MARYJA!

Czas działania Matki Bożej i Jezusa
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Czas działania Matki Bożej i Jezusa

Lipcowe spotkanie Oddaj się Maryi w Niepokalanowie w pierwszą sobotę przybliżyło w kontekście zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi, relację Bóg - człowiek oraz wskazało, jak sobie radzić z religijnym wychowaniem dzieci.

Konferencja wprowadzająca

"Ja nie stoję na równi z Bogiem. On nie jest moim kumplem. On jest Bogiem Wszechmogącym, Królem Wszechświata i On wszystko może, zaś ja nic nie mogę - mówił o. Mirosław Kopczewski, wikariusz klasztoru w Niepokalanowie, podczas konferencji wprowadzającej w spotkanie Oddaj się Maryi - wskazując, że to jest jedna z postaw stanięcia przed Bogiem

W dalszej części konferencji o. Mirosław mówił o postawie na modlitwie, którą powinno być stanięcie w obecności Boga w prawdzie. Wyjaśnił też piękno i moc modlitwy Zdrowaś Maryjo. "Maryja jest skarbnicą łask - dlatego też Ona może wyprosić dla nas wszystko u Boga. Pan jest z Nią, a jeśli my jesteśmy z Maryją, to Pan Bóg jest też z nami. To jest konsekwencja naszego wyboru i stanięcia w obecności Boga".

"Wyjaśniając ideę zawierzenia, o. Mirosław podkreślił, że oddając się Maryi, w istocie oddajemy się Jezusowi. "Matka Boża zawsze prowadzi i wskazuje na Jezusa. W ikonografii często trzyma Jezusa na rękach i to nie Ona, ale Jezus jest ukazany jako Bóg i Zbawca" - wyjaśniał i podkreślił, że takie zawierzenie "jest odnowieniem przyrzeczeń chrzcielnych, jest wreszcie obraniem Jezusa za jedynego Pana i Zbawiciela". Mówiąc o owocach zawierzenia, zauważył jak ważna jest postawa zaufania w to, że "Matka Boża poukłada nasze życie i nasze sprawy. Ona po prostu porządkuje nasze życie".

"Jednym ze sposobów bycia w rękach Niepokalanej, życia na co dzień oddaniem się, jest Rycerstwo Nieokalanej - mówił o. Piotr M. Lenart, wiceprezes narodowy MI. - Bycie rycerzem jest dopełnieniem oddania się... Jeśli jestem w rękach Maryi, to wiem, że wszystko, co się dzieje, dzieje się dlatego, że Matka Boża tak chce, a my mamy być Jej użytecznymi narzędziami". O. Piotr przypomniał także o podwójnej roli, jaką pełni w Rycerstwie Niepokalanej poświęcony Cudowny Medalik: jest on zewnętrznym znakiem oddania się Niepokalanej i pewna obroną przed atakami Złego, a także bardzo prostym środkiem apostolskim.

Czas świadectw

Wyjątkowym gościem czasu świadectw był Rafał Piech - prezydent miasta Siemianowice Śląskie, który opowiedział o owocach oddania miasta w ręce Niepokalanej. Oto treść jego świadectwa.

Siemianowice Śląskie liczą prawie 65 tys. mieszkańców i jest miastem powiatowym. Jest to miasto w sercu śląskiej aglomeracji. Każde miasto ma osobę odpowiedzialną... W Siemianowicach taką Osobą jest Maryja. Ona otrzymała klucze do miasta, jest jego Menadżerem i je prowadzi. W 2015 r., 8 grudnia, zawierzyłem miasto Jej Niepokalanemu Sercu.

Jak to się zaczęło? Jako młody chłopak nie lubiłem czytać książek. Dopiero w wieku 20 lat zbliżyłem się do literatury, zacząłem czytać książki na faktach. Czytałem literaturę katolicką i natrafiałam na książki mówiące o zawierzeniu się Niepokalanej. Gdzieś rodziło się to pragnienie oddania wszystkiego Jej.

Miasto przeżywało kryzys, bezrobocie, upadkiem zakładów dotkniętych zostało blisko 30% mieszkańców. Sytuacja była dramatyczna, ale jako szary człowiek nie mogłem nic zrobić i temu zaradzić. W tym czasie prowadziłem działalność społeczną. Przez rok byłem w pewnej partii i chciałem coś zrobić dla miasta. Przez 9 lat organizowałem wigilię dla prawie 200 biednych dzieci z naszego miasta.

W 2006 r. pierwszy raz kandydowałem do Rady Miasta, choć nie otrzymałem wtedy mandatu. Przy kolejnych wyborach zaproponowano mi kandydowanie do Rady Miasta. Mam wielkie nabożeństwo do dusz czyśćcowych, więc decydując się na kandydowanie powiedziałem, że jeśli mam być radnym, to obiecuję, że z diety radnego przekażę raz w miesiącu pewną kwotę na odprawienie Mszy za dusze w czyśćcu cierpiące. Zostałem radnym, więc potem udałem się do proboszcza i powiedziałem mu, że złożyłem taką deklarację i co miesiąc będę zamawiał Mszę.

Już jako radny poprosiłem księdza dziekana, aby zebrał wszystkich proboszczów miasta i abyśmy jakoś to nasze miasto oddali w ręce Maryi. Dziekan uświadomił mi, że to pragnienie musi wyjść od mieszkańców, bo tak pozostanie bez echa. Na początku byłem rozczarowany, ale po przemyśleniu zrozumiałem, że ksiądz miał rację. Przygotowaliśmy listy, które mieszkańcy mogli podpisywać, jeśli czuli pragnienie oddania się Matce Bożej. Taka akcja była prowadzona w każdej parafii z naszego miasta. Zobaczyliśmy, że ludzie tego naprawdę chcą.

W międzyczasie upłynęły 4 lata. Moja koleżanka zaproponowała mi, abym kandydował na prezydenta miasta. I znowu zwróciłem się o pomoc do dusz czyśćcowych. Tym razem obiecałem im, że jeśli zostanę burmistrzem, to w zamian za ich opiekę będę w miesiącu zamawiał 30 Mszy świętych. Złożyłem też drugą obietnicę, mianowicie to, że w pierwszym roku mojego urzędowania zawierzę miasto Matce Bożej. I tak się stało.

Kampania była trudna i budziła wiele niesmaku, ale w głębi wierzyłem, że Bóg ma taki plan. Najpierw chciałem to zrobić wraz z radnymi, ale wiedziałem, że to będzie niemożliwe. Dlatego ostatecznie ja sam jako prezydent miasta oddałem Niepokalanej i Jej oddałem klucze do miasta.

Nie wiedziałam jak poprowadzić miasto, by wyszło z długów i by kolejne fabryki nie upadały. Jednak po oddaniu wszystkiego Maryi udało się zrobić tyle rzeczy, ile przez ostatnie 20 lat nie udało się zrobić wszystkim prezydentom. Uratowaliśmy szpital, przeprowadziliśmy restrukturyzację oświaty, odzyskaliśmy kontrakt, wymieniliśmy 30 km dróg - czyli prawie 30% wszystkich dróg w mieście, odnowiliśmy parki miejskie, które przez 40 lat nie były rewitalizowane, zaczęliśmy remonty mieszkań i klatek schodowych, które przez kilka dekad nie były remontowane, wyremontowaliśmy dwie pływalnie, baseny i skwery miejskie, powstało 1500 miejsc parkingowych.

Mieszkańcy pytają się mnie, skąd biorę na to pieniądze, że tyle rzeczy udało się zrobić i to w ciągu 4 lat. Nikt by mnie nie wybrał na prezydenta, gdybym obiecał to, co się udało zrobić. Sam nie wierzyłem, że można tyle zrobić i to w tak krótkim czasie - tym bardziej że nie jestem wybitnym menadżerem. Myślę, że to wszystko to działanie Matki Bożej i Jezusa, któremu często powtarzam: Jezu, Ty się tym zajmij, bo rzeczy, które wydawały się nie do rozwiązania, okazuje się, że się same rozwiązują.

Zadłużenie, jakie miało miasto, zmniejszyło się, spłacamy zaciągnięte kredyty i robimy wciąż nowe inicjatywy. To jest ten fenomen Siemianowic Śląskich, który zawdzięczamy Matce Bożej.

Samo zawierzenie się Maryi to jest pierwszy akt, ale za tym musi iść życie i wypełnianie próśb Matki Bożej. Wielką siłą jest modlitwa i jeśli to zrozumiemy, to wierzę, że nasze życie będzie się zmieniać".

