data-matched-content-rows-num="4,3" data-matched-content-columns-num="1,3" data-matched-content-ui-type="image_stacked" data-ad-format="autorelaxed"

MARYJA!

Mocni Różańcem
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Mocni Różańcem

To już po raz 12. w Niepokalanowie odbyło się spotkanie Oddaj się Maryi. Inicjatywa ta w tym miesiącu odbyła się w łączności z ogólnopolską inicjatywą Różaniec do granic.

W święto Matki Bożej Różańcowej, 7 października 2017 r., nie sposób nie wspomnieć o sile i pięknie modlitwy różańcowej. "Maryjo, jesteśmy Ci wierni. My, Polacy, odmawiamy Różaniec, bo jest to modlitwa o niezwykłym pięknie i sile" - powiedział o. Mirosław Kopczewski - wikariusz niepokalanowskiego klasztoru, w trakcie konferencji rozpoczynającej spotkanie Oddaj się Maryi. O. Wikariusz mówił o znaczeniu modlitwy różańcowej, opierając się na przesłaniach płynących z objawień Matki Bożej w Fatimie. Nie zabrakło też słowa o. Piotra M. Lenarta - franciszkanina i członka Fundacji Niepokalanej, na temat Rycerstwa Niepokalanej. On też w tym miesiącu przewodniczył Mszy św. w bazylice i przypomniał o inicjatywie Różaniec do granic, który "dziś jednoczy nas, Polaków, i pokazuje, jak wiele osób modli się na różańcu. Trwanie na tej modlitwie to jest nasze świadectwo, a jednocześnie widomy znak: Kto i co jest naszą podporą i fundamentem, abyśmy wiedzieli, gdzie mamy sięgać po pomoc, kiedy coś nam grozi" - podkreślił o. Piotr.

W kazaniu o. Mirosław zwrócił uwagę na modlitwę Zdrowaś Maryjo. Jak zauważył kaznodzieja, "jest to modlitwa serca, a raczej rozmowa z ukochaną osobą. Maryja jest pełna łaski i dlatego przez Nią wszelkie łaski na nas spływają. Ona jest Szafarką łask i chętnie nam ich udziela. Oczywiście nie są to Jej łaski, ale łaski, jakie wysłużył Jezus Chrystus poprzez swoją Mękę i Krzyż, Ona jednak jako nasza Matka i Matka Boga może je rozdawać. Gdy mówimy «Pan z Tobą», to musimy pamiętać - podkreślił o. Mirosław - że Bóg jest z nami zawsze, że On o nas nigdy nie zapomina. Te słowa to dla nas jasne potwierdzenie Bożej obecności. Nigdy nie jesteśmy sami, a modlitwa różańcowa łączy niebo z ziemią, łączy nas grzesznych z Bogiem".

Po kazaniu i odmówieniu Aktu zawierzenia ponad 70 osób wstąpiło w szeregi Rycerstwa Niepokalanej.

I w tym miesiącu nie zabrakło świadectw, ukazujących działanie Niepokalanej w życiu człowieka. "Gdy zachorowałam i medycyna zawiodła - wspominała Alicja - zwróciłam się o pomoc do Matki Bożej. Odmawiałam Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, prosząc o uzdrowienie. Po miesiącu sięgnęłam po lekarstwo, które dawałam dzieciom i po 15 min. poczułam się lepiej. Zwykły wymiotny środek dla dzieci pomógł i mi. W 2015 r. mój wnuk był w klasie maturalnej. Postanowił nie chodzić do szkoły i nie uczyć się. Oczywiście był zagrożony i mógł nie zdać. Po odmówieniu Nowenny Pompejańskiej mój wnuk nie tylko że ukończył szkołę, ale i zdał maturę. Wiem, że w tym Matka Boża również miała swój udział. Zawsze otrzymuję wszystko, o co proszę za wstawiennictwem Matki Bożej" - wyznała Alicja. 

Wiesława opowiedziała, jak przez 5 lat, mimo leczenia, nie mogłam mieć dzieci. "Byłam nawet wraz z mężem na pielgrzymce do Częstochowy z prośbą o potomstwo. W sierpniu byliśmy na pielgrzymce, a w maju urodził się nam pierwszy syn. Chciałam Matce Bożej podziękować za wysłuchanie mojej prośby".

Stanisław opowiedział, jak wiele łask otrzymał w ciągu ostatnich 10 lat swego życia. "2 lata temu pielgrzymował po naszej diecezji cudowny obraz Matki Bożej. Postanowiłem nawiedzać wszystkie kościoły, do których obraz pielgrzymował. Odwiedziłem też jednego razu przed pracą jeden z kościołów. Oczywiście musiałem nadłożyć drogi. Gdy wracałem, tuż przed moim samochodem przebiegł duży łoś. Nie wiem, jak to się stało, ale łoś ten upadł, a ja samochodem przejechałem nad nim. Ani mi, ani temu zwierzęciu nic się nie stało. Później zrozumiałem, że Matka Boża ochroniła mnie swoim płaszczem opieki i za to chcę podziękować".

Ostatnim świadectwem podzieliła się Zofia Mrozowska z Warszawy. Opowiedziała ona o wielu łaskach, które otrzymała, a szczególnie o cudownym uzdrowieniu z choroby nowotworowej oraz uzdrowieniu z jaskry oczu. Po ludzku nie da się wytłumaczyć, jak doszło do uzdrowienia. Pani Zosia przez ponad 4 lata borykała się z postępującą chorobą nowotworową. Mimo przyjmowania wielokrotnie chemii oraz mimo operacji rak atakował coraz to nowe organy. "Gdy czułam się trochę lepiej, a wiedziałam, że mój koniec nastąpić może w każdej chwili, za namową koleżanki postanowiłam pojechać na rekolekcje dla osób z chorobą nowotworową do Niepokalanowa Lasku. Podczas jednego z dni rekolekcji, kiedy otrzymywaliśmy sakrament namaszczenia chorych, powiedziałam Matce Najświętszej: Matko Boża, weź mnie taką, jaką jestem. Gdy wieczorem tego dnia kładłam się spać, czułam, że moje guzy dziwnie mnie bolały. Poprosiłam moją koleżankę Bogusię, aby dotknęła tych guzów. Później miałam wyrzuty sumienia, że poprosiłam koleżankę, która też boryka się z nowotworem, aby dotknęła tych moich brzydkich, ropiejących guzów. Następnego rana okazało się, że było to opatrznościowe, gdyż okazało się, że moje guzy zniknęły, a te, które ropiały, były zabliźnione. W ten sposób Bogusia była pierwszym świadkiem mego uzdrowienia - wspomina pani Zosia. - Kolejne badania, a było ich wiele, potwierdziły moje całkowite uzdrowienie, mimo że po ludzku nic nie wskazywało na to, że będę w stanie normalnie funkcjonować. Wiem, że to uzdrowienie nie jest tylko dla mnie". W dalszej części świadectwa pani Zosia opowiedziała jeszcze o uzdrowieniu nerek oraz oczu.

Na koniec spotkania uczestników czekał jeszcze klasztorny poczęstunek oraz został wyświetlony film Po drugiej stronie życia, z udziałem bohatera tego dokumentu - Andrzejem Duffekiem.

STM

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA