data-matched-content-rows-num="4,3" data-matched-content-columns-num="1,3" data-matched-content-ui-type="image_stacked" data-ad-format="autorelaxed"

MARYJA!

Najważniejsze jest zbawienie
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Najważniejsze jest zbawienie

Dlaczego przedstawiciele czterech gmin spotykają się w Niepokalanowie dnia 17 lutego - w rocznicę aresztowania św. Maksymiliana przez gestapo w 1941 r.? Zastępca wójta Gminy Teresin Marek Jaworski przypomniał, że te gminy tworzą Związek Gmin Kolbiańskich i spotykają się w tym miejscu już od 2005 r.

Podczas obchodów 76 rocznicy aresztowania św. Maksymiliana Piotr Niedźwiecki - prezydent miasta Zduńska Wola i przewodniczący związku gmin kolbiańskich, odczytał akt zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi władz samorządowych "gmin kolbiańskich": Pabianic, Zduńskiej Woli, Oświęcimia i Teresina.

"Co może człowiek dać w zamian za swe życie?" - pytał zebranych o. Mirosław Kopczewski, zastępca gwardiana Niepokalanowa, który przewodniczył uroczystej Mszy świętej w niepokalanowskiej bazylice. Odpowiadając przypomniał dwa epizody z życia św. Maksymiliana, które ukazują, że najważniejsze w życiu jest nasze zbawienie. Pierwszy epizod dotyczył wyjazdu św. Maksymiliana na kongres do Berlina w 1938 r. Wraz z nim pojechał jeden z braci, ale mieli spotkać się dopiero na miejscu. Okazało się jednak, że o. Maksymilian dotarł na miejsce tuż przed zakończeniem kongresu. Ów brat zapytał ojca Kolbego dlaczego dotarł tak późno. Odpowiedział, że był w Berlinie od trzech dni, ale spotkał pewną osobę, która chciała na wieki się zatracić. Brat zapamiętał tę naukę, że zbawienie duszy ludzkiej jest o wiele ważniejsze od innych spraw.

Kaznodzieja przypomniał również jeden z listów pisanych przez Świętego z Japonii do współbraci w Niepokalanowie. Opisywał w nim radość z tego, że w końcu - po wielu miesiącach ciężkich prób, wyrzeczeń, pracy misyjnej - jeden z Japończyków nawrócił się i przyjął chrzest. I dodał: "Dla tego jednego warto było, gdyż dusza ludzka nie ma ceny".

 Po Eucharystii zebrane delegacje wysłuchały opisu dnia aresztowania św. Maksymiliana, a następnie złożono kwiaty przy pomniku Świętego przed bazyliką.

Co się wydarzyło 17 lutego 1941 r.?

Tuż przed 9 rano 17 lutego 1941 r. do klasztoru niepokalanowskiego zajechały dwa samochody. Wysiedli z nich esesmani. Przełożony klasztoru o. Maksymilian Kolbe, powiadomiony telefonicznie o ich przybyciu, wyszedł im naprzeciw. Jeden z gestapowców zauważył, iż nazwisko Kolbe ma niemieckie brzmienie. Ojciec Maksymilian odpowiedział, że wprawdzie jego dziadek przybył do Polski z Niemiec, ale on już urodził się w Polsce i czuje się w pełni Polakiem.

Niemcy zarzucili przełożonemu klasztoru, że prowadzi nielegalne seminarium duchowne. Franciszkanin zaprzeczył. Po oprowadzeniu po klasztorze o. Maksymilian wraz z czterema braćmi został aresztowany i przewieziony do więzienia na "Pawiaku". Trafił do celi nr 103 na oddziale 5.

Wydarzenia na "Pawiaku"

W więziennym "Pawiaku" Ojciec Kolbe odnalazł miejsce swojej misji: zachęcał współwięźniów do ufności, nadziei i modlitwy. To tutaj pokazał, że za Chrystusa jest gotowy oddać swoje życie. W marcu 1941 r. strażnik więzienny na widok zakonnika w habicie, przepasanego sznurem z koronką franciszkańską i krzyżykiem, wpadł w szał. Chwycił za krzyż i zaczął nim okładać o. Maksymiliana. Zapytał:

- Czy wierzysz w Chrystusa?

- Tak - padła odpowiedź.

Strażnik uderzył Ojca Kolbego w twarz. Ponowił pytanie i usłyszał tę samą odpowiedź. Jeszcze jeden cios, po którym padła identyczna spokojna odpowiedź. Naoczny świadek sceny, Edward Gniadek, zeznał, że próbował pocieszać zakonnika. Ten jednak odparł:

- Proszę się nie denerwować, pan ma wiele własnych kłopotów, a to, co się stało, nie jest nic takiego, bo to wszystko dla Mateczki Niepokalanej.

Więzienne listy

Z więzienia w Warszawie przesłał do braci w Niepokalanowie trzy listy. Zamieścił w nich znamienne słowa:

Niech wszyscy Bracia dużo i dobrze się modlą, pilnie pracują i niech się nie martwią, ponieważ bez wiedzy i woli Dobrego Boga i Niepokalanej Dziewicy nic się stać nie może.

Dzięki Niepokalanej Dziewicy, że u Was wszystko w porządku i że wszyscy starają się dobrze spełniać swoje obowiązki.

Pozwólmy się wszyscy Niepokalanej coraz doskonalej prowadzić, gdziekolwiek i jakkolwiek Ona nas chce postawić, aby przez dobre spełnianie naszych obowiązków przyczynić się do tego, aby dla Jej miłości wszystkie dusze zostały pozyskane.

Gotowi oddać życie

26 lutego 20 zakonników z Niepokalanowa zgłosiło władzom niemieckim gotowość pójścia do więzienia i oddania nawet swego życia w zamian za uwolnienie o. Maksymiliana i pozostałych kapłanów. Prośba pozostała bez odpowiedzi.

Czy wiedział, że będzie aresztowany?

Nigdy nie dowiemy się, o czym myślał założyciel Niepokalanowa w chwili, gdy na zawsze opuszczał mury klasztoru. Wiemy, że spodziewał się aresztowania. W noc poprzedzającą aresztowanie, tuż po północy obudził br. Pelagiusza Popławskiego, aby dokończyć rozpoczętą w dzień rozmowę i poprosić go, by pozostał wierny Chrystusowi i Niepokalanej. Około czwartej nad ranem obudził kolejnego zakonnika, br. Rufina Majdana, i przytulił go do serca. Wieczorem 16 lutego spotkał się z pięcioma braćmi, z którymi pracował jeszcze w Grodnie. Wyjaśniał im w przejrzysty sposób związek pomiędzy Trójcą Świętą a Matką Chrystusa.

Przyczyny aresztowania

Z istniejących dokumentów w niepokalanowskim archiwum wynika, że Ojciec Kolbe został aresztowany na skutek sfabrykowanego zeznania byłego zakonnika br. Gorgoniusza Rembisza. Po wojnie Rembisz wyznał, że gestapo przesłuchiwało go odnośnie antyniemieckich wypowiedzi Założyciela Niepokalanowa. Przesłuchiwany zaprzeczył wszystkiemu, a następnie podpisał protokół, który został sporządzony w j. niemieckim; nie wiedział więc, co podpisuje. Być może gestapo w ten sposób sfabrykowało dowody przeciwko Ojcu Kolbemu.

tm/red.

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA