nowenny przychodziła myśl: podziękuj publicznie za tę łaskę.

Bardzo dziękuję Dziewicy Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twej pomocy wzywaliśmy nawiedziła nas łaska Boża.

Razem z Maryją uwielbiajmy naszego Boga: "Wielbi dusza moja Pana".


Dzień piąty - 3 grudnia

Rozważanie

Na tym już czwartym etapie drogi, słowa hymnu Magnificat zwracają uwagę na naszą pamięć. Maryja Niepokalana wskazuje, abyśmy pamiętali o tym, co Bóg dla nas uczynił. Nasza wiara opiera się na pamięci o tym co, przekazali nam Apostołowie. Okazał moc swego ramienia, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych. Wspomnijmy teraz te osoby zmarłe, które uczyły nas dobra. Pomyślmy też o żyjących osobach, za których byśmy chcieli się pomodlić i przed Bogiem podziękować im za ich dobroć dla nas.

Komentarz (słowa św. Maksymiliana Kolbego)

Zwiemy Królową, lecz i tu trzeba by dodać, że to Królowa serc, Królowa miłości. Jej prawo - to miłość, Jej potęga - to miłość matczyna.

Te i podobne wyjaśnienia jednak, chociażby wnoszone bez końca, nie powiedzą jeszcze ani w części tego, co odczuwa dusza, Jej miłością trawiona.

Ona doświadcza na sobie, że Niepokalana staje się coraz bardziej jej pod każdym względem i zdaje sobie sprawę, że to dopiero początki poznania Jej i pokochania.

Bezpośrednio z Jej serca więcej zaczerpniesz wiedzy o Niej i bardziej się Jej miłością rozpalisz, niż ze wszystkich słów ludzkich, razem wziętych.

Modlitwa: Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia...

Świadectwo

Pochodzę z Kodnia, mam na imię Leokadia.

Mój zięć Kazimierz w wyniku wypadku, do którego doszło w listopadzie ubiegłego roku doznał wielu wewnętrznych i zewnętrznych obrażeń. Wypadek miał miejsce w godzinach wieczornych, jednak droga, którą jechał zięć była mało uczęszczana, dlatego znaleziono go dopiero następnego dnia rano. Pomoc więc przyszła dość późno. Zięć był w śpiączce, a lekarze nie dawali mu większych szans na przeżycie. Została nam tylko modlitwa i czekanie na Wolę Bożą. Po wielu modlitwach zięć, Kazimierz obudził się ze śpiączki i dość szybko zaczął dochodzić do siebie. Dla lekarzy było to niewytłumaczalne zjawisko. Już miesiąc po wypadku zięć, czuł się dobrze i całkowicie doszedł do zdrowia. Za tę łaskę dziękuję Niepokalanej, do której modliliśmy się z ufnością.

Razem z Maryją uwielbiajmy naszego Boga: "Wielbi dusza moja Pana".


Dzień szósty - 4 grudnia

Rozważanie

Prowadzeni słowami hymnu Magnificat, dzisiaj Matka Boża ukazuje nam drogę Opatrzności Bożej. Maryja pomaga nam zauważać to, że Bóg jest i nas prowadzi. Jedyne, co pozostaje, to współpracować z Nim. Ujął się za swoim sługą Izraelem, pomny na swe miłosierdzie.

Dzisiaj więc pomódlmy się za naszą Ojczyznę, aby Bóg łaskawie na nią wejrzał i oddalił wszelkie nieszczęścia, na które ona zasługuje za wszelkie przejawy niewierności, przeciwstawiania się Bożemu prawu, a szczególnie za ataki na życie i godność człowieka. "Przebacz, Panie, przebacz, ludowi Twojemu i nie bądź na nas zagniewany na wieki".

Komentarz (słowa św. Maksymiliana Kolbego)

Niepokalana - nie było dotąd w historii ludzi tak oddanej Bogu istoty. Cokolwiek czyniła Maryja, pełna miłości i zaufania, czyniła zawsze w odniesieniu do Jahwe - Boga Żywego. Kiedy porodziła Jezusa - okazała Mu do końca najwyższą wierność, pozostając przez Ducha Świętego całkowicie zanurzoną w życiu swojego Syna. Jako Matka wszystkich ludzi - dziś promieniuje swoją pokorą i uczy nas, jak być oddanymi Panu, by życie owocowało w pełni.

Modlitwa: Pomnij...

Świadectwo

Pochodzę z Warszawy, mam na imię Jadwiga.

Czekając w kolejce na badania, pewna pani zaproponowała mi do poczytania "Rycerza Niepokalanej", podarowała mi też Cudowny Medalik. Zaczęłam przeglądać pismo. Moją uwagę przykuły "Podziękowania". Pomyślałam sobie nawet, że jeśli doznałabym łaski uzdrowienia na własnej skórze, to na pewno też bym podziękowała. Po badania lekarka powiedział: przykro mi, ale pani ma duży guz. Oczywiście od razu pobrano wycinek i wysłano na badania. Po dwóch tygodniach zgłosiłam się na odbiór wyników. Przez cały ten czas bardzo dużo się modliłam do Matki Bożej, prosząc o łaskę zdrowia. Okazało się, że guz jest złośliwy. Lekarka w szczerej rozmowie nie dawała dużych szans na odzyskanie zdrowia. Pobrała ponownie wycinek, aby jak mówiła lepiej móc dopasować sposób leczenia. Nie wiedziałam co ze mną będzie, dużo się modliłam. Na kolejnej wizycie lekarz oznajmiła, że nie wie jak to się stało, ale tym razem otrzymała całkiem inny wynik badanego guza. Chciała go ponownie zbadać. Po ponownym badaniu okazało się, że guza nie było, mimo, że jeszcze dwa tygodnie wcześniej miał wielkość małego pomarańcza. Za tę łaskę zdrowia dziękuję Niepokalanej.

Razem z Maryją uwielbiajmy naszego Boga: "Wielbi dusza moja Pana".


Dzień siódmy - 5 grudnia

Rozważanie

Na szóstym etapie, kierowani słowami hymnu Magnificat, Maryja wprowadza nas na drogę duchowej radości. Mamy radować się w Bogu, który jest naszym Zbawcą. Jako chrześcijanie jesteśmy już zbawieni! Jest to niesamowity powód do radości. Spójrzmy teraz na krzyż - znak naszego wyzwolenia z niewoli grzechu i szatana, znak naszego Odkupienia, i w chwili ciszy z radością porozmawiajmy z naszym Zbawicielem. Powierzmy Mu siebie i wszystkie sprawy, które nosimy w sercu. Popatrzymy na Niego, gdyż On nas kocha i chce z nami być.

Komentarz (słowa św. Maksymiliana Kolbego)

"Niepokalane Poczęcie" nie oznacza, jak to myślą niektórzy, jakoby Najświętsza Panna nie miała ojca na ziemi. Wyszła Ona, jak wszystkie inne dzieci tej ziemi, z łona rodziny i miała prawdziwego ojca i matkę.

Zowie się poczęta; więc to nie Bóg, który nie ma początku, ani anioł stworzony bezpośrednio przez Boga, ani rodzice pierwsi, którzy nie przez poczęcie zaczęli swe istnienie.

Nazywa się nawet Poczęcie nie tak, jak Jezus, który chociaż poczęty, to jednak jako Bóg istnieje odwiecznie.

Ale Poczęcie Niepokalane. Tym różni się Ona od wszystkich innych dzieci Adama.

Tak więc nazwa Niepokalane Poczęcie Jej i Jej tylko przysługuje.

I miłym Jej bardzo musi być ten przywilej, jeżeli sama nazywa się w Lourdes: "Ja jestem Niepokalane Poczęcie".

I nie mówi tu: "Jestem Niepokalanie Poczęta", ale "Niepokalane Poczęcie"; stąd wynika, że Ona to Niepokalaność sama. Poczęcie wprawdzie, bo w czasie poczyna się Jej istnienie, ale Niepokalane Poczęcie.

Modlitwa: Witaj, niebios Królowo...

Świadectwo

Pochodzę z Łodzi, mam na imię Julia.

Dziękuję za uzdrowienie mnie z guza. Jestem pielęgniarką i pracuję w jednym z łódzkich szpitali. Będąc u lekarza ginekologa na rutynowych kontrolnych badaniach, powiedziano mi, że mam dużego guza. Lekarka opowiedziała, jak wygląda: „Jak małe jabłko z jakimiś dziwnymi pęcherzykami”. Pobrano wycinek i wysłano go do Warszawy. Nie wiedziałam, co ze mną będzie, więc postanowiłam nic nie mówić moim najbliższym.

W tym czasie modliłam się do Matki Bożej, odmawiając Różaniec. Prosiłam o uleczenie mnie z tej ciężkiej choroby. Kupiłam sobie taką małą dziesiątkę różańca, którą nosiłam na ręku i w każdej chwili mogłam zdjąć, by móc się modlić. Zaczęłam też czytać Pismo Święte.