Swoim świadectwem i tym, co Matka Boża uczyniła poprzez zawierzenie się Jej, opowiedziała rycerka Niepokalanej. "W 2016 r. mój mąż odszedł ode nie. Wtedy moje życie się zawaliło. Czułam się odrzucona, a rodzina nasza się rozpadła. W tym czasie pojechałam na rekolekcje do Lichenia i tam otrzymałam bardzo dużą łaskę. Muszę zaznaczyć, że w tym roku w maju obchodziliśmy 30. rocznicę naszego ślubu. Jednak dobrze wiem, że w naszym małżeństwie brakowało modlitwy i Boga. Mówię o tym, gdyż teraz wiem, jak bardzo ważna jest modlitwa rodzinna, wspólna. Na wspomnianych wyżej rekolekcjach w 2016 r., podczas odprawiania Drogi Krzyżowej, przy XII stacji Pan Jezus przyszedł do mojego serca w bardzo szczególny sposób. Bardzo ciężko mi to opisać, ale ujrzałam Najświętszy Sakrament, a moje serce wypełniło się pokojem. Na początku myślałam, że to mi się tylko wydawało, ale kapłan, który prowadził Drogę Krzyżową, zapytał czy ktoś otrzymał jakieś łaski. I wtedy uświadomiłam sobie, że ja też otrzymałam wielką łaskę. Długo się zastanawiałam, co Pan Jezus chciał mi przez to powiedzieć, w tym szczególnie trudnym dla mnie momencie, kiedy tak bardzo Go potrzebowałam. Zrozumiałam, że muszę przyjąć ten ciężar krzyża i pójść za Jezusem. Od tego czasu wiele w moim życiu się zmieniło. Zawierzyłam całą moją rodzinę Matce Bożej. Rozpoczęłam modlitwę różańcową za dzieci i za współmałżonka. Maryja ciągle stawia na mojej drodze ludzi, którzy mi pomagają. Zawsze pragnęłam pojechać na pielgrzymkę do Fatimy, ale nie miałam na to funduszy. Matka Boża dała mi tę łaskę i na taką pielgrzymkę pojechałam za inną osobę. Zostałam też uzdrowiona ze zmian skórnych na dłoniach. Pracuję w szpitalu i mam duży kontakt z lekami i chemikaliami i miałam silne uczulenia. Na jednej z Eucharystii poprosiłam Matkę Bożą o uzdrowienie tych rąk, gdyż były mi one potrzebne do tego, bym dalej mogła pracować. Zostałam uzdrowiona, mimo że nadal pracuję przy tych środkach, a minęło już 3 lata. Zostałam uzdrowiona także z bólów kręgosłupa szyjnego. Od momentu zawierzenia i oddania się Matce Bożej zostałam uzdrowiona z lęku i depresji, a w sercu czuję głęboki pokój".

Małgorzata z Warszawy podziękowała Matce Bożej za otrzymane łaski, które otrzymała od momentu pierwszego zawierzenia, czyli od sierpnia 2016 r. "Na pierwsze zawierzenie pojechałam do Częstochowy, gdyż zaczęłam mieć kłopoty zdrowotne. Na początku myślałam, że są to kłopoty duchowe, gdyż wcześniej zajmowałam się okultyzmem i przez długi czas z tego wychodziłam i po prostu myślałam, że to były jakieś pozostałości. Jednak kapłan, który mnie prowadzi, powiedział, że to na pewno nie to, ale że może to być choroba duszy. Kiedy w Częstochowie zawierzyłam to Matce Bożej, od razu zostałam przez Nią poprowadzona. Już następnego dnia byłam u spowiedzi u kapłana, który mi powiedział, co to jest i co mam z tym robić. Okazało się, że to była nerwica. Kapłan ten polecił mi w Warszawie zakon i zioła. Obecnie jestem całkowicie wolna od tej dolegliwości. Maryja pomogła mi także uporać się z moimi długami, z którymi przez wiele lat nie mogłam sobie poradzić. W końcu zawierzyłam tę sprawę Matce Bożej i zauważyłam, że ta sprawa też została załatwiona. Nie tylko, że mam pospłacane długi, ale mam odłożone środki na koncie. Następna łaska, to pokój w pracy. Pracowałam z osobami wrogo nastawionymi do Kościoła i wary. Przez trzy lata prosiłam o zmianę pokoju. W końcu tę kwestę zawierzyłam Maryi i dostałam inny pokój. Zawierzyłam także rekolekcje mojej wspólnoty i wydały one wiele owoców, ale to, co najważniejsze, zbliżyły do siebie członków wspólnoty. Matka Boża wyprosiła mi wiele łask i za to dziękuję, widzę jak prowadzi moje życie".

