MARYJA!

DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Oryg.: brak. - Druk.: "Kalendarz Rycerza Niepokalanej" 3 (1927) 36-45.

Grodno, przed 1927

By┼éo to w roku 1858.

W Lourdes, miasteczku po┼éo┼╝onym na stokach g├│r Pirenej├│w, poruszenie wielkie. Ca┼ée miasto m├│wi o zjawianiu si─Ö "pi─Öknej Pani" w Grocie Massabielskiej z r├│┼╝a┼äcem w r─Öku. To nikt inny tylko Matka Boska, twierdzili prawie wszyscy.

Ale i w tej mie┼Ťcinie by┼éo grono libera┼é├│w, kt├│rzy uwa┼╝ali wszystko za bajk─Ö, za wymys┼é Bernadety. Ks. proboszcz trzyma┼é si─Ö z dala, ale w┼éadze ┼Ťwieckie kieruj─ůce si─Ö uprzedzeniami maso┼äskimi postanowi┼éy po┼éo┼╝y─ç temu kres. Pan Jacomet, sprytny komisarz policji miejscowej, by┼é pewny, ┼╝e przy pomocy swych policyjnych metod ┼éatwo wyka┼╝e, i┼╝ wszystko jest tylko bajk─ů, zawezwa┼é wi─Öc Bernadet─Ö do komisariatu policji, kaza┼é jej usi─ů┼Ť─ç i zapyta┼é tonem prawdziwego przyjaciela:

- Podobno widujesz jak─ů┼Ť ┼éadn─ů pani─ů w Grocie Massabielskiej, moja dzieweczko? Opowiedz mi wszystko.

Gdy te s┼éowa wymawia┼é, drzwi z cicha si─Ö otworzy┼éy i kto┼Ť wszed┼é. By┼é to pan Estrade, poborca podatk├│w niesta┼éych, jeden z ludzi wybitniejszych i odznaczaj─ůcych si─Ö inteligencj─ů swoj─ů w Lourdes. Urz─Ödnik ten zajmowa┼é cz─Ö┼Ť─ç domu, w kt├│rym mieszka┼é Jacomet, a poznawszy po wrzawie zgromadzonego t┼éumu, ┼╝e Bernadeta przysz┼éa do komisarza, ciekawy by┼é naturalnie przys┼éucha─ç si─Ö jej badaniu. - By┼é on wraz z Jacometem przekonany o szalbierstwie dziecka i dlatego wzrusza┼é ramionami, gdy mu podawano inne t┼éumaczenie. Wydawa┼éo mu si─Ö to wszystko tak niedorzeczne, ┼╝e nie raczy┼é nawet p├│j┼Ť─ç do Groty, aby obaczy─ç dziwy, o kt├│rych opowiadano. Usiad┼észy nieco na uboczu, da┼é znak komisarzowi, aby sobie nie przerywa┼é. Na to wszystko Bernadeta zdawa┼éa si─Ö nie zwraca─ç uwagi. Tak wi─Öc scena ta i rozmowa obu os├│b mia┼éa ┼Ťwiadka.

Na pytanie pana Jacometa, dziecko podnios┼éo na niego oczy, pi─Ökne niewinno┼Ťci─ů swoj─ů i, m├│wi─ůc swoim j─Özykiem, to jest gwar─ů krajow─ů, z pewnym odcieniem boja┼║liwo┼Ťci, kt├│ra dodawa┼éa jeszcze prawdy jej s┼éowom, zacz─Ö┼éa opowiada─ç o nadzwyczajnych wypadkach a, kt├│rymi ┼╝y┼éa przez te ostatnie dni kilka.

Pan Jacomet s┼éucha┼é jej z wielk─ů uwag─ů, okazuj─ůc najlepsze i naj┼╝yczliwsze swoje dla niej usposobienie. Od czasu do czasu rzuca┼é par─Ö notat na le┼╝─ůcy przed nim papier. Dziewcz─Ö na to patrza┼éo oboj─Ötnie.

Gdy sko┼äczy┼éa swoje opowiadanie, komisarz policyjny, coraz bardziej s┼éodki i ujmuj─ůcy, pocz─ů┼é jej stawia─ç pytanie po pytaniu, jakby te cuda Bo┼╝e coraz bardziej podnieca┼éy jego pobo┼╝n─ů ciekawo┼Ť─ç. Zapytania te zadawa┼é raz po raz, bez ┼╝adnego porz─ůdku, w kr├│tkich, po┼Ťpiesznie wymawianych s┼éowach, aby nie da─ç dziewcz─Öciu czasu do namys┼éu.

