MARYJA!

DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

"Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie" - powiedział Jezus do młodzieńca, który nie poszedł za tą propozycją. Z jej przyjęciem nie miał trudności św. Maksymilian. Wzorując się na św. Franciszku, swoim zakonodawcy, który wyrzekł się wszelkiego bogactwa, by poślubić Panią Biedę, mówił współbraciom: "Niepokalana - cel i ubóstwo - kapitał to dwie rzeczy, od których pod żadnym względem Niepokalanów odstąpić nie może. Bez tego celu przestałby być Niepokalanowem, sprzeniewierzyłby się swemu zadaniu. A bez ubóstwa i bez polegania na Opatrzności Bożej, nie ma mowy o rozmachu, ofensywie. Gdyby Niepokalanów miał kiedyś sprzeniewierzyć się ideałowi ubóstwa, to niech lepiej rozwali się od razu w gruzy". Wiemy, że o. Maksymilian te słowa nie tylko wypowiadał do braci, ale nimi żył.

Zwycięstwo w Oświęcimiu jest skutkiem miłości św. Maksymiliana do Maryi. Miłość do Niej nakazywała mu kochać bliźniego, a ubóstwo było ewangelizacyjnym środkiem, aby poprzez Nią zdobyć wszystkich ludzi dla Boga. Stąd Jego ubogi habit, podziurawione buty i bijąca z oczu radość życia, ale na najnowocześniejszym samolocie, by głosić chwałę Boga.

OBROŃCA GODNOŚCI CZŁOWIEKA

Dzisiaj, w 30. rocznicę kanonizacji Polskiego Męczennika, chcemy dziękować Bogu za to, że w niepokalanowskim ogrodzie wyrósł święty człowiek, którego chwałę wielkości poznał cały świat. "Szaleniec Niepokalanej", bo tak został okrzyknięty, będąc w Rzymie świadkiem masońskiej procesji, w czasie której wznoszono okrzyki, że szatan będzie królował w Watykanie, a papież jego sługą, doszedł do przekonania, że zaczęła się era Niepokalanej, w której Maryja, jak mówi Księga Rodzaju, zmiażdży głowę węża. Nie były to słowa bez sensu. Jean Guitton, członek Akademii Francuskiej, uznał objawienia w Paryżu z 1830 r. za początek czasów maryjnych, czyli czasów walki przeciwko wężowi niewiasty obleczonej w słońce. Te czasy proroczo zapowiedział św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, a objawienia w Fatimie, Lourdes i innych miejscach tę kwestię potwierdzają.

A jakie są te czasy? Atak złego ducha na współczesną ludzkość doprowadził do tego, że zło i grzech są czymś normalnym, a ludzie nie wstydzą się grzeszyć. Światu grozi moralna autodestrukcja, samozniszczenie i śmierć wieczna tych, którzy nie wierzą w Boga. Trzeba przypomnieć: piekło jest! W dzisiejszych czasach linia podziału na świecie jest bardzo wyrazista. Jedni opowiadają się za życiem, rodziną, małżeństwem, dziećmi, drudzy chcą je niszczyć poprzez aborcję, eutanazję, decydować o prokreacji i genetycznym dziedzictwie. In vitro jest wielkim grzechem, bo człowiek chce zając miejsce Stwórcy. Ci, którzy kpią sobie z tego, deprawują bliźnich i będą odpowiadać przed Bogiem. Św. Maksymilian mówi takim praktykom stanowczo nie. To on odniósł bowiem duchowe zwycięstwo nad planowaną nienawiścią, oddając swoje życie za brata. Przypomniał wówczas o wielkiej godności każdego człowieka, dziecka Bożego.

EWANGELIZATOR

Święty często powtarzał, że "trzeba zalać ziemię potopem chrześcijańskiej prasy i maryjnej, w każdym języku, w każdym miejscu, aby zatopić w głębinach prawdy wszelkie przejawy błędu, który właśnie w prasie znajdował najsilniejszego sprzymierzeńca. Opasać świat papierem zapisanym słowami życia, aby przywrócić światu radość życia". To zaiste prorocze słowa, które wypowiedział ten, który po przybyciu do Japonii, miesiąc później zaczął wydawać "Rycerza" już po japońsku. Był naprawdę wielkim ewangelizatorem słowa pisanego, gdyż chciał wyłowić ludzi z bagna ich przyzwyczajeń i zagubienia. On przypomina, że jeśli zabraknie świętych misjonarzy, wszystkie wysiłki ewangelizacyjne ugrzęzną w jałowym "gadaniu", pozbawionym nawet troski o słowa. Ludzie tego wieku, spragnieni Boga bardziej niż wody, paradoksalnie mało o Nim czytają, nie medytują Słowa Bożego, natomiast cieszą się wielką popularnością kolorowe pisma o wątpliwej wartości, bo w nich więcej się ogląda niż czyta. Dlatego programy telewizyjne karmią serca i umysły nieprawdami, półprawdami, pozorami, ukazując namiastki szczęścia a drwiąc z prawd wiary. Stąd walka z Telewizją Trwam, która promuje wartości katolickie i narodowe. Chrześcijanin - mawiał o. Maksymilian - nie może być "obojętny na szerzące się zło, ale je nienawidzi całym sercem i prześladuje przy każdej sposobności na każdym miejscu i w każdym czasie". Dlatego w imię dobra człowieka zabierał głos we wszystkich sprawach. Nie bał się krytykować złych działań polityków, źle funkcjonującej gospodarki, spraw społecznych wyrządzających krzywdę innym, kultury oderwanej od Boga.

Dlaczego tyle Maksymilian osiągnął? "Był wytrwały, uparty, nieugięty, urodzony rachmistrz; nieustannie kalkulował i porównywał, oceniał, ustalał, łączył bilanse i kosztorysy. Znał się na wszystkim: motorach, rowerach, linotypach, radiu. Wiedział, co tanie, a co drogie. Wiedział, gdzie, jak i kiedy warto kupić. Dla niego nie było zbyt szybkiego systemu komunikacji. Często mówił, że pojazdem misjonarza powinien być najnowocześniejszy model samolotu".

Był to zatem świetny manager, który czynił wszystko na chwałę Niepokalanej. Czyste sumienie wyznaczało mu pole działalności. Z powodzeniem może być patronem przedsiębiorców, zwłaszcza w czasach finansowych trudności i braku perspektyw na przyszłość.

Można zdumiewać się ogromem wykonanej przez św. Maksymiliana pracy, chociaż wciąż znajdujemy się na początku drogi, podobnie jak na początku drogi znajduje się nasz Zakon i chrześcijaństwo. Z tej racji pracy nie zabraknie dla nikogo z nas.

ŻYCIE DUCHOWE

Skąd o. Kolbe czerpał taką siłę do tytaniczne pracy, będąc człowiekiem o jednym płucu? Z modlitwy, z wiary, z miłości do Maryi i do Jej Syna. Stad żadne trudności nie były dla niego wielkie. Nic nie było za ciężkie. Za świętymi powtarzał: to wszystko za mało, za mało, za mało. I dlatego pełen pomysłów, które wzbudzał w nim Duch Święty, klękał przed tabernakulum, aby mieć siłę zdobywania dusz dla Boga w czasach pokoju, a jeszcze bardziej w czasach wojny. Obowiązki organizatorskie nie mogły mu utrudniać ani uniemożliwić pracy wewnętrznej, gdyż w przeciwnym razie musiał się zastanowić, czy warto ją dalej kontynuować. Bliski natomiast jest mu tok rozumowaniu św. Bernarda z Clairvaux, który pisał do swojego ucznia: "Przeklęte są te zajęcia, nawet rządzenie Kościołem, jeżeli przeszkadzają ci w życiu wewnętrznym". Dlatego będąc z Nim zjednoczony gotów był na wszystko. I chociaż nie wywoływał olśniewającego wrażenia, bo był średniego wzrostu, szczupły, przygarbiony, o drobnej twarzy z czołem pooranym zmarszczkami, ziemistej cerze jak każdy gruźlik, to jednego nie można było mu odmówić: przenikliwego wzroku, który był nie do zniesienia. Nawet hitlerowcy nie wytrzymywali jego spojrzenia, wrzeszcząc, by patrzył na ziemię. Mówią, że dziedzictwem raju są nietknięte grzechem oczy dziecka i kwiaty. O. Maksymilian zachował widocznie Boże dziecięctwo, które ujawniało się na każdym miejscu i w każdym czasie. Biła od niego dobroć, siła spokoju i pewność swoich działań. Takie promieniowanie miłością i siłą ducha czynią tylko święci.

Bóg pozwolił mu przeżyć 47 lat. Tyle wystarczyło, aby być świętym. Powtarzał: "Więcej może zasłużyć gorącość w krótkim czasie, aniżeli mierne służenie Panu Bogu przez wiele lat". Pragnął pozyskać dla Niepokalanej miliony dusz i szczerze bolał, że tyle ich jeszcze Jej nie zna. W pracy ewangelizacyjnej towarzyszył mu dziwny pospiech: porywać do Chrystusa, jak najszybciej, jak najwięcej ludzi, wszystkich. Wiedział jednak, że owoce mogą być za cenę cierpienia w myśl słów Jezusa: "Kto chce zyskać swoje życie, straci je, a kto straci je zachowa je na życie wieczne".

PATRIOTA

O. Maksymilian był patriotą. W czasach współczesnych, w liberalno-lewicowym słownictwie zastępuje to słowo Europejczyk. Tymczasem, o wiele wcześniej istniała Polska, którą powołał Bóg i powierzył jej poważną misję. Polska jest Królestwem Niepokalanej. Dla niej Maksymilian jeszcze we Lwowie chciał opuścić Zakon, bo cenniejszy od habitu był dla niego mundur wojskowy. Cenił swoją ojczyznę, chciał się o nią bić. Opatrzność przecięła te chłopięce marzenia, sprawiając, że w chwili, gdy chciał opuścić klasztor, bo przyjechała matka.

Dziękujmy Bogu za to, że dał nam świętego, wyniesionego do chwały ołtarzy przez równie wielkiego świętego - Jana Pawła II. Jego postawę opartą na wierze i miłości, cechuje swoisty radykalizm, realizowany w obowiązku miłowania oprawców i prześladowców hitlerowskich. Siła ducha wypływała z jego wiary w Boga, wiary, o którą trzeba się modlić, - jak naucza Benedykt XVI, ogłaszając Rok Wiary. Modlic się o to, aby łaska tej wiary została dana niewierzącym, wzmocniła się u słabych, aby wyniosła na szczyty heroizmu mocnych. Ma być ona tak silna, by każdy z nas czuł się zobowiązanym dać jej świadectwo bez względu na konsekwencje.

Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże? Znamy odpowiedź Jezusa: "Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał". Człowiekowi XXI w., który w swej zarozumiałości i lekkomyślności okazjonalnie przypina sobie etykietkę "wierzący" i używa jej według własnego uznania, stosownie do sytuacji, a często zdejmuje ją i chowa, gdyż się jej wstydzi, Maksymilian mówi stanowcze nie. Wiara to nie tylko akt rozumu. Chodzi o to, aby wszystko, co jest zakorzenić w Bogu.

"Współczesny świat potrzebuje dziś szczególnie wiarygodnego świadectwa tych, których umysły i serca są oświecone Słowem Bożymi którzy zdolni są otworzyć serca i umysły tak wielu ludzi na pragnienie Boga i prawdziwego życia, które nie ma końca" - napisał Benedykt XVI w liście na Rok Wiary. Przyzywajmy zatem Ducha Świętego, aby pomógł nam wypełnić misję odnowy siebie i naszych braci. On daje bowiem moc, aby odeprzeć ataki złego, pomaga otworzyć się na święte natchnienia i obdarza swoimi darami. Niepokalane Poczęcie, które głosił o. Maksymilian, to także otwarcie się na Ducha, który wzbudza apostolski żar bycia wiernym uczniem Chrystusa. Maryja natomiast jako pierwsza wybranka nowego przymierza uczy nas wielbić Boga i radować się w Duchu, czyli doświadczać charyzmatycznego uniesienia, jakie później przeżywali w wieczerniku apostołowie, a w czasach współczesnych uczestnicy ruchów Odnowy w Duchu Świętym.

Dziękujemy o. Maksymilianowi za świadectwo jego miłości do Maryi, a Janowi Pawłowi za to, że wyniósł go do chwały ołtarzy.

O. dr hab. Paweł Warchoł OFMConv

Radio Niepokalanów

Radio Niepokalanów jest najstarszą katolicką rozgłośnią w Polsce. 8 grudnia 1938 św. Maksymilian Kolbe z Niepokalanowa nadał pierwszy program radiowy.

ZASIĘG

Wydawnictwo

Wydawnictwo Ojców Franciszkanów powstało wraz z założeniem Niepokalanowa w 1927 r. przez św. Maksymiliana Marii Kolbego.
Naszym celem jest kontynuacja idei św. Maksymiliana, który chciał zdobyć cały świat dla Niepokalanej poprzez "słowo drukowane".

WIĘCEJ

Drukarnia

Naszym klientom oferujemy pełny zakres usług poligraficznych. Świadczymy usługi ksero.

WIĘCEJ

Polecane
WYDAWNICTWA