W grudniu ubiegłego roku byliśmy w Niepokalanowie. Nie wiedziałam, że jest to jeden z kościołów stacyjnych Roku Miłosierdzia. Wraz z mężem modliliśmy się, wyspowiadali. Tam też powiedziałam mężowi, dlaczego w ostatnim czasie jestem taka rozkojarzona. W Niepokalanowie mąż obiecał Matce Bożej, że jeśli wyzdrowieję, to on zacznie codziennie odmawiać Różaniec i przestanie palić papierosy. Od tamtego dnia czułam w sobie spokój. Po prostu wiedziałam już, że pomoc przyszła z wysoka. Ta wizyta zmieniła mnie duchowo. Mąż też się zmienił.

Gdy ponownie udałam się do lekarki po wyniki, ona powiedziała mi, że z jakiegoś powodu poproszono, by jeszcze raz pobrać próbki. Podczas badania lekarka powtarzała tylko: „Jakie to dziwne, nic nie ma, nawet najmniejszego śladu”. Dodała też, że gdyby mnie nie znała, to pomyślałaby że guz został zoperowany. Żartując powiedziała, że mam jakiegoś innego dobrego lekarza. Wtedy spadł mi z ręki różaniec, który podczas badania instynktownie trzymałam w ręku. Różaniec podniosłam, ucałowałam i spojrzałam się w górę. Lekarka tylko się uśmiechnęła, wiem, że się domyśliła dlaczego jestem zdrowa.

Dziękuję za tę łaskę. Pragnę dodać, że mąż jak na razie codziennie odmawia Różaniec i przestał palić.

Razem z Maryją uwielbiajmy naszego Boga: "Wielbi dusza moja Pana".


Dzień ósmy - 6 grudnia

Rozważanie

Droga siódma, którą odkrywamy w słowach hymnu Magnificat, to wiara. Maryja jest Nauczycielką i Przewodniczką po drogach wiary. Ona nam pokazuje, że wystarczy sam Bóg, że Bóg jest WSZYSTKIM. Wiara to niekiedy paradoks, wymaga, aby ją odważnie wyznawać, dzielić się nią, by wzrastała, a także dawać o niej wyraźne świadectwo, włącznie z tym największym - męczeństwem za wiarę. Teraz więc odnówmy nasze Wyznanie wiary, aby Bóg napełnił nas odwagą do jej wyznawania i obrony.

Wierzę w Boga...

Komentarz (słowa św. Maksymiliana Kolbego)

Ona Matką i naszą, i... Boga. Gdzież więc Jej miejsce, a tym samym i nasze, Jej rzeczy, Jej własności? Przecież Ona naszą duszę przenika i kieruje wszechwładnie jej władzami. My naprawdę Jej. Więc zawsze, wszędzie z Nią...

Ale co o sobie mamy myśleć? Zniknijmy w Niej. Niech Ona sama pozostanie a my w Niej, częścią Jej.

Czyż wolno stworzeniom nędznym, jak my, tak bredzić? A jednak to prawda, rzeczywistość.

Kiedyż jednak każda dusza na całym globie ziemskim aż do skończenia świata będzie tak Jej?

Modlitwa.

Świadectwo

Pochodzę z okolic Warszawy, mam na imię Katarzyna

W trakcie ciąży wszystko zapowiadało się dobrze, a wyniki badań bakteryjnych były prawidłowe. Synek narodził się bez komplikacji. Nic nie zapowiadało ciężkiego stanu, w jakim znalazł się wkrótce po przyjściu na świat.

Urodziłam zdrowego synka. Początkowo wydawało się, że wszystko jest dobrze, ale z każdą godziną synek był coraz słabszy. Następnego dnia okazało się, że ma zaawansowaną sepsę. Trafił do inkubatora i zaczęła się walka o jego życie. Lekarze nie mogli zapewnić mnie, że synek przeżyje. Szukałam nadziei u lekarzy i pielęgniarek, ale ci, chcąc być uczciwi, nie mogli mnie pocieszyć. Synek dostał "w ciemno" antybiotyki, bo czekając na wyniki antybiogramu moglibyśmy go już stracić.

Lekarze przygotowywali mnie na najgorsze. Mówili, że jeśli nawet by przeżył, a nie widzieli jeszcze, aby noworodek w tak ciężkim stanie się wykaraskał, to będzie upośledzony prawdopodobnie psychicznie i fizycznie. Bakteria dotarła wszędzie. Była we krwi, dotarła do mózgu, wywołała zapalenie opon mózgowych, objęła narządy wewnętrzne, które - gdyby przeżył - nigdy nie miały działać prawidłowo. Czekaliśmy i modliliśmy się. Po pierwszym szoku -uświadomiłam sobie, że musi być dobrze, bo przecież już w ciąży rozpoczęłam nowennę pompejańską w intencji szczęśliwego rozwiązania i zdrowia dziecka. Po porodzie kontynuowałam część dziękczynną tej nowenny. Więc czegóż się bać? Tylko zaufać... Modliliśmy się do Najświętszej Panienki, którą znajomi osobiście prosili w Fatimie o uzdrowienie synka. Czułam modlitewne wsparcie z każdej strony.

Chciałam, by synek żył, nie martwiłam się o niepełnosprawność. Tylko chciałam, by żył. Pod koniec pobytu odwiedził nas ordynator, lekarz około 60-letni. Powiedział, że w CAŁEJ swojej karierze nie widział takiego przypadku, by noworodek w stanie krytycznym, z poważną sepsą i zapaleniem opon mózgowych nie tylko przeżył, ale wychodził ze szpitala w stanie całkowitego zdrowia! Pielęgniarki też potwierdzały, że nie widziały czegoś podobnego. Jedna stwierdziła: "Musicie mieć mocne wsparcie tam u góry". Wiem, że dobry Bóg wysłuchał nas, bo uprosiła go Maryja.

Po wyjściu ze szpitala musieliśmy wykonać szereg specjalistycznych badań. Proces ten trwał 2 lata. Wszystkie badania potwierdziły, że synek jest w 100% zdrowy. Nie ma śladu choroby! Jest sprawny psychicznie i fizycznie. Dziś jest 5-letnim chodzącym dowodem na Boże Miłosierdzie. Złożyliśmy ufność w Maryi i wyprosiliśmy kompletne i stałe uzdrowienie mojego dziecka.

Razem z Maryją uwielbiajmy naszego Boga: "Wielbi dusza moja Pana".


Dzień dziewiąty - 7 grudnia

Rozważanie

W tych dniach Nowenny szliśmy drogą hymnu Magnificat, na której uczymy się od Maryi uwielbienia Boga, dziękowania Mu, radowania się z wielkich dzieł Bożych i dzielenia się tą radością z innymi poprzez mężne wyznawanie wiary. Dziś razem z Maryją wracamy do Nazaretu - miejsca, które jest przede wszystkim szkołą Ewangelii. To tam uczymy się pełnego zawierzenia Bogu, powtarzając za Maryją ufne: "Niech mi się stanie" jak Ty, Boże, chcesz. Także tam uczymy się odwagi od świętego Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, by nie bać się wziąć Maryi do siebie. Dlatego z tą odwagą powierzamy wszystko w ręce Maryi, przyjmując Ją do naszego życia.

O Niepokalana...

Komentarz (słowa św. Maksymiliana Kolbego)

Można poświęcić się Maryi w dowolnych słowach – bylebyśmy tylko zrzekli się własnej woli na korzyść Jej rozkazów, podanych nam w przykazaniach Bożych, kościelnych, w obowiązkach stanu i natchnieniach.

To działanie Niepokalanej o tyle będzie sprawniejsze, o ile z naszej strony będziemy starali się więcej formować siebie duchowo. Oddanie się więc Niepokalanej pociąga za sobą konieczność pracy nad doskonaleniem naszego charakteru.

Dopiero wtedy - będąc już całkowicie posłusznymi Niepokalanej - staniemy się wzorowym narzędziem w Jej apostolskich rękach.

Będziemy apostołami przez przykład własnego życia - apostołami w działaniu.

Im bardziej będziemy Niepokalanej, tym też doskonalej zrozumiemy i pokochamy Serce Pana Jezusa, Boga Ojca i całą Trójcę Przenajświętszą. - Ale to wszystko, te nadnaturalne rzeczy Ona sama musi w nas i przez nas zdziałać.

Modlitwa.

Świadectwo

Pochodzę z Gdyni, mam na imię Zofia

Dziękuję Matce Bożej za uratowanie życia mojemu synowi Arkadiuszowi. 20 stycznia 2016 r. syn maił bardzo poważny wypadek samochodowy. Samochód poszedł do kasacji, a syn, dzięki Tobie wyszedł żywy z niewielkimi tylko obrażeniami. Świadkowie zdarzenia byli przekonani, że osoby, które podróżowały tym samochodem nawet jeśli przeżyły to ą w ciężkim stanie. Syn miał w kieszeni kurtki Cudowny Medalik. Wcześniej w intencji syna odmówiłam Nowennę Pompejańską. Wiem, że łaskę życia dla syna zawdzięczam Niepokalanej.

Razem z Maryją uwielbiajmy naszego Boga: "Wielbi dusza moja Pana".


Pisma
OJCA

DZIEDZICTWO

Rycerstwo Niepokalanej

MI - Militia Immaculatae (łac.) to ruch maryjno-apostolski, którego założycielem jest św. Maksymilian Maria (Rajmund) Kolbe.

WIĘCEJ

Rycerstwo Niepokalanej