Bernadeta na wszystko odpowiada┼éa bez najmniejszego zmieszania si─Ö lub wahania, ze spokojem osoby, kt├│r─ů by┼Ťmy rozpytywali o szczeg├│┼éy krajobrazu, na kt├│ry patrzy.

Czasem tylko, aby si─Ö da─ç lepiej zrozumie─ç, jakby na poparcie niedostatecznych wyra┼╝e┼ä swoich, dopomaga┼éa sobie jakim┼Ť wyrazistym na┼Ťladowczym ruchem.

Szybkie pi├│ro pana Jacometa pisa┼éo po kolei wszystkie dane mu odpowiedzi. Zm─Öczywszy w ten spos├│b umys┼é dziewcz─Öcia i uwik┼éawszy je b w szereg drobiazgowych szczeg├│┼é├│w, nieugi─Öty komisarz policji przybra┼é nagle posta─ç gro┼║n─ů i straszn─ů, zmieniaj─ůc od razu ton mowy:

- K┼éamiesz! - zawo┼éa┼é jakby pod wp┼éywem nag┼éego gniewu - oszukujesz wszystkich; ot├│┼╝ je┼Ťli nie wyznasz od razu ca┼éej prawdy, ka┼╝─Ö ┼╝andarmom ciebie aresztowa─ç!

Biedna Bernadeta by┼éa tak zdumiona na widok tej nieoczekiwanej zmiany frontu, jak gdyby trzymaj─ůc w r─Ökach prost─ů ga┼é─ůzk─Ö, ujrza┼éa nagle w palcach swoich wij─ůce si─Ö zimne sploty w─Ö┼╝a. Zdumienie jej by┼éo po┼é─ůczone z odraz─ů i oburzeniem, ale wbrew przewidywaniom policjanta pewno┼Ť─ç jej nie zachwia┼éa si─Ö wcale: pozosta┼éa spokojna, jakby jaka┼Ť niewidzialna moc podtrzymywa┼éa jej dusz─Ö w tym nieprzewidzianym strachu.

Jacomet powsta┼é z krzes┼éa, ze wzrokiem we drzwi utkwionym, jakby dla pokazania, ┼╝e na dany znak wpadn─ů ┼╝andarmi i wtr─ůc─ů dzieweczk─Ö do wi─Özienia.

- Panie komisarzu - ozwa┼éa si─Ö Bernadeta z dziwnie spokojn─ů stanowczo┼Ťci─ů, kt├│ra w tej biednej wiejskiej dziewczynce uderza┼éa jak─ů┼Ť niepor├│wnan─ů wielko┼Ťci─ů - mo┼╝e pan kaza─ç ┼╝andarmom mnie uwi─Özi─ç, ale ja nie mog─Ö powiedzie─ç nic innego, jak to co powiedzia┼éam, bo to prawda.

- Zaraz si─Ö o tym dowiemy - odpar┼é komisarz siadaj─ůc, przekonawszy si─Ö wprawnym okiem, ┼╝e gro┼║b─ů nie mo┼╝na nic wsk├│ra─ç z tym dzieckiem nadzwyczajnym.

Pan Estrade, niemy i bezstronny ┼Ťwiadek tej sceny, doznawa┼é z jednej strony zdumienia, w jakie go wprawia┼é ton g┼é─Öbokiego przekonania Bernadety, a z drugiej mimo woli podziwia┼é zr─Öczn─ů strategi─Ö Jacometa, kt├│rej donios┼éo┼Ť─ç coraz lepiej odczuwa┼é w miar─Ö tego, jak si─Ö przed nim rozwija┼éa.

Walka mi─Ödzy si┼é─ů po┼é─ůczon─ů z chytro┼Ťci─ů a s┼éabo┼Ťci─ů bezbronn─ů dziecka nabiera┼éa niespodzianie zupe┼énie innych cech c.

Jacomet jednak, opieraj─ůc si─Ö na notatkach, kt├│re od trzech kwadrans├│w spisywa┼é, rozpocz─ů┼é na nowo, ale w odmiennym porz─ůdku i u┼╝ywaj─ůc tysi─ůcznych zasadzek i chytro┼Ťci, swoje badanie, lecz trzyma┼é si─Ö zawsze metody zadawania niespodzianych i kr├│tkich pyta┼ä, domagaj─ůc si─Ö natychmiastowych odpowiedzi. Nie w─ůtpi┼é, ┼╝e tym sposobem uda si─Ö mu wprowadzi─ç dziewczynk─Ö w sprzeczno┼Ť─ç z sam─ů sob─ů, chocia┼╝by tylko w niekt├│rych szczeg├│┼éach. Gdyby si─Ö to sta┼éo, kuglarstwo by┼éoby dowiedzione, i on stawa┼éby si─Ö panem po┼éo┼╝enia. Ale nadaremnie wysila┼é sw├│j umys┼é w prowadzeniu tej delikatnej intrygi; dziewcz─Ö w niczym pochwyci─ç si─Ö nie da┼éo, ani na jot─Ö nie przesta┼éo by─ç zgodne ze swoim zeznaniem. Na te same zapytania, w jakichkolwiek stawione formach, zawsze odpowiada┼éa, je┼Ťli nie tymi samymi s┼éowami, to w ka┼╝dym razie to samo i w tym samym sensie. Mimo to jednak pan Jacomet nie dawa┼é za wygran─ů cho─çby dlatego, aby coraz bardziej znu┼╝y─ç umys┼é tej, kt├│r─ů chcia┼é z┼éapa─ç na k┼éamstwie. W tym celu wykr─Öca┼é na wszystkie strony opowiadanie Bernadety o objawieniach, lecz nie m├│g┼é w nim znale┼║─ç najmniejszej skazy. Podobny by┼é do zwierz─Öcia, kt├│re by chcia┼éo skruszy─ç d diament.

- Dobrze - rzek┼é on na koniec do Bernadety - pisz─Ö zaraz protok├│┼é i przeczytam go tobie.

Tu po┼Ťpiesznie napisa┼é dwie czy trzy stronice, zagl─ůdaj─ůc do swoich notatek. Umy┼Ťlnie wprowadzi┼é w kilku miejscach warianty ma┼éej wagi, jak np.: szczeg├│┼éy tycz─ůce si─Ö kroju szaty Naj┼Ťwi─Ötszej Dziewicy, d┼éugo┼Ťci Jej zas┼éony, sposobu w jaki si─Ö takowa uk┼éada┼éa. By┼éo to nowe sid┼éo, ale r├│wnie daremne jak wszystkie poprzednie. Za ka┼╝dym by najl┼╝ejszym ska┼╝eniem prawdziwo┼Ťci jej opowiadania, kt├│re Jacomet odczytywa┼é, zapytuj─ůc od czasu do czasu Bernadet─Ö e: - Nieprawda┼╝? To tak by┼éo? - dziewczynka odpowiada┼éa skromnie, lecz z pe┼én─ů prostoty stanowczo┼Ťci─ů:

- Przepraszam, ja nie tak powiedziałam, ale tak.

I zaraz prostowa┼éa niedok┼éadno┼Ť─ç w najdrobniejszym nawet odcieniu.

Pospolicie Jacomet protestował.

- Ale┼Ť ty to m├│wi┼éa!... opowiedzia┼éa┼Ť to w ten spos├│b kilku osobom w mie┼Ťcie... itp.

Bernadeta na to odpowiadała:

- Nie, ja tak nie mówiłam, ja nie mogłam tego powiedzieć, bo to nieprawda.

I w ko┼äcu komisarz policji zmuszony by┼é zawsze ust─ůpi─ç wobec zaprzecza┼ä dziewczynki.

Dziwna w istocie by┼éa skromna, ale zarazem niez┼éomna pewno┼Ť─ç tej dzieweczki! Pan Estrade przypatrywa┼é si─Ö jej z coraz bardziej wzrastaj─ůcym zdumieniem.

Z natury swojej Bernadeta by┼éa bardzo nie┼Ťmia┼éa i okazywa┼éa si─Ö taka: postawa jej wobec ka┼╝dej nieznanej osoby by┼éa pokorna, a nawet jakby zmieszana; a jednak we wszystkim, co si─Ö tyczy┼éo prawdziwo┼Ťci objawie┼ä w Grocie, okazywa┼éa niezwyk┼é─ů si┼é─Ö charakteru i stanowczo┼Ť─ç w twierdzeniu. Ilekro─ç chodzi┼éo o z┼éo┼╝enie ┼Ťwiadectwa o tym, co widzia┼éa, odpowiada┼éa z dziwnym spokojem i pewno┼Ťci─ů. Jednak i w├│wczas ┼éatwo by┼éo odgadn─ů─ç dziewicz─ů wstydliwo┼Ť─ç duszy, kt├│ra wola┼éaby ukry─ç si─Ö przed oczami wszystkich, i widoczne by┼éo, ┼╝e tylko przez przywi─ůzanie do "Pani", objawiaj─ůcej si─Ö w Grocie, przezwyci─Ö┼╝a┼éa zwyk┼é─ů f swoj─ů nie┼Ťmia┼éo┼Ť─ç. Tylko silne poczucie swego powo┼éania mog┼éo j─ů sk┼éoni─ç do pokonania swojej natury we wszystkim innym boja┼║liwej i nie lubi─ůcej rozg┼éosu.

Tu pan Jacomet znowu się uciekł do groźby:

- Je┼Ťli jeszcze chodzi─ç b─Ödziesz do Groty, ka┼╝─Ö ci─Ö zamkn─ů─ç w wi─Özieniu i nie wyjdziesz st─ůd, dop├│ki mi nie obiecasz, ┼╝e tam nie wr├│cisz.

- Da┼éam obietnic─Ö objawiaj─ůcej si─Ö Pani, ┼╝e b─Öd─Ö tam przychodzi┼éa, odpar┼éo dziewcz─Ö, i skoro nadchodzi godzina, czuj─Ö w sobie co┼Ť, co mnie wo┼éa i jakby popycha.

Badanie, jak widzimy, zbli┼╝a┼éo si─Ö do ko┼äca. Trwa┼éo ono przesz┼éo godzin─Ö. T┼éum ludzi, stoj─ůcy na ulicy, z niecierpliwo┼Ťci─ů oczekiwa┼é wyj┼Ťcia dzieweczki, kt├│r─ů tego┼╝ ranka widzia┼é opromienion─ů ┼Ťwiat┼éem niebia┼äskiego zachwytu. Z pokoju, w kt├│rym toczy┼éa si─Ö rozmowa przez nas opowiedziana, s┼éycha─ç by┼éo zgie┼ék g┼éos├│w, krzyk├│w, nawo┼éywa┼ä, z kt├│rych si─Ö sk┼éada szmer wzburzonego t┼éumu. Zgie┼ék ten zwi─Öksza┼é si─Ö i coraz gro┼║niejszy si─Ö stawa┼é. Naraz powsta┼é w t┼éumie nowy ruch, znamionuj─ůcy przybycie kogo┼Ť dawno oczekiwanego i po┼╝─ůdanego.

Jednocze┼Ťnie prawie da┼éo si─Ö s┼éysze─ç gwa┼étowne ko┼éatanie do drzwi domu policyjnego.

Komisarz nie zdawa┼é si─Ö na to zwraca─ç uwagi. Ko┼éatanie nie ustawa┼éo, a jednocze┼Ťnie kto┼Ť trz─ůs┼é drzwiami i pr├│bowa┼é je wywali─ç. Zniecierpliwiony pan Jacomet wsta┼é i podszed┼é otworzy─ç.

- Tu wchodzi─ç nie wolno - rzek┼é z gniewem. - Czego chcecie ode mnie?

- Chc─Ö mojej c├│rki - odpar┼é m┼éynarz Soubirous, wchodz─ůc przemoc─ů do ┼Ťrodka i id─ůc za komisarzem do pokoju, w kt├│rym znajdowa┼éa si─Ö Bernadeta.

Widok spokojnej twarzy c├│rki u┼Ťmierzy┼é wzburzenie ojca i odt─ůd sta┼é si─Ö on prostym cz┼éowiekiem z ludu, troch─Ö nie┼Ťmia┼éym wobec urz─Ödnika, kt├│ry pomimo niewysokiego stanowiska jakie zajmowa┼é, by┼é jednak, dzi─Öki energii i sprytowi swemu, osob─ů najwa┼╝niejsz─ů i najbardziej imponuj─ůc─ů w okolicy.

Franciszek Soubirous zdj─ů┼é by┼é z g┼éowy czapk─Ö i mi─ů┼é j─ů w swoich r─Ökach. Jacomet, kt├│rego uwagi nic uj┼Ť─ç nie mog┼éo, odgad┼é w m┼éynarzu uczucie strachu, a przybrawszy ton poufa┼éo┼Ťci i politowania, poklepa┼é go po ramieniu.

- Miej si─Ö na baczno┼Ťci, ojcze Soubirous. C├│rka twoja w┼éazi w niedobr─ů spraw─Ö, wchodzi na drog─Ö, kt├│ra do wi─Özienia prowadzi. Tym razem jej tam nie wtr─ůc─Ö, ale pod warunkiem, ┼╝e jej zabronisz chodzi─ç do Groty, gdzie zgrywa komedi─Ö g. Za pierwszym przekroczeniem tego zakazu b─Öd─Ö nieugi─Öty; a wiecie dobrze, ┼╝e pan prokurator cesarski ┼╝artowa─ç w tych razach nie lubi.

- Kiedy pan tego wymaga, panie Jacomet - odpar┼é przestraszony ojciec rodziny - zabroni─Ö jej tego i moja ┼╝ona tak┼╝e. By┼éa nam ona zawsze pos┼éuszna, z pewno┼Ťci─ů wi─Öc do Groty nie p├│jdzie.

- W ka┼╝dym razie, je┼╝eli nie us┼éucha i ko┼äca zgorszeniu nie b─Ödzie, nie tylko ona, ale i wy odpowiada─ç b─Ödziecie - rzek┼é w ko┼äcu straszny policjant, przybieraj─ůc na nowo gro┼║n─ů postaw─Ö i daj─ůc mu znak do wyj┼Ťcia.

Gdy Bernadeta i ojciec jej ukazali si─Ö we drzwiach, w zebranym t┼éumie ozwa┼é si─Ö okrzyk zadowolenia; dziewcz─Ö wr├│ci┼éo do siebie i ludzie rozeszli si─Ö powoli po mie┼Ťcie.

Bernadeta mimo nakaz├│w porwana niewidzialn─ů si┼é─ů znowu posz┼éa do Groty.

Dnia 23 lutego Niepokalana jej rzek┼éa: "A teraz, moje dziecko, id┼║ i powiedz ksi─Ö┼╝om, ┼╝e chc─Ö, aby mi tu kaplic─Ö wzniesiono". I gdy te s┼éowa wymawia┼éa, jej wejrzenie i postawa zdawa┼éy si─Ö zapowiada─ç szereg niezliczonych ┼éask, jakimi ludzi obdarza─ç tu mia┼éa. I powsta┼éa obszerna bazylika, i posypa┼éy si─Ö obfite zdroje ┼éask, nawr├│ce┼ä i uzdrowie┼ä.

O. Maksymilian M-a Kolbe


"1" W tek┼Ťcie 7 ilustracji z odpowiednimi podpisami: 1) Widok og├│lny miasta Lourdes we Francji. W g┼é─Öbi wida─ç bazylik─Ö, zbudowan─ů w miejscu, gdzie Niepokalana okazywa┼éa si─Ö b┼é. Bernadecie i wyrazi┼éa ┼╝yczenie, by Jej tam postawiono kaplic─Ö. 2) Przeszed┼észy miasto zbli┼╝amy si─Ö do wspania┼éej bazyliki, na lewo p┼éynie rzeka Gawa. 3) Miejsce przed bazylik─ů, gdzie chorzy otrzymuj─ů b┼éogos┼éawie┼ästwo Przenaj┼Ťwi─Ötszym Sakramentem, po wzi─Öciu wody z cudownego ┼║r├│d┼éa. Przy tym b┼éogos┼éawie┼ästwie cz─Östo cudowne uzdrowienia. 4) Pi─Ökna figura Niepokalanej przed wej┼Ťciem do bazyliki. 5) Widok spoza rzeki Gawy na bazylik─Ö. Poni┼╝ej bazyliki znajduje si─Ö Grota, w kt├│rej Niepokalana objawia si─Ö b┼é. Bernadecie i cudowne ┼║r├│d┼éo. 6) Msza ┼Ťw. przy Grocie. Mn├│stwo kul widniej─ůcych na lewo ponad budynkiem ┼Ťwiadczy o wielkiej ilo┼Ťci uzdrowie┼ä tu dokonanych. 7) Procesja z Przenaj┼Ťwi─Ötszym Sakramentem w Lourdes.

Radio Niepokalan├│w

Radio Niepokalan├│w jest najstarsz─ů katolick─ů rozg┼éo┼Ťni─ů w Polsce. 8 grudnia 1938 ┼Ťw. Maksymilian Kolbe z Niepokalanowa nada┼é pierwszy program radiowy.

ZASI─śG

Wydawnictwo

Wydawnictwo Ojc├│w Franciszkan├│w powsta┼éo wraz z za┼éo┼╝eniem Niepokalanowa w 1927 r. przez ┼Ťw. Maksymiliana Marii Kolbego.
Naszym celem jest kontynuacja idei ┼Ťw. Maksymiliana, kt├│ry chcia┼é zdoby─ç ca┼éy ┼Ťwiat dla Niepokalanej poprzez "s┼éowo drukowane".

WI─śCEJ

Drukarnia

Naszym klientom oferujemy pełny zakres usług poligraficznych. Świadczymy usługi ksero.

WI─śCEJ

Polecane
WYDAWNICTWA