Pani Jola również podzieliła się swoim świadectwem i prowadzeniem przez Matkę Bożą. "W 2016 r. podczas badań kontrolnych okazało się, że jestem chora na raka tarczycy. To było dla mnie trudne doświadczenie. Od razu pomyślałam, że mam dwie drogi, albo zaufać Matce Bożej i podjąć leczenie, albo użalać się nad samą sobą. Wieczorem podczas modlitwy powiedziałam Matce Bożej i Jezusowi, że przyjmuję tę chorobę, ale proszę, byście ze mną byli. Bardzo szybko udało mi się przejść operację, która przebiegła pomyślnie. Początkowo termin oczekiwania na operację wynosił 3 miesiące, jednak lekarz prowadzący zaproponował mi operację w ciągu tygodnia. To była taka pierwsza interwencja Pana Boga. W tym czasie bardzo dużo osób modliło się za mnie, niektórzy odmawiali nawet Nowennę Pompejańską. W maju okazało się, że muszę przejść kolejne leczenie. Dziś jestem zupełnie zdrowa i nie mam raka tarczycy. Po leczeniu musiałam przez miesiąc przebywać w domu, ale to był niesamowity czas, wiedziałam, że dużo ludzi jest ze mną. Wiele osób mnie odwiedzało i przynosiło upominki i potrzebne mi rzeczy. Po leczeniu chciałam pojechać do Lourdes, ale nie wiedziałam, jak to zrobić. Po kontrolnych badaniach w jesieni 2017 r. okazało się, że jestem zdrowa, a moja koleżanka zaproponowała mi wyjazd do Lourdes. Byłam tam i podziękowałam Matce Bożej za całą moja drogę w czasie tej choroby".

Eucharystia z zawierzeniem

Po świadectwach odbyła się uroczysta Eucharystia, podczas której można było zawierzyć się Niepokalanej, jak również wstąpić do Jej Rycerstwa. W tym miesiącu w szeregi MI zostało przyjętych ponad 60 nowych osób. Homilie wygłosił o. Michał Chaciński.

Konferencja Dziecko w świecie magii, książek, zabawek i idoli

Po Różańcu i trwaniu na modlitwie wynagradzającej można było zjeść ciepły posiłek przygotowany przez klasztorną kuchnię oraz wysłuchać konferencji Małgorzaty Nawrockiej na temat zagrożeń duchowych i wychowaniu dzieci. Był też czas, by porozmawiać czy zakupić książki autorstwa pani Małgosi.

Autorka m.in. wydanej w Niepokalanowie książki Listy ze strychu, Małgorzata Nawrocka, na początku podkreśliła, że w Kościele katolickim rozmowy o zagrożeniach duchowych nigdy nie mogą prowadzić do lęku, obsesji czy izolowania się od świata, ale mają uwolnić od tego lęku poprzez zrozumienie źródeł zagrożeń i sposobów radzenia sobie z nimi. Mówiąc o magii, wskazała, że Biblia, a co za tym idzie, także Kościół katolicki, każdą magię uważa za "grzech śmiertelny dla duszy ludzkiej". Wyjaśniła też jak "rozróżniać dobre i złe oferty z wątkiem magicznym w tle". W dalszej części, mówiąc o książkach, zachęcała, by rodzice nie rezygnowali z czytania książek, gdyż one zawsze będa podstawą edukacji. Ukazała także, jak przebiegał proces wulgaryzacji lalek - od szmacianych bezpiecznych, które były "wychowywane" przez dziewczynke-mamę, poprzez laki "barbie", aż po lalki "monster high" i lalki "voodoo", które zaczęły "wychowywać" - kształtować postawy dziewczynek nimi się bawiących. Ukazała pewnie niebezpieczne procesy, związane z niektórymi zabawkami i dałą do zrozumienia, że nie można bawić się wszystkim.

Na koniec pani Małgorzata ukazała, dlaczego dzieci, szczególnie w wieku 8-12 lat, fascynują się idolami i jak rodzice mogą "wygrać" z idolami w mediach, by dzieci fascynowały się takimi osobami, które są także przez rodziców podziwiane. Wskazała też, że rodziców, które są dobrze wychowac swoje dzieci, jest naprawdę dużo i w tym zmaganiu wychowawczym nikt nie jest sam, bo jest z nim także PanBóg, który chce "wychować" każdego czlowieka dla nieba.

Kolejne spotkanie Oddaj się Maryi odbędzie się w pierwszą sobotę, 4 sierpnia 2018 r.

TM/red.

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA