MARYJA!

DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE

Marianna Kolbe miała poważne trudności, aby pogodzić się z losem, jaki spotkał jej syna. "Czasem czułam żal - napisała do syna Franciszka na cztery miesiące przed śmiercią o. Maksymiliana - że przecież był wierny Matuchnie Niepokalanej, a Ona mu nie pomogła, nie wyratowała...". I dodawała: "Czemu to innym się udaje, a nam wszystko... przeciwnie i im więcej modlitwy, tym gorsze skutki" [1]. A już po otrzymaniu informacji o śmierci syna w KL Auschwitz, napisała: "Dlaczego Matka Najświętsza nie wysłuchała i nie obroniła swego wiernego dziecka? (...) Inni proszą i są wysłuchani, a nas jakby Matka Najświętsza opuściła i nie chciała pomóc" [2].

Te "gorzkie żale" bolejącej matki o. Maksymiliana mogą nam być bardzo bliskie w obliczu przeciwności i niezrozumiałego cierpienia, które dotykają nas lub bliskich, albo nawet ludzi, o których wiemy, że są dobrzy i sprawiedliwi, a niesłusznie cierpią. W obliczu osobistej klęski rodzi się pokusa oskarżania Boga o całe to zło lub uznawania, że Boga nie ma. To wołanie, ten krzyk o ratunek i o sprawiedliwość jest naturalnych odruchem człowieczego serca. Wszak i sam Pan Jezus z wysokości krzyża wołał: "Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?".

I sam św. Maksymilian Kolbe mógł tak wołać i mieć żal do Boga, do Niepokalanej, której tak bezgranicznie się zawierzył, że go nie obronili, że nie ochronili całego dzieła, które dla Niepokalanej podejmował. Przecież w początkach swego życia rodzinnego i zakonnego doświadczył nadprzyrodzonych Bożych interwencji. Raz, gdy był jeszcze dzieckiem, ukazała mu się Matka Boża, trzymając dwie korony: białą i czerwoną - oznaczające wytrwanie w czystości i męczeństwo [3]. Drugi raz, gdy groziła mu amputacja kciuka prawej ręki, co uniemożliwiłoby mu otrzymanie święceń kapłańskich, w cudowny sposób kciuk został uratowany, dzięki użyciu wody z Lourdes [4].

Dalej, niezwykły rozwój Rycerstwa Niepokalanej - pobożnej organizacji, którą założył będąc jeszcze w Rzymie, 16 października 1917 r., "cudowna koperta" na ołtarzu w Krakowie, z pieniędzmi na pokrycie kosztów wydania pierwszego numeru "Rycerza Niepokalanej" w styczniu 1922 r. [5], nieoczekiwana darowizna księcia Jana Druckiego-Lubeckiego, który podarował ziemię pod budowę klasztoru-wydawnictwa, nazwanego przez św. Maksymiliana Niepokalanowem [6], w końcu misje na Dalekim Wschodzie w Nagasaki w Japonii - to wszystko świadczyło, że Matka Najświętsza prowadzi swego wiernego rycerza. Czy więc w czasie II wojny światowej Ona go opuściła? Św. Jan Paweł II powiedział, że "Maksymilian nie umarł, ale oddał życie za brata" [7] i w przedziwny sposób stał się "szafarzem własnej śmierci" [8], dobrowolnie idąc na śmierć głodową w zamian za innego więźnia, Franciszka Gajowniczka. W bunkrze spełniał swoją ostatnią misję i posługę kapłańską, modląc się z dziewięcioma innymi zagłodzonymi więźniami i wspierając ich na katorżniczej krzyżowej drodze przez głód do wiecznej szczęśliwości.

Jego matka Marianna to rozumiała, gdy pisała, że te jej "gorzkie żale" to pokusa tylko, "ponieważ ponad miłość naturalną wyżej cenić trzeba miłość Bożą i szczęście swych dzieci prawdziwe i wieczne, trwałe. (...) Coś mi wewnętrznie mówiło, że nade wszystko prosić o to [Matkę Najświętszą], co mu najwięcej potrzebne do uświęcenia i chwały Bożej" [9].

Rozumiał to też jego młodszy brat, Franciszek, który w liście tak pocieszał swoją matkę: "Czyż Bóg nie rządzi? Czyż nie Jego wolą było to, co się stało? (...) Do czego dążył Mundziu-Maksymilian? Czyż nie do męczeństwa? Czyż celu marzeń nie osiągnął? Czyż mamy cierpieć, że Bóg wysłuchał Mundzia modlitw? Czyż mając Świętego Męczennika w niebie, powinno się być "bolesną" czy "szczęśliwą"?

Gdy więc ciężko nam jest pogodzić się z porażką, klęską, doświadczanym złem, to pamiętajmy, że Bóg nawet z największego zła potrafi wyprowadzić jeszcze większe dobro. Pokazał nam to najdobitniej w krzyżu swego Syna Jednorodzonego, gdy z największego zła okrutnej śmierci Bożego Syna wyprowadził nam zbawienie i synostwo Boże. Pokazał nam to także przez św. Maksymiliana Kolbego, który z "piekła Auschwitz" uczynił niebo miłości, ucząc nas, że "tylko miłość jest twórcza".


[1] List z dn. 14.04.1941 r., Korespondencja rodziny Kolbów, Niepokalanów 1965 (maszynopis, Archiwum Niepokalanowa), s. 83.
[2] List z dn. 12.10.1941 r., Tamże, s. 87.
[3] List z dn. 14.04.1941 r., dz. cyt., s. 84.
[4] List do Marii Kolbe (Rzym, 6.04.1914 r.), Św. Maksymilian Maria Kolbe. Pisma, część 1, s. 42, Niepokalanów 2007.
[5] Z podziękowań Niepokalanej, Św. Maksymilian Maria Kolbe. Pisma, część 2, s. 459, Niepokalanów 2008.
[6] Zob. Historia Niepokalanowa,.
[7] Homilia Ojca Świętego Jana Pawła II wygłoszona 10 października 1982 r. w czasie kanonizacji bł. Maksymiliana.
[8] Homilia Ojca Świętego Jana Pawła II wygłoszona 18 czerwca 1983 r. w Niepokalanowie.
[9] Marya Kolbowa, List z dn. 14.04.1941 r., Korespondencja rodziny Kolbów, Niepokalanów 1965 (maszynopis, Archiwum Niepokalanowa), s. 83.

O. Piotr M. Lenart

Radio Niepokalanów

Radio Niepokalanów jest najstarszą katolicką rozgłośnią w Polsce. 8 grudnia 1938 św. Maksymilian Kolbe z Niepokalanowa nadał pierwszy program radiowy.

ZASIĘG

Wydawnictwo

Wydawnictwo Ojców Franciszkanów powstało wraz z założeniem Niepokalanowa w 1927 r. przez św. Maksymiliana Marii Kolbego.
Naszym celem jest kontynuacja idei św. Maksymiliana, który chciał zdobyć cały świat dla Niepokalanej poprzez "słowo drukowane".

WIĘCEJ

Drukarnia

Naszym klientom oferujemy pełny zakres usług poligraficznych. Świadczymy usługi ksero.

WIĘCEJ

Polecane
WYDAWNICTWA